Danuta Holecka odpowiada Donaldowi Tuskowi na zarzuty z Sejmu. "Nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz"

Danuta Holecka odpowiada Donaldowi Tuskowi na zarzuty z Sejmu. "Nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz"

Danuta Holecka odpowiada Donaldowi Tuskowi na zarzuty z Sejmu. "Nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz"

screen TV Republika, zdjęcie archiwalne

Danuta Holecka wygłosiła emocjonalne oświadczenie w głównym wydaniu programu "Dzisiaj". Wystąpiła na antenie TV Republika w odpowiedzi na sejmowe słowa Donalda Tuska z 6 listopada. Dziennikarka zarzuciła premierowi kłamstwo i "wycieranie sobie twarzy" jej rodziną w politycznej debacie.

Reklama
W skrócie
  • 6 listopada Donald Tusk wystąpił w Sejmie. Zasugerował wtedy, że mąż Danuty Holeckiej próbował wjechać autem na cmentarz
  • Danuta Holecka zdementowała te słowa przed kamerami, zaznaczając, że samochód stał na wyznaczonym parkingu
  • Do incydentu z policją doszło 1 listopada przed cmentarzem na Służewie, gdy małżeństwo odwiedzało grób syna
  • Funkcjonariusze skierowali wniosek do sądu przeciwko kierowcy za niestosowanie się do znaku i odmowę podania danych

Donald Tusk zabrał głos w Sejmie. Premier uderzył w męża Danuty Holeckiej

Danuta Holecka stała się mimowolną bohaterką piątkowej debaty parlamentarnej. Podczas obrad 6 listopada 2026 roku Donald Tusk wszedł na mównicę. Chciał bronić ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego przed wnioskiem opozycji o wotum nieufności. Sejm ostatecznie odrzucił wniosek stosunkiem głosów 212 do 235, jednak to nie sam wynik głosowania wywołał największą burzę.

Szef rządu postanowił bowiem wpleść w swoje sejmowe wystąpienie głośne zdarzenie z minionego weekendu. Z mównicy padły słowa wymierzone bezpośrednio w najbliższych dziennikarki.

Reklama

Ktoś uważa, że jak ma żonę w TV Republika, to może wjechać samochodem na cmentarz i dziwi się, że policja interweniuje.

Danuta Holecka w jasnej sukni we wzory i Krzysztof Dunajewski w ciemnej marynarce stoją obok siebie podczas wieczornego wydarzenia. AKPA, zdjecie archiwalne

Danuta Holecka odpowiada na antenie TV Republika. Wspomniała o zmarłym synu

Wystąpienie premiera nie pozostało bez odpowiedzi. Tego samego dnia wieczorem, w głównym wydaniu programu "Dzisiaj", dziennikarka zwróciła się prosto do kamery. Gwiazda stacji nie ukrywała ogromnego wzburzenia i postanowiła publicznie rozliczyć Donalda Tuska z wypowiedzianych w parlamencie słów.

Reklama

Wycierał pan sobie twarz moją rodziną z mównicy sejmowej, kłamiąc bezczelnie, że mój mąż wjechał na cmentarz.

Dziennikarka przedstawiła własną wersję wydarzeń i odrzuciła twierdzenia szefa rządu o rzekomym wjeździe za cmentarną bramę. Podkreśliła przy tym bardzo bolesny, osobisty wymiar całej sytuacji. W 2024 roku w wieku 31 lat zmarł syn prezenterki, Julian Dunin-Holecki, który spoczywa na Starym Cmentarzu na Służewie. To właśnie tam zmierzała rodzina.

Reklama

Otóż nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz. Zaparkowaliśmy na parkingu na wyznaczonych do tego miejscach, jak każdego dnia przez dwa lata i prawie pięć miesięcy.

Danuta Holecka w niebieskiej sukience siedzi przy jasnym stole w studiu telewizyjnym programu Wiadomości. Fot. AKPA, zdjęcie archiwalne

Reklama

Przebieg interwencji przed cmentarzem na Służewie 1 listopada

Początek całego zamieszania miał miejsce w niedzielę 1 listopada 2026 roku, gdy para jechała odwiedzić mogiłę bliskiego. Przy ulicy Fosa, nieopodal cmentarza na Służewie, doszło do gwałtownego incydentu drogowego. Samochód prowadzony przez męża dziennikarki wjechał w rejon objęty znakiem B-1, czyli zakazem ruchu w obu kierunkach, wprowadzonym czasowo na Wszystkich Świętych.

Reklama

Wtedy do akcji wkroczyli funkcjonariusze, a całe zajście błyskawicznie eskalowało. Gdy doszło do sporu, Krzysztof Dunin-Holecki został zatrzymany przed cmentarzem i skuty kajdankami.

Policja wyjaśniła później w oficjalnym komunikacie powody tak zdecydowanych kroków. Według służb kierowca nie reagował na wydawane polecenia i odmówił podania danych osobowych, a środki przymusu zastosowano, by uniemożliwić mu samowolne oddalenie się.

Interwencja pogotowia ratunkowego i finał sprawy przed sądem

Emocje podczas kontroli sięgnęły zenitu. W trakcie czynności mąż dziennikarki nagle zgłosił złe samopoczucie, co zmusiło funkcjonariuszy do wezwania na miejsce karetki pogotowia ratunkowego. Po udzieleniu niezbędnej pomocy medycznej przez zespół ratowników sprawa bynajmniej się nie zakończyła.

Ostatecznie stołeczni mundurowi skierowali do wymiaru sprawiedliwości formalny wniosek o ukaranie kierowcy. Wniosek dotyczy wykroczeń z artykułów 92 i 65 Kodeksu wykroczeń. Chodzi o zignorowanie znaku drogowego oraz odmowę okazania danych personalnych. Sprawę drogowego incydentu z 1 listopada rozstrzygnie teraz sąd.

Piotr Kraśko dosolił Holeckiej na wizji, aż jej w pięty poszło. Mina Danusi wyraża więcej niż tysiąc słów.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama