Prezydent Karol Nawrocki jednym podpisem wywołał polityczne trzęsienie ziemi i uśmiech na Kremlu. Jego weto w sprawie kluczowej ustawy o pomocy Ukrainie to, jak grzmi rząd, "prezent dla Putina". Ale gra toczy się o znacznie więcej niż pieniądze – na szali leży krytyczna dla frontu łączność, los setek tysięcy ludzi i bezpieczeństwo samej Polski.
Nawrocki odcina Ukrainie internet? Weto uderza w kluczową technologię na froncie
Pierwszy i najbardziej namacalny skutek weta to zagrożenie dla finansowania systemu Starlink dla Ukrainy. To technologiczny kręgosłup ukraińskiej armii – od dowodzenia dronami po łączność w szpitalach i szkołach. Polska, płacąc rocznie ok. 50 mln dolarów, jest kluczowym sponsorem, ale obecne wsparcie wygasa z końcem września. Wicepremier Krzysztof Gawkowski nie gryzł się w język, oskarżając prezydenta Karola Nawrockiego, że ten "wyłącza swoją decyzją internet Ukrainie". W jego ocenie to "koniec internetu Starlink", a cała sytuacja to "najlepszy prezent dla wojsk Putina".
Na odpowiedź z Pałacu nie trzeba było długo czekać. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki natychmiast odbił piłeczkę, zarzucając ministrowi dezinformację. Przekonywał, że "weto prezydenta, wbrew temu, co mówił minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, nie wyłącza Starlinków Ukrainie", bo finansowanie jest zabezpieczone w obecnej ustawie i zostanie podtrzymane w prezydenckim projekcie. Tyle że to polityczna przepychanka, a na froncie czas ucieka. Kijowski politolog Jewhen Mahda nie pozostawia złudzeń:
Jest to decyzja bardzo bolesna dla ukraińskiej armii, bo starlink jest przecież podstawą łączności. (...) To będzie bardzo odczuwalne na froncie
"Putinowscy propagandyści zachwyceni". Sikorski i politycy rządu nie gryzą się w język
Reakcja polityczna była równie ostra. Szef MSZ Radosław Sikorski bez ogródek stwierdził, że "Putinowscy propagandyści zachwyceni decyzjami o ograniczaniu pomocy dla Ukrainy i Ukraińców. Nie gratuluję". Podkreślił, że pomagając Kijowowi, "trzymamy armię Putina z dala od naszych granic", a "Polityka zagraniczna jest trudniejsza niż tabliczka mnożenia".

Wtórował mu Władysław Kosiniak-Kamysz, który skontrastował postawę obecnego prezydenta z jego poprzednikiem.
Tu na prezydenta Dudę zawsze mogliśmy liczyć. W żaden sposób nie blokował działań rządu na rzecz Ukrainy
— powiedział szef MON, dodając, że decyzja Nawrockiego "przeszkadza w możliwości obrony".
Rosyjska sieć dosłownie oszalała na punkcie polskiego prezydenta. Jak wynika z raportu Res Futura Data House, Nawrocki jest tam przedstawiany jako polityk, który "w końcu się obudził" i "powiedział to, czego inni się boją". W prorosyjskiej narracji jawi się jako "'rozsądny Europejczyk', który wypowiada posłuszeństwo wobec USA i UE", a jego postawa ma legitymizować rosyjskie oskarżenia o "ukraińskim n@z1zmie".
Ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz skwitowała to krótko: "Tylko pogratulować. Prezydent Навроцкий (pol. Nawrocki - red.) jest dziś wychwalany we wszystkich rosyjskich, putinowskich mediach".
Chaos i niepewność. Cios w ukraińskich pracowników i polską gospodarkę
Weto uderza nie tylko w Kijów, ale i w Polskę. Ustawa miała przedłużyć ochronę tymczasową dla Ukraińców do marca 2026 roku, dając im pewność legalnego pobytu i pracy. Teraz setki tysięcy ludzi, którzy stanowią ponad 65 proc. legalnie zatrudnionych cudzoziemców, stanęło w obliczu chaosu. Głos zabrali też przedsiębiorcy, którzy alarmują, że weto "wprowadza istotną niepewność" i może być "kolosalnym ciosem dla rynku pracy". Jak ostrzega Konfederacja Lewiatan, "brak rozwiązań prawnych (...) może mieć bardzo poważne konsekwencje dla wielu branż".
Jeśli specustawa nie będzie obowiązywała od 1 października, system też nie jest przygotowany na to, żeby w ciągu miesiąca setki tysięcy osób wystąpiły o legalizację pobytu w Polsce wg obowiązujących przepisów sprzed specustawy. To będzie kolosalny i natychmiastowy cios dla rynku pracy oraz gospodarki Polski
— ostrzega Yuriy Grygorenko z Gremi Personal.
Co więcej, weto uderza rykoszetem w szczegóły, o których mało kto myśli – blokuje np. wypłatę 800 plus dla Ukraińców, w tym dla uczącej się młodzieży, która skończyła szkołę średnią przed osiemnastką. Prezydent argumentuje, że pomoc socjalna należy się tylko pracującym, ale ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ripostuje, że "800 plus to pieniądze dla i na dzieci", a za utratę pracy nie można karać najmłodszych. "To abc ludzkiej przyzwoitości. Wstyd, że zabrakło jej prezydentowi" – skwitowała.
Kreml zaciera ręce. Jak weto Nawrockiego wpisuje się w rosyjską grę
Niezależnie od motywacji prezydenta, jego decyzja idealnie wpisuje się w strategię Kremla. Osłabienie wsparcia dla Ukrainy, podsycanie niechęci do uchodźców i tworzenie podziałów w Polsce – to cele, które Rosja realizuje od lat. Zapowiedź prezydenckiego projektu "stop b@nderyzmowi" zrównującego symbol banderowski z nAzizmem tylko dolewa oliwy do ognia, na co natychmiast zareagował Kijów, ostrzegając przed "nasileniem negatywnych nastrojów".
Były szef ukraińskiego IPN, Wołodymyr Wiatrowycz, widzi w tej narracji podobieństwo do działań Putina.
A ja w jego wizji widzę podobieństwo do wizji Putina, który niszczenie wszystkiego, co ukraińskie, nazywa denazyfikacją
— napisał na Facebooku. Ostatecznym dowodem na to, komu służy to weto, jest entuzjazm rosyjskich propagandystów. Jak widać, w Moskwie korki od szampana strzelają głośniej niż zwykle.