Andrzej Duda przez 10 lat prezydentury był na ustach całej Polski, ale o swojej przeszłości mówił wyjątkowo niechętnie. Mało kto zdaje sobie sprawę, że zanim wszedł do wielkiej polityki, jego życie wyglądało zupełnie inaczej. Ujawniamy fakty, o których do tej pory milczał.
Teraz sam przerywa milczenie. W nowej książce ostro rozprawia się z plotkami
U schyłku swojej drugiej kadencji Andrzej Duda postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Ogłosił wydanie autobiografii zatytułowanej "To ja", która ma być jego odpowiedzią na lata spekulacji i niedomówień. Prezydent nie ukrywa, że ma już dość publikacji na swój temat, które wprost nazywa "bzdurami". Chce w końcu przedstawić własną, autentyczną wersję wydarzeń.
"To ja" — to "ja" mówię. Na rynku od 10 lat jest wiele książek, a niektóre (...) to rzeczy konkretnie wyssane z palca, bzdury zupełne, opowieści dziwnej treści.
Jak sam zapowiada, jego książka nie będzie obiektywnym podręcznikiem historii, ale bardzo osobistym spojrzeniem na dekadę, która wstrząsnęła polską polityką. To właśnie z niej dowiadujemy się o sekretach, które do tej pory skrywał za murami Pałacu Prezydenckiego.
Ja też mam swoje emocje, swoje oczy i patrzę nimi na te wydarzenia z ostatnich 10 lat i to jest moja ocena.
Zanim został prezydentem, biegał z ulotkami Wałęsy. Tego o nim nie wiedzieliście
Zanim Andrzej Duda stał się twarzą obozu Zjednoczonej Prawicy, jego polityczne serce biło dla kogoś zupełnie innego. Aż trudno w to uwierzyć, ale jako młody chłopak z zapałem biegał z ulotkami... Lecha Wałęsy. Co więcej, aż czterokrotnie oddał na niego swój głos w wyborach prezydenckich, wspierając go jako wolontariusz.
Cztery razy głosowałem na niego w wyborach prezydenckich, w obydwu turach w 1990 i 1995! Choć mając dzisiejszą wiedzę, nie wiem, czy by mi ręka nie drgnęła.
Historia bywa przewrotna, a ścieżki polityków jeszcze bardziej kręte. Jednak zanim zaczął biegać po politycznych korytarzach, biegał po lesie w harcerskim mundurze, nawiązując przyjaźnie "do grobowej deski". To właśnie te młodzieńcze doświadczenia ukształtowały jego charakter na długo przed wejściem do wielkiej polityki.

Jego prawdziwa miłość to nie była polityka. Dla "swoich dziewczyn" robił wszystko
Jednak polityka musiała poczekać. Pierwsze miejsce w sercu młodego Andrzeja zajęła licealistka, Agata Kornhauser, którą poznał na imprezie u kolegi. Podobno od razu "zagiął na nią parol", choć przyszła Pierwsza Dama początkowo nie była nim zachwycona. Upór i chłopięcy urok w końcu się opłaciły, a Agata Kornhauser-Duda uległa jego zalotom.
Ich młodzieńcza miłość była pełna szaleństwa i spontaniczności, czego dowodem jest podróż autostopem do Włoch. Z ograniczonym budżetem, żywili się głównie chlebem z Nutellą, co tylko umocniło ich więź. Jego oddanie dla "swoich dziewczyn" najlepiej podsumowała po latach córka Kinga Duda, wspominając, że tata potrafił rzucić nawet dużą ilość pracy, duże obowiązki właśnie po to, by co roku zjawić się na jej urodzinach z bukietem kwiatów.
instagram.com/andrzej.duda/
W Pałacu Prezydenckim skrywał prawdziwego ulubieńca. "To dla żony prawdziwy skarb"
Wydawałoby się, że głowa państwa nie powinna się niczego bać. A jednak Andrzej Duda w swojej nowej książce wyznaje, że odczuwa "mieszaninę respektu i lęku"... wobec psów. Ten zaskakujący fakt rzuca nowe światło na jego życie prywatne. Okazuje się, że w przeciwieństwie do powszechnego wizerunku "psiarzy" wśród polityków, prezydent jest zadeklarowanym miłośnikiem kotów.
To właśnie koty odgrywały główną rolę w jego domu rodzinnym. Tradycję tę, zapoczątkowaną przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, z dumą pielęgnował w Pałacu Prezydenckim. Gwiazdą stał się ragdoll Tinek, który stał się nieoficjalnym "pierwszym kotem" Polski i ulubieńcem Pierwszej Damy. Jak pisze prezydent, Tinek jest dla jego żony "prawdziwym skarbem".

Od fana Cracovii po... miłośnika nart. Twarz prezydenta, której nie znacie
Polityczne salony i narty to nie wszystko. W dzieciństwie serce przyszłego prezydenta biło dla Cracovii tak mocno, że ojciec musiał go budzić na nocne transmisje meczy. Jego pasja była tak wielka, że potrafił nawet z gorączką pójść na stadion, by kibicować ukochanej drużynie. Choć dziś jest znany głównie z zamiłowania do narciarstwa, jego młodzieńcze pasje pokazują zupełnie inną twarz.
Andrzej Duda, jakiego nie znamy – kibic, harcerz i miłośnik kotów, który bał się psów. Koniec prezydentury to idealny moment, by uchylić rąbka tajemnicy i pokazać ludzką twarz, która przez lata skrywała się za fasadą urzędu.