Podhale mówi "nie" zdrowiu, "tak" religii. Gmina płaci krocie za drugą katechezę

Podhale mówi "nie" zdrowiu, "tak" religii. Gmina płaci krocie za drugą katechezę

Podhale mówi "nie" zdrowiu, "tak" religii. Gmina płaci krocie za drugą katechezę

instagram.com; facebook.com

Pod Tatrami rozgrywa się edukacyjny absurd, w który trudno uwierzyć. Rodzice masowo wypisują dzieci z darmowych lekcji o zdrowiu psychicznym i radzeniu sobie z hejtem, bo boją się "s8sualizacji". W zamian lokalny samorząd wydaje 700 tysięcy złotych z ich podatków na dodatkową godzinę religii, bo "Polska to nadal kraj katolicki".

Reklama

"100 procent odmów". W tych szkołach nikt nie będzie uczył się o zdrowiu

Kiedy we wrześniu 2025 roku w całej Polsce ruszył nowy przedmiot, edukacja zdrowotna, w wielu podhalańskich szkołach sale lekcyjne nadal pozostają puste. W gminie Czarny Dunajec sprzeciw przybrał formę zorganizowanego bojkotu. W Szkole Podstawowej im. Św. Jana Kantego w Odrowążu na zajęcia nie zapisano ani jednego ze 100 uczniów. To nie wyjątek, a reguła.

Podobna sytuacja ma miejsce w całej gminie. Urzędnicy i dyrektorzy potwierdzają skalę zjawiska. "Są szkoły, w których wszyscy rodzice zadeklarowali, że nie poślą swoich dzieci na te zajęcia" – przyznaje Iwona Wontorczyk z delegatury kuratorium oświaty. Wymienia jednym tchem kolejne placówki, gdzie frekwencja wyniesie zero: "100 proc. rezygnacji jest w szkołach w Cichem, Podszklu, Podczerwonem".

Reklama

Rodzice nie czekali nawet na rozpoczęcie roku szkolnego. Jak mówi dyrektorka Maria Domagała, "niektórzy rodzice już 1 września przyszli do szkoły z gotowymi pismami".

Boją się "ideologii". Czego naprawdę uczy edukacja zdrowotna?

Czego tak panicznie obawiają się górale? Z ich wypowiedzi wyłania się obraz przedmiotu jako narzędzia do "promowania pewnych ideologii". Rodzice mówią wprost, że nie życzą sobie, by ich dzieci uczyły się o "związkach partnerskich" czy osobach LGBTQ+. W uchwale rady gminy Czarny Dunajec padają jeszcze mocniejsze słowa o "systemowej deprawacji dzieci i młodzieży".

Reklama

Ja się nie zgadzam na to, by opowiadano mojej córce o związkach partnerskich. My mamy tutaj swoje poglądy, swoją wiarę. Nie ma mojej zgody na to, by urzędnicy z Warszawy decydowali o tym, jakie poglądy ma wyznawać moje dziecko

– mówi pan Andrzej, jeden z rodziców.
Inni idą jeszcze dalej. Jedna z mieszkanek argumentuje, że "jej dziecko chodzi na dodatkowy angielski i na piłkę, co jej zdaniem jest bardziej potrzebne niż edukacja zdrowotna". Wygląda na to, że umiejętność radzenia sobie ze stresem i presją rówieśników przegrywa z nauką kopania piłki.

Tymczasem podstawa programowa edukacji zdrowotnej, przygotowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, skupia się na problemach, z którymi mierzą się dziś wszyscy młodzi ludzie. To lekcje o radzeniu sobie ze stresem, rozpoznawaniu emocji, profilaktyce chorób i uzależnień. Kluczowym elementem jest także nauka o higienie cyfrowej i obronie przed h8jtem w szkole – zjawiskami, które nie omijają nawet najmniejszych miejscowości.

Reklama

Co ciekawe, nawet konserwatywni publicyści łapią się za głowę, widząc argumentację przeciwników. Tomasz Terlikowski, odnosząc się do listu biskupów w tej sprawie, stwierdził wprost:

Reklama

Apel biskupów oparty jest na fałszywych przesłankach, ich list zawiera ewidentne kłamstwa, a uznanie jego argumentacji oznacza realną szkodę dla naszych dzieci

Tomasz Terlikowski przed mikrofonem w studio RMF FM facebook.com/tomasz-terlikowski

Reklama

Zdrowie za darmo? Nie, dziękuję. Gmina woli wydać 700 tys. zł na drugą religię

Paradoksalnie, podczas gdy rodzice odrzucają darmową wiedzę o zdrowiu psychicznym dzieci, ich samorząd lekką ręką wydaje setki tysięcy złotych na dodatkową religię w szkole. Gmina Czarny Dunajec zabezpieczyła w budżecie prawie 700 tys. zł na sfinansowanie drugiej lekcji katechezy. Na te zajęcia, w przeciwieństwie do edukacji zdrowotnej, chętnych nie brakuje. Wręcz przeciwnie – zgłosiło się 100% rodziców.

Burmistrz Marcin Ratułowski broni decyzji, tłumacząc, że to odpowiedź na potrzeby społeczności:

Rodzice wyraźnie zgłosili, że chcą dla swoich dzieci drugiej lekcji religii. Wiem, że część osób będzie nas teraz oskarżać o ciemnotę i zacofanie, ale to nieprawda. Czarny Dunajec inwestuje ogromne środki w sport, edukację i kulturę. Dodatkowa katecheza to odpowiedź na oczekiwania mieszkańców, a nie cofanie się w rozwoju.

Tłumaczy, że jego zadaniem jest szanować wybory mieszkańców, bo to oni "płacą podatki". W efekcie pieniądze, które mogłyby wspierać rozwój kompetencji kluczowych w XXI wieku, zostaną przeznaczone na dodatkową, nieobowiązkową katechezę.

W goralskim kościele góral przekazuje chleb księdzy w szacie z parzenicami facebook.comMarcinRatulowski

Dyrektorzy załamują ręce. "Dzieci nie zawsze radzą sobie emocjonalnie"

W całym tym sporze najcichszy jest głos tych, którzy na co dzień pracują z dziećmi i widzą ich realne problemy. Dyrektorka jednej ze szkół, Iwona Florczyk, nie kryje, że nowy przedmiot byłby dla uczniów ogromnym wsparciem. Jej słowa brutalnie obnażają, jak bardzo decyzje rodziców mijają się z rzeczywistością.

Nawet w małych miejscowościach pojawiają się problemy związane z cyfryzacją, hejtem czy presją rówieśniczą. Dzieci nie zawsze radzą sobie emocjonalnie, mieliśmy już sytuacje związane z dojrzewaniem i trudnościami psychicznymi. [...] Zajęcia z edukacji zdrowotnej mogłyby być tu dużym wsparciem.

Dane epidemiologiczne są alarmujące – rośnie liczba diagnoz zaburzeń depresyjnych, lękowych i prób s@m00bójczych wśród młodzieży. Odrzucenie edukacji zdrowotnej to pozbawienie dzieci narzędzi, które mogłyby pomóc im przetrwać najtrudniejsze chwile dorastania w coraz bardziej skomplikowanym świecie.

Tradycja kontra XXI wiek. Kto naprawdę zapłaci za ten wybór?

Spór o edukację zdrowotną na Podhalu to coś więcej niż tylko dyskusja o szkolnym programie. To zderzenie dwóch światów: konserwatywnej wizji wychowania opartej na tradycji i religii z realnymi wyzwaniami, jakie stawia przed młodzieżą współczesność. Burmistrz Ratułowski przekonuje, że gmina dba o rozwój fizyczny dzieci, "inwestując w boiska", a rodzice chcą rozwijać "wychowanie w kierunku wartości".

Pytanie tylko, czy te wartości pomogą dziecku, które stanie się ofiarą cyberprzemocy, wpadnie w sidła uzależnienia lub nie będzie potrafiło poradzić sobie z własnymi emocjami. Rodzice i samorządowcy podjęli decyzję w imię swoich przekonań. Ostateczną cenę za ten ideologiczny wybór zapłacą jednak nie dorośli, a ich dzieci. Zostaną wypuszczone w świat bez narzędzi do walki o swoje zdrowie, za to z dwiema godzinami religii w tygodniu.

Źródło: facebook.com/SekcjaGimnastyczna
Reklama
Reklama