Prokuratura dobrała się do brata Daniela Obajtka. Bartłomiej O. właśnie usłyszał akt oskarżenia i może trafić za kratki nawet na 10 lat. Chodzi o próbę sprzedaży państwowego mieszkania za ułamek wartości i narażenie Skarbu Państwa na stratę ponad 2,3 miliona złotych. To historia o tym, jak w cieniu wielkiej polityki próbowano zrobić interes życia.
Brat Obajtka z aktem oskarżenia. Chodzi o mieszkanie za grosze i gigantyczne straty
Prokuratura Regionalna w Krakowie nie miała litości. Do Sądu Rejonowego w Gdańsku trafił akt oskarżenia przeciwko Bartłomiejowi O., bratu wszechmocnego niegdyś Daniela Obajtka. Sprawa dotyczy jego działalności jako szefa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku i jest jednym z pierwszych tak głośnych symboli rozliczeń po zmianie władzy.
W centrum afery znajduje się próba sprzedaży nieruchomości należącej do Lasów Państwowych w atrakcyjnej lokalizacji – przy ulicy Morskiej 200A w Gdyni. Jak ustalili śledczy, jedno z mieszkań, którego realna wartość rynkowa wynosiła około 621 tysięcy złotych, miało zostać sprzedane za śmieszną kwotę 33,5 tysiąca złotych. To nie literówka w akcie oskarżenia. Według prokuratury, działania oskarżonych mogły narazić Skarb Państwa na łączną stratę przekraczającą 2,3 miliona złotych.
Wiedział o zakazie, a i tak to zrobił. Szokujące kulisy transakcji "na ostatnią chwilę"
Jakby tego było mało, cała operacja wyglądała na próbę kradzieży w biały dzień. Transakcję przepychano kolanem, wbrew wyraźnym zakazom nowej władzy. Zaledwie trzy dni przed podpisaniem kontrowersyjnej umowy przedwstępnej, 8 stycznia 2024 roku, nowa minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, wydała kategoryczny zakaz sprzedaży jakichkolwiek nieruchomości należących do Lasów Państwowych.
Według śledczych, Bartłomiej O. doskonale o tym wiedział. Miał zapoznać się z decyzją ministerstwa, a mimo to zignorował ją i złożył swój podpis na umowie. Wiceminister klimatu i środowiska, Mikołaj Dorożała, nie ma wątpliwości, że była to próba dopięcia interesu w ostatniej chwili, tuż przed nieuchronnymi zmianami kadrowymi w państwowej spółce.

"Działali na szkodę interesu publicznego". Nie był w tym sam
Brat byłego prezesa Orlenu nie działał w próżni. Na ławie oskarżonych obok niego zasiądą dwie inne wysoko postawione osoby z Lasów Państwowych. Zarzuty usłyszeli także Józef K. – były dyrektor generalny Lasów Państwowych, który miał zgodzić się na sprzedaż z gigantyczną bonifikatą, oraz nadleśniczy Jan B.
Prokuratura nie pozostawia na nich suchej nitki. W oficjalnym komunikacie śledczy z Krakowa podkreślają, że cała trójka działała ze szkodą dla państwa, nadużywając swoich uprawnień.
w dniu 16 grudnia 2025 r. do Sądu Rejonowego w Gdańsku II Wydział Karny został skierowany akt oskarżenia przeciwko Bartłomiejowi O., Janowi B. oraz Józefowi K., którzy jako funkcjonariusze publiczni zatrudnieni w strukturach Lasów Państwowych swoim zachowaniem działali na szkodę interesu publicznego.
Śledczy dodają, że działania oskarżonych naraziły Skarb Państwa na gigantyczną stratę.
Czynności podjęte przez oskarżonych doprowadziły do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej w kwocie nie mniejszej niż 2 302 200,00 zł.
Nawet 10 lat za kratami. Co teraz czeka brata byłego prezesa Orlenu?
Teraz przyszłość Bartłomieja O. i jego współpracowników leży w rękach sądu. Postawione im zarzuty to m.in. wyrządzenie szkody w obrocie gospodarczym oraz nadużycie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, za co grozi surowa kara. Całej trójce oskarżonych grozi od 3 miesięcy do nawet 10 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie do sprzedaży mieszkań nie doszło, a sam Bartłomiej O. został dyscyplinarnie odwołany ze stanowiska.
Śledztwo, prowadzone we współpracy z Wydziałem do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, zdecydowanie zakończyło się mocnym uderzeniem.