Burmistrz Korsz Jan Adamowicz o likwidacji szkoły w Sątocznie: dzieci ze wsi są „gorzej ubrane”

Burmistrz Korsz Jan Adamowicz o likwidacji szkoły w Sątocznie: dzieci ze wsi są „gorzej ubrane”

Burmistrz Korsz Jan Adamowicz o likwidacji szkoły w Sątocznie: dzieci ze wsi są „gorzej ubrane”

Przeznaczony do likwidacji Zespół Szkół w Sątoczni oraz Jan Adamowicz, burmistrz Korsz / Fot. facebook.com/burmistrz-korsz; Wiki Commons

Słowa, które nigdy nie powinny paść, zwłaszcza z ust osoby publicznej. Burmistrz Korsz, Jan Adamowicz, próbując uzasadnić likwidację wiejskiej szkoły, podzielił dzieci na lepsze i gorsze, stwierdzając, że te ze wsi są "gorzej ubrane". Jego wypowiedź rozpętała piekło, a rozgoryczeni rodzice pytają wprost: "Ich krzywdy nikt nie widzi?".

Reklama

Wszystko przez pieniądze. Burmistrz dzieli dzieci na lepsze i gorsze, by zaoszczędzić

Gmina Korsze w województwie warmińsko-mazurskim tonie w długach, a jej zobowiązania sięgają 29 milionów złotych. Szukając oszczędności, burmistrz Jan Adamowicz wziął na celownik oświatę. Plan jest prosty: likwidacja szkoły podstawowej w Sątocznie, która przyniesie do budżetu 1,5 miliona złotych. To zimna, biznesowa kalkulacja.

Ale to nie liczby wywołały skandal w Korszach, a nieludzkie uzasadnienie, które Jan Adamowicz przedstawił na sesji rady gminy. Tłumacząc, dlaczego 42 dzieci ze wsi nie powinno trafić do szkoły w mieście, sięgnął po argumentację, która podzieliła lokalną społeczność na dwie części i poruszyła całą Polskę.

Reklama

Co innego jest mieć kolegów ze wsi, a co innego z miasta. Może lepiej sytuowanych, może lepiej ubranych. [...] Jak bardzo te dzieci się różnią. Z zewnątrz, bo może wewnętrznie te dzieci są takie same. Ich ubiór pokazuje, że ci rodzice nie mają pieniędzy. Widać po nich, z jakiego środowiska pochodzą. Wrzucenie tych dzieci teraz do szkoły w Korszach to dla wielu byłoby traumą. A Łankiejmy są podobnym środowiskiem.

Facebook
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Facebook (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post w serwisie Facebook

Czytaj także: Już jutro Tęczowy Piątek. Szkoły zaleje tęcza, a Ordo Iuris bije na alarm

Płacz matki na sesji rady. "Mam rozumieć, że tam też są dzieci biedniejsze?"

Reakcja na te słowa była natychmiastowa i niezwykle emocjonalna. Na mównicę, tuż po burmistrzu, weszła jedna z matek ucznia z Sątoczna. Z trudem powstrzymując łzy, zadała pytanie, które obnażyło całą brutalność i absurd argumentacji włodarza.

Reklama

Bardzo nas ubodło, że nasze dzieci są gorzej ubrane. Mam rozumieć, że nasze dzieci idą do Łankiejm, bo tam też są dzieci gorzej ubrane i biedniejsze?

– pytała drżącym głosem, a jej słowa zawisły w powietrzu, demaskując krzywdzący podział, którego dopuścił się burmistrz Korsz.

Reklama

Furia w sieci i żądanie referendum. "Ich krzywdy, ich wstydu nikt nie widzi?"

Skandal w Korszach szybko wydostał się poza salę obrad. W internecie zawrzało, a część oburzonych mieszkańców zaczęła głośno domagać się referendum w sprawie odwołania burmistrza. Poczucie wstydu i zażenowania udzieliło się nawet niektórym samorządowcom.

Reklama

Radna Krystyna Borzęcka przyznała: "Gdy idę na zakupy, ludzie mnie o tę sytuację pytają, a ja się wstydzę. [...] To jest sytuacja tak przykra, że nie ma słów, by ją opisać". Jednak najmocniej całą sytuację przeżywają same dzieci i ich rodzice. To ich głos najlepiej oddaje skalę wyrządzonej krzywdy.

Reklama

Nasze dzieci najgorzej to przeżywają, bo czytają to w internecie. Jedno drugiemu pokazuje, co burmistrz o nich powiedział. Radni niektórzy się boją zadrzeć z burmistrzem, ludzie żałują go, że pada ofiarą hejtu. Zaraz burmistrza gotowi będą przepraszać, a nasze dzieci? Ich krzywdy, ich wstydu nikt nie widzi?

Burmistrz gasi pożar benzyną. "Może troszeczkę źle powiedziałem"

Widząc skalę oburzenia, Jan Adamowicz próbował gasić pożar benzyną. Jego "przeprosiny" tylko pogorszyły sprawę. Tłumaczył, że jego intencją była "ochrona dzieci" przed traumą, której sam doświadczył jako "chłopak ze wsi" w latach 70. Całą aferę próbował zbagatelizować, przyznając jedynie: "Może troszeczkę źle powiedziałem".

Jakby tego było mało, brnął dalej, wyjaśniając, że Sątoczno i Łankiejmy to "podobne środowisko" i "popegeerowskie wsie", gdzie część ludzi żyje z opieki społecznej, tym samym utrwalając szkodliwe stereotypy. Na spotkanie z dotkniętymi rodzicami się nie wybiera, bo jak stwierdził, "nie widzi takiej potrzeby" i "nikt go nie zaprasza". To pokaz arogancji, który tylko dolał oliwy do ognia.

Facebookburmistrz.Korsz
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Facebook (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post burmistrz.Korsz w serwisie Facebook

Władza umywa ręce? Starosta komentuje: "Przeprosił za nią"

W sprawę włączył się również starosta kętrzyński, Michał Kochanowski, który w przeszłości startował z tego samego komitetu co Adamowicz. Jego reakcja to jednak klasyczna próba politycznego wyciszenia skandalu. "Taka wypowiedź nie powinna się panu burmistrzowi zdarzyć, ale przeprosił za nią" – ocenił starosta. Te zdawkowe słowa stoją w jaskrawym kontraście do bólu i upokorzenia, jakie odczuwają rodzice i dzieci z Sątoczna.

"Burmistrz na dziecięcej modzie się nie zna". Prawdziwy problem to nie ubrania

W całym tym zamieszaniu najcelniej argumenty burmistrza sprowadziła do parteru jedna z matek. "Dziś dzieci noszą za duże bluzy i porwane spodnie, czy to wieś, czy miasto. Burmistrz na dziecięcej modzie się nie zna i skrzywdził nas i nasze dzieci" – stwierdziła, pokazując absurdalność całej sytuacji.

Jej słowa trafiają w sedno. Bo w tej historii ostatecznie nie chodzi o finanse gminy, polityczne przepychanki czy nawet o zakorzenione stereotypy. Chodzi o 42 konkretnych uczniów ze szkoły w Sątocznie. To właśnie im, w świetle kamer, lokalny samorządowiec publicznie przypiął łatkę "gorszych". A takiej krzywdy nie da się wymazać żadnymi przeprosinami.

Źródło: instagram.com/roxie_wegiel
Reklama
Reklama