Po latach budzenia skrajnych emocji, Krystyna Pawłowicz kończy swoją burzliwą kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. Jednak to nie jej odejście, a gigantyczne pieniądze, które otrzyma na pożegnanie, rozpalają opinię publiczną do czerwoności. Na jej konto wpłynie fortuna, o jakiej większość Polaków może tylko pomarzyć.
Krystyna Pawłowicz odchodzi z Trybunału. Na pożegnanie dostanie fortunę
Krystyna Pawłowicz po dziewięciu latach pełnych awantur i kontrowersji ostatecznie żegna się z fotelem sędzi Trybunału Konstytucyjnego. Jej burzliwa kadencja dobiega końca, ale prawdziwe emocje budzi nie jej odejście, a gigantyczne pieniądze, które trafią na jej konto.
Zgodnie z ustawą o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, na pożegnanie z urzędem Krystyna Pawłowicz otrzyma gigantyczną odprawę. Mowa o kwocie stanowiącej sześciokrotność jej ostatniego wynagrodzenia. Biorąc pod uwagę zarobki sędziów TK, na jej konto wpłynie jednorazowo ponad ćwierć miliona złotych. To suma, na którą wielu Polaków musi pracować latami.

Gigantyczna odprawa to dopiero początek. Krystynę Pawłowicz czeka luksusowa emerytura
Jednorazowy zastrzyk gotówki w wysokości ponad 250 tysięcy złotych to jednak dopiero preludium do finansowego eldorado, które czeka byłą posłankę PiS. Po zakończeniu kadencji sędzia Krystyna Pawłowicz przejdzie w tak zwany stan spoczynku. W praktyce jest to odpowiednik luksusowej, dożywotniej emerytury sędziowskiej, o której zwykli obywatele mogą zapomnieć.
Co miesiąc na jej konto będzie wpływać świadczenie w wysokości 75% ostatniej pensji. Oznacza to, że do końca życia będzie otrzymywać około 30 tysięcy złotych miesięcznie. Dla porównania, przeciętna emerytura wypłacana przez ZUS ledwo przekracza 3 tysiące złotych brutto. Oznacza to, że Krystyna Pawłowicz co miesiąc będzie dostawać równowartość rocznych świadczeń kilku polskich seniorów.

"Za co te pieniądze?!". Internet nie zostawił na niej suchej nitki
Informacja o bajońskich sumach, jakie trafią do kieszeni odchodzącej sędzi, wywołała w sieci prawdziwą burzę. Internauci nie przebierają w słowach, dając upust swojemu poczuciu niesprawiedliwości.
Hańba! To policzek wymierzony wszystkim, którzy ledwo wiążą koniec z końcem.
Trudno się dziwić tak gwałtownym reakcjom. Krystyna Pawłowicz przez całą swoją karierę polityczną i sędziowską była jedną z najbardziej polaryzujących postaci życia publicznego. Jej nazwisko stało się synonimem kontrowersji, a jej działalność daleka była od sędziowskiej powściągliwości.
Opinia publiczna zapamiętała ją nie z wybitnego orzecznictwa, a z serii skandali. To ona nazwała flagę Unii Europejskiej "szmatą", posłankę Annę Grodzką określała mianem "faceta z twarzą boksera", a Gretę Thunberg wyzywała od "opętanego dziecka". Do tego dochodzi słynna sałatka jedzona na sali plenarnej Sejmu oraz nieustanne, zaangażowane politycznie wpisy w mediach społecznościowych, które uwłaczały powadze urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Za lata takich "zasług" polska Demi Moore otrzyma teraz sowitą nagrodę finansową od państwa. Najwyraźniej w Polsce kontrowersje po prostu się opłacają.