Granice internetowej nienawiści zostały przekroczone w najbardziej brutalny sposób. Marta Nawrocka, żona prezydenta, stanęła do walki z falą obrzydliwego hejtu, który uderzył w jej 7-letnią córkę. Sprawa jest na tyle poważna, że Pierwsza Dama zgłosiła ją na policję i – jak sama ujawniła w wywiadzie dla magazynu "Viva!" – była już dwukrotnie przesłuchiwana.
7-letnia Kasia Nawrocka na celowniku hejterów. Wszystko przez jedno nagranie
Wszystko wydarzyło się podczas wieczoru wyborczego 1 czerwca 2025 roku. Kiedy Karol Nawrocki świętował zwycięstwo w wyścigu o fotel prezydencki z Rafałem Trzaskowskim, na scenie towarzyszyła mu rodzina. Wśród nich była 7-letnia córka, Kasia Nawrocka, która z dziecięcą niewinnością machała do tłumu i posyłała w stronę kamer urocze serduszka.
To, co miało być radosnym, rodzinnym momentem, w mgnieniu oka zamieniło się w koszmar. W internecie wylało się szambo, a anonimowi oprawcy ruszyli do ataku na 7-letnią dziewczynkę. Ohydne, obrzydliwe komentarze o zabarwieniu politycznym nie miały żadnych hamulców. Ten skandaliczny i bezpardonowy hejt na córkę Nawrockiej pokazał, że dla niektórych nie ma żadnej świętości, a polityczna nienawiść może uderzyć nawet w bezbronne dziecko.

"Kasia nie powinna widzieć takich rzeczy o sobie". Stanowcza reakcja matki
Marta Nawrocka powiedziała "dość" i przeszła do kontrofensywy. Zamiast bezradnie załamywać ręce, Pierwsza Dama wytoczyła hejterom najcięższe działa – zgłosiła sprawę na policję. W najnowszym wywiadzie dla magazynu "Viva!" ujawniła, że śledztwo w sprawie hejtu na dziecko nabiera tempa. To nie tylko słowa – to prawdziwa wojna wytoczona anonimowym oprawcom.
W poruszającej rozmowie Marta Nawrocka opowiedziała o skali wsparcia, ale też o determinacji, by doprowadzić sprawę do końca. Jej słowa nie pozostawiają złudzeń, że nie pozwoli skrzywdzić swojego dziecka.
Mnóstwo osób, których nawet nie znamy, niezależnie od poglądów politycznych stanęło w obronie Kasi. Także rzecznik praw dziecka zareagowała bardzo konkretnie, złożyła wniosek o ściganie w sprawie hejtu, który dotyczył naszej córki. Zostałam już dwukrotnie przesłuchana w tej sprawie i mam nadzieję, że negatywne treści znikną z przestrzeni publicznej. Kasia nie powinna widzieć takich rzeczy o sobie.