Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zerwaniu z tradycją zapalania świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim wywołała prawdziwą burzę. Głos w sprawie zabrał znany katolicki publicysta Tomasz Terlikowski, który nie zostawił na głowie państwa suchej nitki, zarzucając mu niezrozumienie własnej wiary i ostrzegając przed niebezpiecznym zwrotem na prawicy.
Szok w Pałacu Prezydenckim. Koniec z tradycją Lecha Kaczyńskiego
To decyzja, która symbolicznie kończy pewną epokę i wywołała falę oburzenia. Prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że zrywa z wieloletnią tradycją zapalania świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim. To gest, który stał się jednym z najważniejszych symboli prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego.
Tradycja, kontynuowana później przez Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę, była hołdem dla wielokulturowej, jagiellońskiej Rzeczypospolitej. Była jasnym sygnałem, że Polska jest domem dla wszystkich swoich obywateli, niezależnie od wyznania.
Tłumaczenie prezydenta Nawrockiego tylko dolało oliwy do ognia. W rozmowie z RMF FM stwierdził, że
swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich traktuje poważnie, więc obchodzi święta, które są bliskie jego osobie.
Te słowa wywołały prawdziwą lawinę komentarzy i ostrej krytyki.

Terlikowski nie wytrzymał. "Nie występuje w Pałacu jako katolik"
Katolicki publicysta nie gryzł się w język. Tomasz Terlikowski bezlitośnie wypunktował prezydenta, zarzucając mu, że kompletnie myli role i nie rozumie ani istoty swojego urzędu, ani nauczania Kościoła. Jego zdaniem głowa państwa w Pałacu nie reprezentuje siebie i swojej prywatnej wiary, ale majestat Rzeczypospolitej.
W swojej opinii dla Wirtualnej Polski nie krył oburzenia, pisząc wprost, że prezydent nie występuje w Pałacu jako prywatna osoba.
Nie występuje w Pałacu Prezydenckim jako katolik (nawet jeśli dość wąsko rozumiejący swoją wiarę) Karol Nawrocki, ale jako reprezentant Rzeczypospolitej, a w tej swoje miejsce mają ludzie różnych wyznań, religii i tradycji. Zapalenie świec dokonywało się właśnie z takiego powodu, a nie by być świadectwem osobistych poglądów religijnych prezydentów.
Terlikowski posunął się dalej, przypominając, że sam Jezus obchodził Chanukę, a gest ten wpisuje się w ideę dialogu międzyreligijnego, którą promuje Kościół. Tym samym Terlikowski zarzucił głowie państwa nie tylko niezrozumienie roli prezydenta, ale wręcz ignorancję w kwestiach fundamentalnych dla jego własnej wiary.

"Alt-rightyzacja prawicy". To sygnał czegoś znacznie gorszego?
Zdaniem Terlikowskiego, decyzja prezydenta to coś więcej niż jednorazowy gest. To czerwona flaga i niepokojący sygnał ostrzegawczy, który świadczy o głębszym procesie, jaki toczy polską prawicę – "alt-rightyzacji prawicy".
Publicysta bez ogródek stwierdził, że szczepionka, którą Lech Kaczyński uodpornił PiS na toksyczny nacjonalizm, właśnie przestaje działać. W próżnię po wizji Polski otwartej wchodzą siły takie jak Konfederacja czy Konfederacja Korony Polskiej, które normalizują antysemickie postawy w stylu Grzegorza Brauna, a PiS, w obawie o utratę elektoratu, boi się im przeciwstawić.
Pałac milczy, a w sieci wrze. "Lech Kaczyński się w grobie przewraca"
Decyzja prezydenta momentalnie przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie po prostu zawrzało. Dyskusja wykroczyła daleko poza grono ekspertów, stając się przedmiotem gorącej debaty publicznej.
Internet zalała fala komentarzy zarzucających prezydentowi zdradę ideałów i dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego. Padają gorzkie słowa o symbolicznym końcu pewnej wizji Polski – otwartej i dumnej ze swojej różnorodności, a skręcie w stronę państwa zamkniętego i zdefiniowanego przez jedną tożsamość.
Wielu internautów nie ma wątpliwości, pisząc wprost, że "Lech Kaczyński się w grobie przewraca", widząc, jak jego następcy demontują jego polityczną spuściznę. W ten sposób gest, który miał być manifestacją wiary, stał się symbolem politycznego zwrotu, który budzi niepokój nawet w konserwatywnych środowiskach.