Wyobraź sobie, że po latach sądowej batalii masz w końcu w ręku wyrok rozwodowy. Układasz życie na nowo, dzielisz majątek, a państwo nagle mówi: "Stop. To pomyłka. Wciąż macie ślub, choć od lat się nie widzieliście". To nie scenariusz z koszmaru, ale rzeczywistość pewnej pary z Giżycka. Przez "ducha" reformy sądownictwa ich rozwód formalnie nie istnieje. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek nie przebiera w słowach: to chaos, za który płacą zwykli ludzie.
Szokująca decyzja sądu w Giżycku. Rozwód, którego nie ma
Sprawa jest świeża, bo postanowienie zapadło 12 stycznia 2026 roku. Sąd Rejonowy w Giżycku uznał wyrok rozwodowy pewnej pary za... nieistniejący. Jak to możliwe, że prawomocny dokument nagle znika z przestrzeni prawnej? Powód jest polityczno-prawny: orzeczenie wydał sędzia powołany przy udziale KRS utworzonej na podstawie przepisów z grudnia 2017 roku.
W świetle tej decyzji, orzeczenie wydała osoba nieuprawniona, czyli tzw. neosędzia. Logika sądu jest bezlitosna: skoro nie było właściwego sędziego, nie ma wyroku. Skoro nie ma wyroku, para formalnie wciąż jest małżeństwem. W konsekwencji sąd oddalił wniosek o podział majątku wspólnego, bo skoro rozwodu "nie było", to wspólność majątkowa trwa w najlepsze.
Prawnicy przecierają oczy ze zdumienia. Małgorzata Mączka-Pacholak, adwokatka specjalizująca się w prawach człowieka, nie kryje zaskoczenia tak radykalnym podejściem w sprawach rodzinnych.
Jestem zdziwiona takim postanowieniem, bo ono przede wszystkim podważa pewność obrotu prawnego. Taka kategoryczna teza nie wybrzmiewa nawet w orzecznictwie sądów wyższej instancji.
Ekspertka dodaje, że choć zastrzeżenia do procedury przed obecną KRS są jasne, to uderzenie w wyroki rozwodowe jest krokiem, który może zdestabilizować życie tysięcy ludzi.

CZYTAJ TAKŻE: Bohosiewicz pozdrawia ze stoku z BYŁYM mężem. Szok, co zrobili tydzień po podpisaniu papierów rozwodowych
"Obywatel płaci za bezprawie". Waldemar Żurek reaguje ostro
Sytuacja z Giżycka to woda na młyn dla obecnego Ministra Sprawiedliwości. Waldemar Żurek, który od lat walczył o praworządność w Polsce, zareagował błyskawicznie na platformie X. Jego zdaniem, to dowód na to, jak głęboko reforma Zbigniewa Ziobry "zainfekowała" państwo.
Minister wskazuje wprost: bałagan w sądach przestał być akademickim sporem prawników, a stał się życiowym dramatem Polaków.
Kryzys związany z neosędziami wchodzi dziś w najwrażliwsze obszary życia obywateli. W sprawy rodzinne, majątkowe, w podstawowe poczucie bezpieczeństwa prawnego. To nie jest wymyślony problem. Wadliwe powołania sędziowskie z lat 2018-2025 realnie destabilizują orzecznictwo.
Szef resortu sprawiedliwości podkreśla, że "obywatel nie może płacić ceny za bezprawie, które wyrządza mu państwo". Zapowiada też konkretne działania, bo obecny stan zawieszenia jest nie do zaakceptowania.
Wolę działać, niż mówić
– skwitował krótko minister.
Giżycko to dopiero wierzchołek góry lodowej. Co z ludźmi, którzy po takim "nieistniejącym" rozwodzie wzięli kolejny ślub? Czy w świetle prawa są teraz bigamistami? Czy grozi im prokurator? A co z kredytami hipotecznymi wziętymi przez "singli", którzy nagle znów mają małżonków? To nie są teoretyczne rozważania, to prawny czyściec.

CZYTAJ TAKŻE: Mirella ze Świętochłowic nie kłamała? Przez 27 lat żyła w ukryciu, teraz biegli ujawniają prawdę. "To nie koniec zagadki"
Wojna na górze. Żurek: Nie uznam niczego z tego budynku
Podczas gdy w sądach rejonowych rozgrywają się ludzkie dramaty, na szczytach władzy sądowniczej trwa regularna bitwa. 23 sędziów z dwóch połączonych Izb Sądu Najwyższego (tych kojarzonych z nowymi nominacjami) wydało właśnie uchwałę, która ma zablokować podważanie statusu neosędziów. Stwierdzili wprost, że żaden organ nie może uznać orzeczenia SN za niebyłe, nawet powołując się na prawo unijne.
Minister Waldemar Żurek nie zamierza jednak ustępować ani na krok. Jego reakcja na działania "nowych" sędziów SN była brutalnie szczera. Minister zapowiedział, że dla niego te decyzje nie mają żadnej mocy prawnej.
Oczywiste jest, że nie zamierzam uznawać niczego, co powstało dziś w izbach niebędących sądem w budynku SN. Tym bardziej że powstało to przy udziale osób, które wzięły udział w zamachu na praworządność. (...) Jeśli nie podoba się im prawo unijne i nie podoba im się w Unii, niech wnioskują, by z niej wystąpić.
Na razie jednak para z Giżycka, zamiast cieszyć się wolnością, musi zmierzyć się z faktem, że przez polityczne błędy przeszłości, ich rozwód stał się fikcją. Minister Żurek podsumowuje to krótko i dosadnie: "Bez systemowego rozwiązania, chaos będzie narastał".