To polityczny policzek wymierzony tuż przed najważniejszą uroczystością. Lech Wałęsa ostatecznie odmówił udziału w zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na prezydenta. Legendarny przywódca "Solidarności" nie zamierza firmować swoją obecnością wydarzenia, które nazwał wprost "gorszącym widowiskiem", pogłębiając chaos i kontrowersje wokół głowy państwa.
Wałęsa pokazał zaproszenie i dodał wymowny komentarz
Były prezydent nie bawił się w dyplomację. Na swoim profilu na Facebooku Lech Wałęsa opublikował zdjęcie oficjalnego zaproszenia od marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Pod nim zamieścił komentarz, który jest jak polityczny nokaut – krótki, celny i niepozostawiający żadnych złudzeń.
Odmawiam udziału w tym gorszącym dla mnie widowisku
Tymi słowami Wałęsa postawił sprawę jasno. Jego nieobecność na Zgromadzeniu Narodowym 6 sierpnia będzie symbolicznym wotum nieufności wobec nowego prezydenta i całego procesu wyborczego, który doprowadził go do Pałacu Prezydenckiego.
Sąd zatwierdził, ale wątpliwości zostały. O co ten cały spór?
Całe zamieszanie ma swoje źródło w niezwykle zaciętym finale wyborów prezydenckich. Karol Nawrocki pokonał w nim Rafała Trzaskowskiego zaledwie o włos, z przewagą 365 tys. głosów. Taki wynik natychmiast uruchomił lawinę protestów wyborczych i oskarżeń o nieprawidłowości.
Oliwy do ognia dolał poseł KO Roman Giertych, który promował narrację o fałszerstwie wyborczym, twierdząc, że komisje zostały przejęte przez podejrzane grupy. Mówił o "braciach kamratach", którzy mieli masowo obsadzać składy komisji. Mimo to Sąd Najwyższy ostatecznie zatwierdził wybory. Decyzję podjęła jednak Izba Kontroli Nadzwyczajnej, której legalność jest podważana przez obóz rządzący, co tylko pogłębiło spór. Nawet Prokurator Generalny Adam Bodnar sugerował, że nie wszystkie wątpliwości zostały należycie rozwiane.

To nie pierwszy raz. Tak Wałęsa bojkotował prezydentów z PiS
Decyzja o bojkocie zaprzysiężenia to ze strony Lecha Wałęsy nie pierwszyzna. To konsekwentna strategia wyrażania sprzeciwu wobec obozu politycznego, z którego wywodzą się zarówno Karol Nawrocki, jak i jego poprzednik. Były prezydent nie pojawił się również na zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy pięć lat temu.
Jego stosunek do prezydentury Nawrockiego był znany jeszcze przed ostateczną decyzją SN. W rozmowie z Wirtualną Polską grzmiał, że będzie to upokorzenie dla kraju.
To jest upokorzenie Polski, to jest zniewaga dla Polski. Tak będę mówił, jeśli go zatwierdzą na prezydenta.
"Hańba" kontra "Słuszna decyzja"
Jak można było się spodziewać, słowa legendy Solidarności podzieliły Polskę na pół. W internecie rozgorzała prawdziwa b*twa na komentarze, która pokazuje skalę politycznych emocji.
Z jednej strony stanęli obrońcy byłego prezydenta.
Brawo, Panie Prezydencie! Klasa i kręgosłup moralny.
Ktoś musi powiedzieć głośno, że król jest nagi. Szacunek.
Symboliczny, ale jakże ważny gest w obronie resztek przyzwoitości
– piszą zwolennicy decyzji Wałęsy.
Po drugiej stronie natychmiast pojawili się krytycy.
Totalny brak szacunku dla demokracji. Wstyd.
Obrażony staruszek nie potrafi pogodzić się z porażką swojego kandydata.
Mógł pokazać klasę, a pokazał małość. Smutne
– grzmią przeciwnicy bojkotu. Ta szermierka słowna najlepiej pokazuje, w jak głębokim sporze i w jakiej atmosferze Karol Nawrocki rozpocznie swoją prezydenturę.