Prezydent Karol Nawrocki właśnie zablokował nominacje dla 46 sędziów, wywołując furię w obozie rządzącym. Premier Donald Tusk i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówią o skandalu i próbie sparaliżowania państwa. To otwarta wojna, która może wstrząsnąć fundamentami polskiego sądownictwa i wpłynąć na życie każdego obywatela.
Nawrocki mówi "dość!". 46 sędziów na lodzie po decyzji prezydenta
To był cios, który wstrząsnął całą sceną polityczną. Prezydent Karol Nawrocki, powołując się na swoje konstytucyjne prerogatywy, ogłosił, że odmawia powołania 46 kandydatów na stanowiska sędziowskie. Jak sam przyznał, to już nie tylko słowa i ostrzeżenia, ale twarda, polityczna decyzja, która ma zatrzymać postępującą jego zdaniem "anarchię" w wymiarze sprawiedliwości.
W ogniu prezydenckiej krytyki znaleźli się kandydaci, którzy przeszli procedurę przed Krajową Radą Sądownictwa, przez obóz rządzący pogardliwie nazywaną neoKRS. Co ciekawe, wnioski o ich powołanie leżały na biurku głowy państwa od dawna – część z nich czekała jeszcze od czasów prezydentury Andrzeja Dudy. Karol Nawrocki postanowił jednak ostatecznie przeciąć spekulacje i zamknąć sprawę.
Uzasadnienie było ostre jak brzytwa. Prezydent zapowiedział, że przez najbliższe pięć lat nie da awansu żadnemu sędziemu, który kwestionuje polską konstytucję i podważa status innych sędziów. Jak stwierdził, nie będzie tolerował sytuacji, w której sędziowie "słuchają złych podszeptów ministra sprawiedliwości pana Waldemara Żurka".
Nie będę dawał awansów tym sędziom, którzy kwestionują porządek konstytucyjno-prawny Rzeczpospolitej
Kancelaria Prezydenta poszła o krok dalej, precyzując, że za decyzją stały konkretne działania zablokowanych kandydatów. Szef kancelarii Zbigniew Bogucki wyjaśnił, że chodziło o "przede wszystkim różnego rodzaju działania o charakterze takim quasi-politycznym bądź wprost politycznym".

Chaos w sądach i tysiące spraw pod znakiem zapytania. Co to oznacza dla Polaków?
Ten polityczny spór to nie jest abstrakcyjna walka na szczytach władzy. To realne zagrożenie dla bezpieczeństwa każdego z nas. Pałac Prezydencki, uzasadniając decyzję, wskazuje na chaos, który już teraz panuje w sądownictwie, a który doprowadził do uchylania prawomocnych wyroków w bulwersujących sprawach.
Jako przykłady podano m.in. uchylenie wyroku dożywocia dla mordercy z Puszczykowa, który bestialsko zabił żonę i dwie córki, czy sprawę mężczyzny z Kołobrzegu, który odebrał życie trzem kobietom. Wskazano także na unieważnienie skazania pdfila, który zg...cił 14-letnią dziewczynkę. Te dramatyczne historie pokazują, że kryzys konstytucyjny ma bardzo konkretne, ludzkie oblicze.
"Koniec państwa prawa!" kontra "Nareszcie porządek!". Internet nie zostawił na Nawrockim suchej nitki
Decyzja prezydenta momentalnie rozpaliła internet do czerwoności, dzieląc Polaków na dwa zwalczające się obozy. Zwolennicy rządu grzmią o zamachu na niezależność sądów i "prywatnym folwarku prezydenta". Z kolei wyborcy opozycji chwalą Karola Nawrockiego za odwagę i "zaprowadzanie porządku" w chaosie, który ich zdaniem wywołał minister Waldemar Żurek.
Sieć zalała fala skrajnych komentarzy, które idealnie pokazują temperaturę sporu.
To już nie jest państwo, to prywatny folwark Nawrockiego i spółki! Hańba!
– pisze jeden z internautów.
Brawo Panie Prezydencie! Ktoś w końcu musi posprzątać ten bałagan po Żurku
– odpowiada inny.
To nie pierwszy taki spór. Głośne wojny o sędziów w Polsce
Trzeba uczciwie przyznać, że Karol Nawrocki nie jest pierwszym prezydentem, który korzysta z prawa do blokowania nominacji. Jego poprzednicy, Andrzej Duda i Lech Kaczyński, również sięgali po tę prerogatywę, co za każdym razem wywoływało polityczne burze. Kancelaria Prezydenta podkreśla, że to wyłączne prawo głowy państwa, które nie wymaga zgody premiera.
Teraz Pałac rzuca rządowi kolejne wyzwanie. Szef kancelarii Zbigniew Bogucki domaga się, by postanowienie o odmowie nominacji zostało opublikowane w Monitorze Polskim, co jest obowiązkiem rządu. To jawna prowokacja i sprawdzian dla ekipy Donalda Tuska.
Patrząc na to jak się zachowuje ten rząd, jeżeli chodzi o publikacje, np. wyroków TK zobaczymy, czy rząd wykona swój obowiązek publikacji, bo to jest obowiązek rządu, żeby postanowienie prezydenta opublikować
Mimo wszystko obecny spór wydaje się najpoważniejszy od lat. Nie chodzi już tylko o pojedyncze nazwiska, ale o całą grupę 46 osób i fundamentalną wizję polskiego sądownictwa. To kolejny rozdział wieloletniego kryzysu konstytucyjnego, a na horyzoncie nie widać ani cienia kompromisu. Pytanie, kto ostatecznie zwycięży w tej walce, pozostaje otwarte.