Andrzej Kosztowniak z PiS nie wiedział w Polsat News, czym jest polucja. Spór z Katarzyną Lubnauer

Andrzej Kosztowniak z PiS nie wiedział w Polsat News, czym jest polucja. Spór z Katarzyną Lubnauer

Andrzej Kosztowniak z PiS nie wiedział w Polsat News, czym jest polucja. Spór z Katarzyną Lubnauer

Wiki Commons; polsat news; tvp info

Podczas gdy politycy PiS z zapałem bronią dzieci przed "deprawacją" w ramach edukacji zdrowotnej, sami z dumą prezentują ignorancję na poziomie, który zawstydziłby niejednego szóstoklasistę. Ich telewizyjne "egzaminy" z podstaw biologii stały się hitem internetu i najlepszym argumentem za wprowadzeniem lekcji, które tak zaciekle krytykują.

Reklama

Poseł PiS "oblał" egzamin z polucji. Padła nerwowa odpowiedź: "Niech się pani zajmie własnymi dziećmi"

Gdyby to był skecz kabaretowy, nikt by nie uwierzył. Niestety, to wydarzyło się naprawdę. W studiu programu "Debata Gozdyry" w Polsat News prowadząca Agnieszka Gozdyra zapytała posła PiS, Andrzeja Kosztowniaka, czym jest polucja. Poseł, jeden z czołowych krytyków edukacji zdrowotnej, bez wahania przyznał się do niewiedzy.

Nie, nie wiem. Ja wielu rzeczy nie wiem i myślę, że pani również.

Festiwal arogancji rozkręcił się na dobre, gdy do rozmowy włączyła się wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. Zapytała, jak poseł zamierza uczyć swojego syna o dojrzewaniu, skoro sam nie ma o nim pojęcia. Andrzej Kosztowniak przeszedł do kontrataku.

Reklama

Ja mam gorącą prośbę. Nie chcę być niegrzeczny, ale niech się pani zajmie własnymi dziećmi, a nie moimi.

Logika jest prosta: nie wiem, więc się nie wypowiadaj. Zwłaszcza ty, kobieto. I tu dochodzimy do sedna komedii: człowiek, który chce odebrać szkołom prawo do edukacji na rzecz rodziców, sam oblałby z niej egzamin z kretesem. A potem jeszcze zbeształ egzaminatorkę.

Reklama

To nie pierwszy raz. Chwilę wcześniej poległ na owulacji i wywołał ciszę w studiu

Żeby było jasne – to nie była jednorazowa amnezja. Pan poseł z niewiedzy uczynił najwyraźniej swój znak rozpoznawczy. Niewiele wcześniej w TVP Info dziennikarka Magdalena Pernet zapytała swoich gości, w tym posła Kosztowiaka, o różnicę między okresem a owulacją. Odpowiedzi były równie spektakularne.

Reklama

Nie wiem, nie pamiętam. Nie interesowałem się tym, przyznaję, nawet na biologii.


W studiu zapadła cisza tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Senator Nowej Lewicy Marcin Karpiński bąknął, że "nie będzie wchodził w te tematy", a wiceminister Ireneusz Raś z PSL taktownie zamilkł. Oto obraz polskiej debaty o edukacji: grupa dorosłych mężczyzn milczy zawstydzona na pytanie z podstawówki.

Facebook
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Facebook (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post w serwisie Facebook

Dorośli faceci dumni z niewiedzy. To najlepszy argument za edukacją zdrowotną

Postawa polityków i ich duma z ignorancji to najmocniejszy dowód, jak bardzo potrzebujemy w szkołach edukacji zdrowotnej.

Reklama

Nawet premier nie wytrzymał i publicznie wysłał polityków PiS na korepetycje... z kreskówki. Trudno o bardziej upokarzającą, a jednocześnie trafną recenzję ich wiedzy.

Reklama

Lata temu oglądałem z dziećmi, a niedawno z wnuczkami, znaną francuską kreskówkę. 'Było sobie życie'. Gorąco polecam posłom PiS.

X Donalda Tusku o niewiedzy posłó PiS z zakresu edukacji zdrowotnej x.com/platforma_org

Czym jest ta straszna "deprawacja"? Sprawdzamy, co jest w programie

Krzyki o "deprawacji dzieci i młodzieży" i "s8sualizacji w szkołach" brzmią groźnie, dopóki nie zajrzy się do podstawy programowej. Okazuje się, że nowy przedmiot to w głównej mierze lekcje o profilaktyce chorób cywilizacyjnych, zdrowiu psychicznym, samobadaniu, profilaktyce raka skóry, pierwszej pomocy czy planowaniu zdrowej diety.

Jak mówi dr n. med. Michał Sutkowski, "nasza społeczna wiedza o zdrowiu jest znikoma", a politycy, którzy "nie mają pojęcia o podstawach zdrowia", próbują decydować o edukacji dzieci. "To właśnie dlatego pojawia się tylu szarlatanów, antyszczepionkowców, osób żerujących na naszej niewiedzy" – dodaje lekarz.

Może więc, zamiast organizować protesty pod hasłem "Tak dla edukacji, nie dla deprawacji", warto zorganizować dla niektórych polityków obowiązkowe lekcje wyrównawcze? Pierwszy temat już znamy. Podpowiadamy: to nie jest to samo.

"Nie wiem, nie znam, nie pamiętam, ale się wypowiem" - wiedza polityków z przedmioty "Życie" co najmniej zatrważająca.
Źródło: facebook.com/SekcjaGimnastyczna
Reklama
Reklama