Polska zatrzasnęła wschodnią granicę. W nocy z 11 na 12 września 2025 roku rząd Donalda Tuska podjął dramatyczną decyzję o całkowitym zamknięciu granicy z Białorusią. To bezpośrednia odpowiedź na pokaz siły Putina i Łukaszenki, którzy właśnie rozpoczęli manewry wojskowe „Zapad-2025”, symulujące atak na NATO.
Granica zamknięta do odwołania. To odpowiedź na „agresywne ćwiczenia”
O północy z 11 na 19 września 2025 roku na polsko-białoruskiej granicy zapadła cisza. I ciemność. Ruch zamarł, a na przejściach w Terespolu i Kukurykach pojawiły się zwoje drutu kolczastego i barykady. Decyzja jest bezterminowa i, jak podkreśla rząd, podyktowana najwyższą koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa Polski.
Powód? Premier Donald Tusk wskazał go bez ogródek:
W związku z rozpoczynającymi się w piątek agresywnymi ćwiczeniami rosyjsko-białoruskimi Zapad w nocy z czwartku na piątek Polska zamknie granicę z Białorusią, w tym przejścia kolejowe.
Wtórował mu szef MSWiA, Marcin Kierwiński, który na przejściu w Terespolu stwierdził wprost, że manewry Zapad-2025 są wymierzone „w Polskę, w Unię Europejską”. Rząd zapowiada, że ruch zostanie przywrócony dopiero wtedy, gdy bezpieczeństwo Polaków będzie w pełni zagwarantowane.

Putin i Łukaszenka ruszyli z „Zapad-2025”. Symulują atak jądrowy
Rozpoczynające się 12 września rosyjsko-białoruskie manewry pod kryptonimem Zapad-2025 to potężna demonstracja siły tuż za miedzą. Oficjalnie w ćwiczeniach ma wziąć udział 13 tysięcy żołnierzy, jednak zachodnie wywiady, w tym niemiecka Bundeswehra, szacują ich realną liczbę na co najmniej 43 tysiące. Wśród zaangażowanych sił znajdują się elitarne rosyjskie jednostki pancerne i zmechanizowane.
Oficjalnie to tylko „ćwiczenia obronne”. Nieoficjalnie – na stole leży scenariusz ataku jądrowego. Według białoruskiego MON, jednym z kluczowych elementów będzie przećwiczenie „planowania użycia” taktycznej broni jądrowej oraz testy hipersonicznych rakiet balistycznych Oresznik, które Rosja użyła już w ataku na Ukrainę. To jasny sygnał wysłany w kierunku NATO.
Manewry Zapad od lat mają antyzachodni charakter, a ich scenariusze zakładają obronę przed rzekomą agresją z Zachodu, która szybko przechodzi w fazę ofensywną. Nie można zapominać o złowieszczym precedensie. Poprzednia edycja manewrów, Zapad-21, była preludium do pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Część wojsk skoncentrowanych wówczas na Białorusi kilka miesięcy później ruszyła na Kijów. Pytanie, czy historia się powtórzy, pozostaje otwarte.