Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek, który jeszcze przed chwilą wypowiadał wojnę drogowym bandytom, sam stał się antybohaterem własnej kampanii. Sieć zapłonęła, a nagranie z udziałem szefa resortu sprawiedliwości stało się najgorszą możliwą reklamą dla jego własnych reform. Minister, prowadząc kultowego "malucha", na oczach kamer zignorował pieszego na pasach, a jego tłumaczenia brzmią jak ponury żart.
Minister Żurek w "maluchu" i o krok od nieszczęścia
To miało być luźne, ocieplające wizerunek wystąpienie w popularnym programie internetowym "Duży w Maluchu". Zamiast tego, sentymentalna przejażdżka za kierownicą Fiata 126p stała się centrum skandalu. Na nagraniu widać wyraźnie: minister Waldemar Żurek jedzie, kobieta wchodzi na pasy, a auto się nie zatrzymuje. Choć "maluch" to niewielki samochód, w starciu z niechronionym uczestnikiem ruchu jego masa i prędkość mogły doprowadzić do tragedii.
W tej sytuacji to nie policja, a prowadzący program YouTuber musiał wejść w rolę "sumienia" ministra. Zszokowany krzyknął:
Proszę uważać!
Gdy emocje nieco opadły, dodał bez ogródek, że polityk "przejechał prawie po tej pani". A co na to Waldemar Żurek? Jego reakcja była co najmniej zaskakująca:
Nie, no gdzie, ta pani była jeszcze daleko od nas. Proszę mi wierzyć, że jeżdżę bardzo bezpiecznie. Musimy uważać, bo to, że ktoś wchodzi na pasy, to musimy pilnować się bardzo.
"Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa". Minister Żurek reaguje na burzę
Przyciśnięty do muru przez opinię publiczną, Waldemar Żurek wydał oświadczenie. Zadeklarował w nim:
Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności.
Komentarze w sieci są bezlitosne i punktują podwójne standardy władzy:
Hipokryta! Nam chce zabierać auta, a sam jeździ jakby zdawał prawo jazdy wczoraj! Tłumaczenie, że była daleko to klasyka każdego pirata drogowego.
Sprawę najdobitniej podsumowuje jednak ten wpis:
Ryba psuje się od głowy. Skoro Minister Sprawiedliwości ma przepisy za nic, to czego wymagać od reszty? Wstyd.