Zmieniła się przez chorobę, siły nie straciła. Henryka Krzywonos-Strycharska tak dziś wygląda

Zmieniła się przez chorobę, siły nie straciła. Henryka Krzywonos-Strycharska tak dziś wygląda

Zmieniła się przez chorobę, siły nie straciła. Henryka Krzywonos-Strycharska tak dziś wygląda

facebook.com/krzywonosstrycharska

Henryka Krzywonos-Strycharska — kobieta, która zatrzymała tramwaj i pchnęła historię na nowe tory — dziś toczy najtrudniejszą walkę. Nowotwór płuc zmienił jej wygląd nie do poznania, ale nie złamał ducha. Tramwajarka z Gdańska wciąż mówi prosto z mostu. A jej głośny cytat o "kurduplu" wraca jak bumerang i znów rozpala emocje.

Reklama

Zmieniła się nie do poznania, ale twarda jak dawniej

Na Placu Solidarności, podczas obchodów 45. rocznicy Porozumień, pod płotkami dzielącymi przestrzeń,na "naszych" i "tamtych" widać było ją — drobniejszą, ale ze spojrzeniem jak stal. Henryka Krzywonos nie ukrywa skutków leczenia, nie chowa się przed kamerami i ludźmi, którym przez lata była potrzebna. Zamiast pozować, stoi i słucha. A gdy przychodzi jej kolej, mówi krótko i w punkt.

Obrywa się wszystki po równo i sprawiedliwie. Nie gryzie sę w język nawet, jeśli chodzi o nowowybranego prezydenta Karola Nawrockiego:

Reklama

Obrażanie przez Karola Nawrockiego Lecha Wałęsy w imię prawdy historycznej w rocznicę Porozumień Sierpniowych jest skandalem!
To co robi nowy prezydent , to nie jest żadna prawda historyczna, ale prawda polityczna!

Facebookkrzywonosstrycharska
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Facebook (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post krzywonosstrycharska w serwisie Facebook

Kiedy jeszcze jakiś czas temu ktoś próbował odczytać jej chusty jako stylizację, zgasiła temat jednym zdaniem. Bez dramatycznych pauz, bez retuszu prawdy. Pytanie: czy choroba odebrała jej słynny pazur? Nic z tych rzeczy:

To nie moda, tylko rak

Zewnętrznie jest inna — to oczywiste po chemioterapii. W środku ta sama: bezkompromisowa sygnatariuszka Porozumień, której głos trudno zagłuszyć, nawet kiedy obok ryczą megafony i zgrzytają barierki.

Reklama

Archiwalne zdjęcie z podpisywania Porozumień Sierpniowych Archiwalne zdjęcie z podpisywania Porozumień Sierpniowych / facebook.com/krzywonosstrycharska

Reklama

Jeden tramwaj, który zmienił Polskę. Tak rodziła się legenda

Był sierpień 1980 roku. Młoda tramwajarka Henryka Krzywonos-Strycharska wciska hamulec i zatrzymuje nie tylko swój pojazd, ale całą opowieść o PRL. Ten gest przechodzi do historii — razem z jej nazwiskiem, tuż obok Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy. Od tej chwili jest nie tylko pracownicą komunikacji. Staje się symbolem, żywym znakiem słowa "Solidarność".

Reklama

To dlatego, gdy wraca na Plac Solidarności, miejsce samo pulsuje pamięcią. Ona nie potrzebuje encyklopedii, by wytłumaczyć, skąd ma autorytet. Ma go z czynu. Z decyzji podjętej w sekundę, która rezonuje dekady. Stąd też dziś, kiedy mówi o Polsce, słychać w tym stoczniowe echo tamtego sierpnia.

Reklama

Henryka Krzywonos wypowiada się facebook.com/henrykakrzywonos

Diagnoza jak wyrok? "Wszystko będzie dobrze", ale zaczęło się od upadku na schodach

Wszystko zaczęło się od pechowego upadku na sejmowych schodach. Złamane żebro okazało się najmniejszym problemem, bo tomografia ujawniła coś znacznie gorszego: nowotwór płuc. W 2022 roku powiedziała o tym głośno w >Dzień dobry TVN, nie prosząc o współczucie. Potem – cykl chemioterapii. To on "przemeblował" jej wygląd i codzienność.

Zamiast rozpaczy — ton, który dużo mówi o niej samej. Prosty, twardy, nienachalnie czuły. W chorobie dopuszcza nadzieję, ale nie odkleja się od realiów. Wybiera język zwykłego dnia, bo taki najbardziej podtrzymuje na duchu.

Jestem przekonana, że wszystko będzie dobrze

To, co mamy w głowie, to połowa sukcesu

Oparcie? Dom. Krzysztof Strycharski, mąż od 38 lat, i wielka rodzina: dwanaścioro dzieci, rodzinny dom dziecka, osiemnaścioro wnuków. To armia miłości, a dowódca jest tylko jeden:

Dzisiaj dla mnie życie bez Heni to koniec świata

Henryka Krzywonos-Strchalski za rękę z mężem Krzysztofem Strychalskim Z mężem, Krzysztofem Strychalskim / -facebook.com/krzywonosstrycharska

Gdy wygarnęła Kaczyńskiemu od "kurdupli". Te słowa wciąż rozpalają Polskę

Jej styl? Zero taryfy ulgowej. Kiedy patrzy na podzielony barierkami plac, mówi wprost, tak jak przez całe życie. Nie kręci, nie cieniuje, nie ślizga się po kliszach. Jeden wpis, jedna fraza i już wiadomo, o co chodzi:

Polska podzielona tak, jak Plac Solidarności w Gdańsku!

Dawny, kontrowersyjny i dosłowny cytat skierowany do Jarosława Kaczyńskiego — "kurdupel" — stał się znakiem rozpoznawczym jej bezkompromisowej krytyki. Wrócił i wraca, bo ikona Solidarności nie bawi się w eufemizmy, gdy mówi o polityce. Taki ma głos — zrodzony ze strajku, nie z gabinetów.

"Odchodzę, to ostatni dzwonek". Krzywonos żegna się z polityką, ale nie z ludźmi

Po latach pracy w Sejmie, jako posłanka Koalicji Obywatelskiej, ogłosiła, że to koniec pewnego rozdziału. Nie w złości, nie w rozczarowaniu. W mądrej zgodzie z własnym ciałem i życiem. Najpierw zdrowie, potem reszta — tak brzmi nowy plan.

Ludzie mnie wybrali, uważam, że jestem wobec tego dla nich i staram się to robić, tym bardziej że chcę po sobie zostawić bardzo dobrą opinię, bo odchodzę. To jest ostatni już dzwonek

To jednak nie znaczy, że znika. Zamiast jałowych debat wybiera realne wsparcie. Podczas jednego z finałów WOŚP w Człuchowie rekwizyty z filmu "Kamerdyner", przekazane przez Donalda Tuska, poszły za 9,5 tys. zł na pomoc. Ktoś inny wylicytował wizytę w Sejmie w jej towarzystwie za 5000 zł. Ona skwitowała to po swojemu — prosto i z serca.

Dziękuję również za wylicytowane w tymże Człuchowie 5000zł za wizytę w Sejmie w moim towarzystwie. Człuchów miastem Wielkich Serc!

Uśmiechnięta Henryka Krzywonos-Strychalska z buźką narysową na ręce facebook.com/krzywonosstrycharska

Walduś z "Kiepskich" u jej boku. Niezwykła przyjaźń, która zaskoczyła wszystkich

Obok niej idzie Bartosz Żukowski, dla milionów widzów — Walduś ze "Świata według Kiepskich". W życiu Heni — społeczny asystent posłanki, który robi to bez wynagrodzenia. Dlaczego? Bo tak. Bo czasem prawdziwa lojalność nie potrzebuje faktury.

Między nami od razu zaiskrzyło i jakoś tak się złapaliśmy. Ta relacja jest bardzo intensywna i naprawdę czysta

Z boku dogląda wszystkiego Krzysztof Strycharski — partner od zadań specjalnych, autor książki "Moja żona tramwajarka", człowiek, który najlepiej zna zakręty tej drogi. I właśnie on dorzuca anegdotę o "Waldesie", przy której aż chce się uśmiechnąć.

Kiedyś zapytałem Bartka, dlaczego tak z dobrego serca pomaga Heni. A on powiedział, że kochał ją, zanim jeszcze ją poznał

To trio ma wspólny mianownik: wierność sprawom i ludziom. Tylko tyle i aż tyle. I dlatego wciąż słychać o życiu prywatnym Henryki Krzywonos w najlepszym znaczeniu — jako o opowieści, która niesie dalej niż sejmowy mikrofon.

Henryka Krzywonos-Strycharska może nosić turbany, ale nigdy nie założy kagańca. To siła, której nie złamie ani choroba, ani polityka, ani czas. I dopóki ten głos wybrzmiewa, słowo "Solidarność" nie jest muzealnym eksponatem, tylko żywą obietnicą.

Legenda "Solidarności" nie wytrzymała. O Kaczyńskim powiedziała tylko jedno: "mały kurdupel"
Źródło: facebook.com/henrykakrzywonos
Reklama
Reklama