Sondaż SW Research dla Onetu: 53,7 proc. Polaków popiera edukację zdrowotną w szkołach, 27,1 proc. jest przeciw

Sondaż SW Research dla Onetu: 53,7 proc. Polaków popiera edukację zdrowotną w szkołach, 27,1 proc. jest przeciw

Sondaż SW Research dla Onetu: 53,7 proc. Polaków popiera edukację zdrowotną w szkołach, 27,1 proc. jest przeciw

instagram.com/barbaranowacka

Polacy wystawili rachunek za lata zaniedbań i powiedzieli głośne "dość!". Zdecydowana większość społeczeństwa domaga się rewolucji w polskich szkołach i chce kompleksowej edukacji zdrowotnej dla swoich dzieci. Najnowszy sondaż to nie tylko liczby – to potężny sygnał dla rządu, że czas na kosmetyczne zmiany właśnie się skończył. I dla kościoła, że jego głos znaczy coraz mniej.

Reklama

Polacy mówią "tak" dla edukacji zdrowotnej. Twarde liczby nie kłamią

Wyniki sondażu SW Research dla Onetu są bezlitosne dla przeciwników zmian. Na pytanie o poparcie dla edukacji zdrowotnej w szkołach, ponad połowa Polaków (aż 53,7 proc.) odpowiedziała głośnym "tak". To miażdżąca przewaga nad obozem sceptyków, który zebrał zaledwie 27,1 proc. głosów. Reszta, czyli blisko co piąty badany, wciąż gra na zwłokę, nie mając zdania.

Co więcej, to nie jest postulat jednej płci. Zarówno kobiety (55,7 proc.), jak i mężczyźni (51,4 proc.) w podobnym stopniu rozumieją, że szkoła musi zacząć na poważnie rozmawiać o zdrowiu. Ten ponadpartyjny i ponadpłciowy konsensus pokazuje, że temat dojrzał do tego, by wreszcie potraktować go z należytą powagą.

Reklama

Plaga otyłości i kryzys psychiczny. Dlatego Polacy domagają się zmian

Trudno się dziwić tej determinacji, zwłaszcza że nowy przedmiot, edukacja zdrowotna, od tego roku szkolnego zastąpił wysłużone i często krytykowane "wychowanie do życia w rodzinie". Rodzice na co dzień widzą, z czym mierzą się ich dzieci: plaga otyłości, kryzys zdrowia psychicznego i pułapki dezinformacji w internecie – to wszystko sprawia, że Polacy żądają konkretów, a nie kolejnych pogadanek.

W oczach społeczeństwa dotychczasowe rozwiązania okazały się kompletną porażką. Głos Polaków to wyraz troski o przyszłe pokolenia i krzyk rozpaczy w obliczu bezradności. To jasny sygnał, że skończył się czas na udawanie, że problem nie istnieje.

Reklama

Barbara Nowacka w białym garniturze AKPA

Reklama

Czytaj także: „Mama na obrotach” znika w oczach. Nowe zdjęcie rozpaliło sieć. Fani w szoku: „To już inna osoba”

Reklama

Nie wszyscy są zachwyceni. Kto i dlaczego głośno protestuje?

Oczywiście, rewolucja nie byłaby rewolucją bez głośnego oporu. Na czele frontu przeciwników stanęli politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konferencja Episkopatu Polski. Do rezygnacji z zajęć publicznie zachęcał m.in. prezydent Karol Nawrocki, który wypisał z nich własnego syna, dając wyraźny sygnał swoim zwolennikom.

Reklama

Nawroccy u papieża Facebook: Karol Nawrocki

Konserwatyści i biskupi grzmią, że

wychowanie seksualne zgodnie z konstytucją pozostaje w kompetencjach rodziców, a nie państwa.

Tyle że po drugiej stronie barykady stoją eksperci, tacy jak państwowa komisja ds. pdflii, która nie pozostawia złudzeń: rzetelna edukacja to "kluczowy czynnik chroniący przed wykorzystaniem". Ten ideologiczny spór rozgrzał nastroje do czerwoności, zwłaszcza że rodzice mieli czas na złożenie rezygnacji tylko do 25 września.

Zaskakujący głos młodego pokolenia. Te dane dają do myślenia

W tej całej politycznej burzy kryje się jednak prawdziwy paradoks. Kto by się spodziewał, że najwięcej wątpliwości będą mieli ci, których ta rewolucja dotyczy bezpośrednio? W grupie wiekowej do 24 lat poparcie dla edukacji zdrowotnej jest najniższe i wynosi zaledwie 32 proc., a niemal 40 proc. młodych wzrusza ramionami, nie mając zdania.

Dlaczego ci, którzy mają być głównymi beneficjentami zmian, podchodzą do nich z taką rezerwą? Czy to tylko młodzieńczy bunt przeciwko kolejnemu przedmiotowi w i tak przeładowanym planie lekcji? A może to raczej głęboko zakorzeniony brak zaufania, że polska szkoła jest w stanie nauczyć czegokolwiek praktycznego, nie zamieniając tego w kolejną nudną "zaliczeniówkę"? Ten wynik to żółta kartka dla całego systemu.

Wyniki sondażu to społeczny mandat, którego nie da się zignorować. Piłka jest po stronie rządu, a Polacy jasno pokazali, że w tej sprawie nie interesują ich dalsze przepychanki i ideologiczne spory, lecz konkretne działania. Czas pokaże, czy decydenci mają odwagę posłuchać tego głosu.

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama