Michał Oksiński, sprawca tragicznego ataku na Rynku Głównym w Krakowie, był członkiem Klubu Sportowego "Świt" w Starachowicach. Według części doniesień w 2026 roku mężczyzna miał pojawić się na tamtejszej strzelnicy zaledwie dwukrotnie, choć inne relacje wskazywały, że ćwiczył tam co niedzielę. Przedstawiciele klubu wydali oświadczenie, w którym odcięli się od działań 24-latka. Podkreślili, że prowadzili wyłącznie szkolenia sportowe o charakterze statycznym.
- W bieżącym roku napastnik odwiedził starachowicki obiekt zaledwie dwa razy
- Profil działalności "Świtu" ogranicza się do dyscyplin statycznych; klub nie prowadzi kursów bojowych
- W mieszkaniu Oksińskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim odnaleziono ciała jego rodziców i siostry
- Klub strzelecki nie odpowiada za badania psychologiczne ani wydawanie pozwoleń na broń
Stanowisko Klubu Sportowego "Świt" po ataku w Krakowie
Michał Oksiński trenował strzelectwo w Klubie Sportowym "Świt" w Starachowicach. Jego obecność na obiekcie była jednak sporadyczna. W 2026 roku pojawił się tam zaledwie dwa razy. Klub prowadzi wyłącznie szkolenia statyczne i nie uczy strzelania bojowego. Podczas wizyt 24-latek nie przejawiał negatywnych zachowań. Nie odnotowano też niepokojących incydentów, a każdy trening odbywał się pod nadzorem.
Władze klubu kategorycznie zaprzeczają, jakoby napastnik zdobył u nich umiejętności wykorzystane w centrum miasta. W opublikowanym komunikacie zarząd odciął się od brutalnych wydarzeń. Sprecyzował też profil swojej działalności:
Osoba ta nigdy nie była w naszym klubie szkolona w zakresie strzelań dynamicznych, taktycznych ani bojowych
- Zarząd Klubu Sportowego "Świt" Starachowice
Głos w sprawie zabrał Adam Chyba, rzecznik prasowy starachowickiego klubu. W rozmowie z mediami mówił o jego tradycji i sportowym profilu:
Mamy 70-letnią tradycję. Nie szkolimy z zakresu bojowego i dynamicznego. Naszym celem jest rozwój strzelectwa sportowego, sport olimpijski. Używamy wyłącznie cyfrowych tarcz
- Adam Chyba, rzecznik prasowy starachowickiego klubu
Świadek ze strzelnicy zwrócił uwagę na technikę, jaką posługiwał się napastnik. Osoba pragnąca zachować anonimowość powiedziała dla "Faktu":
U nas się tego nie nauczył. Miał wyjątkowo płynne ruchy
- osoba ze strzelnicy, pragnąca zachować anonimowość

Rodzinna tragedia i pasja do strzelectwa
Zainteresowanie bronią w życiu Michała Oksińskiego nie pojawiło się znikąd. Janusz O., 53-letni ojciec napastnika, był wieloletnim członkiem starachowickiej organizacji. To on zaszczepił w synu pasję do strzelectwa. Mężczyzna posiadał pozwolenie na broń do celów sportowych i miał zarejestrowanych łącznie 11 sztuk broni. Syn należał do klubu znacznie krócej i miał sportowe pozwolenie na dwie jednostki broni.
Wydarzenia na krakowskim Rynku wiążą się z dramatem rodziny w Ostrowcu Świętokrzyskim. W mieszkaniu Michała Oksińskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim śledczy odnaleźli ciała trzech osób – jego rodziców oraz siostry. Lokal znajdował się w bloku.

Procedury wydawania pozwoleń i współpraca ze służbami
Władze ośrodka zadeklarowały pełną współpracę z organami ścigania po wydarzeniach w Krakowie. Śledczym przekazano dokumentację, rejestry oraz niezbędne informacje dotyczące pobytów Michała Oksińskiego na strzelnicy. Klub zaznaczył, że z uwagi na śledztwo oraz szacunek dla ofiar i ich bliskich nie będzie udzielać dodatkowych informacji.
Przedstawiciele starachowickiej organizacji zwracają uwagę na podział ról w procesie weryfikacji posiadaczy broni. Klub prowadzi szkolenia sportowe w konkurencjach statycznych, ale nie wydaje pozwoleń ani nie przeprowadza badań psychologicznych kandydatów. Badania wykonują niezależni psychologowie. Ostateczne decyzje administracyjne podejmuje policja.