Krzysztof Dunin-Holecki, mąż prezenterki Telewizji Republika Danuty Holeckiej, odpowie przed sądem za wydarzenia z 1 listopada pod warszawskim cmentarzem. Stołeczna policja skierowała wniosek o ukaranie mężczyzny za naruszenie przepisów ruchu drogowego oraz odmowę podania danych osobowych. Po zakończeniu czynności kierowca został zwolniony.
- Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie Krzysztofa Dunina-Holeckiego. Chodzi o wykroczenia z art. 92 i art. 65 Kw
- Do zatrzymania doszło 1 listopada na Służewie. Kierowca wjechał pod zakaz ruchu
- Policjanci skuli męża Danuty Holeckiej kajdankami, gdy odmówił podania danych
- Po badaniu lekarskim i podpisaniu protokołu z uwagami policja zwolniła mężczyznę
Kulisy interwencji pod cmentarzem na Służewie
Krzysztof Dunin-Holecki pojawił się 1 listopada 2026 roku przed cmentarzem przy ulicy Fosa na warszawskim Służewie. Podczas Wszystkich Świętych towarzyszyła mu żona, Danuta Holecka. Małżonkowie przybyli w to miejsce z prywatną, bolesną wizytą, chcąc zapalić znicze i pomodlić się na grobie zmarłego syna. Wprowadzono tam jednak czasową zmianę organizacji ruchu.
Jak wynika z oficjalnych ustaleń, bezpośrednią przyczyną interwencji było naruszenie przepisów drogowych. Kierujący pojazdem wjechał w strefę objętą znakiem B-1, czyli zakazem ruchu w obu kierunkach. Znak wprowadzono przez tymczasową zmianę organizacji ruchu przy cmentarzu. Gdy funkcjonariusze podjęli próbę kontroli, doszło do sporu.
Według policyjnego komunikatu mężczyzna nie wykonywał poleceń mundurowych i odmówił podania swoich danych osobowych. Z tego powodu mundurowi założyli mu kajdanki, aby zapobiec jego samowolnemu oddaleniu się. Na miejscu interweniował również syn małżeństwa. Oświadczył policjantom, że jest lekarzem, podał numer prawa wykonywania zawodu i uzyskał zgodę na podejście do ojca.

Stanowisko policji i reakcja Danuty Holeckiej
Głos w sprawie incydentu zabrały służby, a policja odniosła się do zarzutów dotyczących rzekomo bezzasadnego działania. Funkcjonariusze zaprzeczyli, by podejmowane czynności miały podtekst personalny czy zawodowy. Komenda Stołeczna Policji wydała w tej sprawie oficjalne oświadczenie.
Podkreślamy, że interwencja była następstwem stwierdzonego naruszenia przepisów ruchu drogowego oraz zachowania kierującego podczas podejmowanych przez policjantów czynności. Nie miała żadnego związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywaną przez nich działalnością zawodową. Informacje przedstawiające interwencję jako podjętą bez uzasadnionej przyczyny są niezgodne z ustalonym przebiegiem zdarzenia – przekazała policja.
Danuta Holecka oceniła zdarzenie zupełnie inaczej. Dziennikarka Telewizji Republika nie kryła żalu i wzburzenia. Zwróciła się bezpośrednio do interweniującego funkcjonariusza i zarzuciła mundurowym brutalność w szczególnym dla jej rodziny momencie.
Zrobiliście nam państwo potworne świństwo, pan przyduszał nogą szyję mojego męża i zakuwał go w kajdanki, gdzie we Wszystkich Świętych chcemy iść na grób – oświadczyła Danuta Holecka.
Wcześniej media obiegły informacje, według których policja zatrzymała Krzysztofa Dunina-Holeckiego przed cmentarzem po wjeździe w zamkniętą ulicę. Sam zainteresowany był jednak nad wyraz lakoniczny, gdy o całe zajście zapytał go dziennikarz Onetu.
Nie będę się wypowiadał w tej sprawie. Odpowiem jednym słowem: ustawka – skomentował Krzysztof Dunin-Holecki.

Co dalej z mężem Danuty Holeckiej?
W trakcie policyjnych czynności Krzysztof Dunin-Holecki zgłosił złe samopoczucie. Funkcjonariusze wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Po zakończeniu czynności mężczyzna naniósł uwagi do protokołu, podpisał dokument, a policja go zwolniła.
Sprawa znajdzie jednak finał na sali sądowej. Stołeczna policja skierowała wniosek o ukaranie kierowcy w związku z wykroczeniami z artykułu 92 paragraf 1 oraz artykułu 65 Kodeksu wykroczeń. Przepisy te dotyczą niestosowania się do znaków drogowych oraz nieudzielenia właściwym organom informacji o własnej tożsamości. O konsekwencjach dla mężczyzny zadecyduje sąd.