Agata Kornhauser-Duda po opuszczeniu Pałacu Prezydenckiego chciała wrócić do swojej dawnej pracy w krakowskim liceum. Jak się jednak okazuje, drzwi do szkoły zostały przed nią zamknięte. Uczniowie wspominają ją z sentymentem, ale jej byli koledzy z pracy mają zupełnie inne zdanie.
Drzwi do liceum zamknięte. Agata Duda nie ma gdzie wracać
Po dziesięciu latach w blasku fleszy, Agata Kornhauser-Duda opuściła Pałac Prezydencki. Choć z uśmiechem żegnała się ze stanowiskiem, mówiąc: "jesteśmy wolni, możemy iść", jej powrót do normalności okazał się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Przez 17 lat, od 1998 do 2015 roku, była cenioną nauczycielką języka niemieckiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie. Po dekadzie na bezpłatnym urlopie, powrót do szkolnych murów wydawał się oczywisty.
Okazuje się jednak, że na byłą pierwszą damę nikt w szkole nie czeka. Jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, to właśnie kierownictwo liceum nie wyraziło chęci na kontynuowanie z nią współpracy. Oficjalnie szkoła nabrała wody w usta, zasłaniając się ochroną danych osobowych.
Kulisy tej decyzji budzą jednak ogromne emocje i rodzą jedno pytanie: co poszło nie tak?

Uczniowie ją kochali. "Zawsze było sprawiedliwie"
Zanim jednak poznamy odpowiedź, warto cofnąć się w czasie. Byli uczniowie Agaty Dudy malują zupełnie inny obraz. W ich wspomnieniach to nie surowa pierwsza dama, ale wspaniała pedagog, która potrafiła zarazić pasją do języka. Była wymagająca, ale jednocześnie niezwykle sprawiedliwa i empatyczna. To właśnie te cechy sprawiały, że młodzież ją uwielbiała.
W rozmowach z mediami byli uczniowie Agaty Dudy nie szczędzili jej ciepłych słów.
Na lekcje chodziliśmy z przyjemnością. Pani Duda potrafiła łączyć wysokie wymagania z byciem dobrym człowiekiem i nauczycielem.
Wspominają, że w klasie panowała atmosfera szacunku i nikt nie mógł narzekać na jej metody.
Nie słyszałem, aby ktoś kiedyś wypowiadał się źle o jej metodach czy traktowaniu uczniów. Zawsze było sprawiedliwie
– mówił jeden z absolwentów. Gdy w 2015 roku ogłosiła, że przeprowadza się do Warszawy, jej uczniom było autentycznie smutno. Obraz idealnej nauczycielki pęka jednak, gdy głos zabierają jej dawni koledzy z pokoju nauczycielskiego.
"Była jedną z nas". Gorzkie słowa dawnych kolegów
Odpowiedzi należy szukać w wydarzeniach z 2019 roku. To wtedy przez Polskę przetoczył się potężny strajk nauczycieli, którzy walczyli o godne płace i szacunek dla swojego zawodu. Grono pedagogiczne z II LO w Krakowie, czując, że mają w Pałacu Prezydenckim "swoją" osobę, wystosowało do Agaty Dudy list otwarty. Byli pewni, że była nauczycielka, która doskonale zna realia pracy w szkole, stanie po ich stronie.

Spotkało ich jednak bolesne rozczarowanie. Agata Kornhauser-Duda nie odpowiedziała na list. Jej milczenie zostało odebrane jako brak solidarności i odcięcie się od korzeni. Rozgoryczenie najlepiej oddają słowa polonisty Bogdana Kozaka, który przez lata pracował z nią ramię w ramię.
Pani prezydentowa była jedną z nas i brak jakiegokolwiek odzewu, stanowiska, wywołał taką reakcję. Człowiek, z którym się siedziało obok, nagle inaczej postrzega rzeczywistość. Co się stało?
Wygląda na to, że właśnie to "co się stało" zaważyło na jej dalszej karierze w szkole. Koledzy po fachu po prostu nie zapomnieli.
"Byłam oburzona jej milczeniem". Kwaśniewska nie gryzła się w język
Goryczy nie kryje także inna była pierwsza dama, Jolanta Kwaśniewska, która wielokrotnie punktowała bierność swojej następczyni. W jednym z wywiadów ostro oceniła brak zaangażowania Agaty Dudy w ważne sprawy społeczne, a zwłaszcza te dotyczące jej własnej grupy zawodowej.
Kwaśniewska nie mogła zrozumieć, jak była nauczycielka mogła odwrócić się od protestujących koleżanek i kolegów.
Były takie sytuacje, że byłam oburzona i zdziwiona milczeniem Agaty Kornhauser-Dudy, gdy działy się ważne rzeczy, a było ich wiele. Na przykład wtedy, gdy nauczyciele zwracali się do pani prezydentowej z prośbą o pomoc. Nie wyobrażam sobie, aby nie wesprzeć własnej grupy zawodowej.
Te słowa pokazują, że decyzja II Liceum w Krakowie nie jest odosobnionym przypadkiem, a raczej konsekwencją postawy, którą Agata Duda prezentowała przez ostatnie dziesięć lat. Uczniowie mogą wspominać ją z nostalgią, ale dla środowiska nauczycielskiego stała się symbolem zawiedzionych nadziei.
Co dalej z Dudami? Prezydent też nie wraca na uczelnię
Wygląda na to, że para prezydencka definitywnie zamyka stary rozdział i wraca do swojego prywatnego mieszkania w Krakowie. Problemy z powrotem do dawnej pracy ma nie tylko Agata Duda. Jej mąż, Andrzej Duda, również nie wznowi kariery naukowej na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie przed prezydenturą był wykładowcą w Katedrze Prawa Administracyjnego.
Jak potwierdził rzecznik uczelni, umowa z byłym prezydentem dobiegła końca.
Umowa o pracę została rozwiązana za porozumieniem stron
– poinformował krótko Marcin Kubat. To ostatecznie kończy spekulacje i pokazuje, że zarówno była pierwsza dama, jak i były prezydent, muszą na nowo ułożyć sobie życie zawodowe z dala od instytucji, z którymi byli związani przez lata.