Teraz to biskup zdecyduje za rodziców. Sejm przegłosował projekt o religii

Teraz to biskup zdecyduje za rodziców. Sejm przegłosował projekt o religii

Teraz to biskup zdecyduje za rodziców. Sejm przegłosował projekt o religii

arcybiskup Wojciech Polak, Prymas Polski / Fot. episkopat.pl zdjęcie ilustracyjne Sejm RP / Fot. Wiki Commons

Polityczna burza wokół polskiej szkoły nabiera na sile. Sejm przegłosował projekt ustawy, który może fundamentalnie zmienić zasady nauczania religii i etyki. Największe kontrowersje budzi zapis, który daje decydujący głos biskupowi, wprost uderzając w autonomię szkół i prawa rodziców do decydowania o edukacji swoich dzieci.

Reklama

Sejm dał zielone światło. O co chodzi w nowej ustawie?

Stało się. Sejm dał zielone światło dla obywatelskiego projektu ustawy "Tak dla religii i etyki w szkole", który może wywrócić polską edukację do góry nogami. Za dalszymi pracami opowiedzieli się wszyscy obecni posłowie PiS, Konfederacji oraz PSL, a dołączyło do nich niespodziewanie ośmiu posłów Polski 2050, w tym marszałek Sejmu Szymon Hołownia.

Główne założenia ustawy to prawdziwa rewolucja. Projekt zakłada wprowadzenie dwóch obowiązkowych godzin lekcji — religii w szkole lub etyki w szkole — w tygodniu dla każdego ucznia, od przedszkola po szkołę średnią.

Reklama

Co więcej, ocena z religii na świadectwie miałaby wrócić do średniej i decydować o promocji do następnej klasy. To frontalny atak na zmiany wprowadzone niedawno przez minister Barbarę Nowacką.

Biskup będzie miał ostatnie słowo. To on zdecyduje o religii w szkole

Największy szok i kontrowersje budzi jednak zapis, który przenosi władzę ze szkoły prosto do kurii biskupiej. Projekt ustawy zakłada, że wymiar lekcji religii będzie można zmniejszyć z dwóch do jednej godziny tygodniowo, ale jest jeden warunek. Taka zmiana będzie wymagała... zgody biskupa diecezjalnego.

Reklama

W praktyce oznacza to, że wola setek rodziców i dyrekcji szkoły może zostać zignorowana jednym podpisem biskupa. Krytycy alarmują, że to bezprecedensowy cios w autonomię szkół i oddanie kluczowych decyzji w ręce kościelnych hierarchów.

Reklama

Zebranie Komisji Episkopatu Polski Zebranie Komisji Episkopatu Polski / Fot. episkopat.pl

Reklama

Katecheci i Ordo Iuris w tle. Kto stoi za rewolucją?

Za projektem, który poparło pół miliona obywateli, oficjalnie stoi Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, choć w kuluarach mówi się o inspiracjach płynących z Ordo Iuris. Jego przewodniczący, Piotr Janowicz, jeszcze przed głosowaniem nie krył pewności siebie.

Reklama

Jak rozmawiam z posłami, to oni chwalą ten projekt i deklarują poparcie. Także posłowie jednej z partii rządzących. Są duże szanse na to, że nasz projekt przejdzie.

Po głosowaniu Stowarzyszenie ogłosiło triumf:

Nasz projekt — poparty przez ponad 500 tysięcy obywateli — będzie dalej procedowany. To ogromny sukces i dowód na to, że głos setek tysięcy rodziców, nauczycieli i osób zatroskanych o przyszłość wychowania w Polsce nie może być pomijany.

Manifestacja Stowarzyszenia Katechetów Świeckich facebook.com/stowarzyszeniekatechetowswieckich;

"To zamach na wolność"

Sejmowa debata zamieniła się w prawdziwe pole bitwy o duszę polskiej szkoły, a sala plenarna wrzała od emocji. Posłowie Koalicji Obywatelskiej i Lewicy nie zostawili na projekcie suchej nitki. Adrian Witczak z KO mówił o "ograniczeniu wolności sumienia i wyznania", a Dorota Olko z Lewicy przypominała, że miejsce religii jest w salach katechetycznych. A Donald Tusk potraktował to z dużą dozą rozsądku mówiąc:

Nie rozumiem tego i nikomu bym nie radził, żeby religia była szkolnym przymusem, bo z tego nic nie będzie.

Jak dosadnie podsumował po głosowaniu całą kwestię Roman Giertych:

Ci którzy próbują na siłę uczyć dzieci religii prowadzą do absolutnej laicyzacji. Już Paweł Włodkowic w 1415 roku na Soborze w Konstancji uznawał przymusowe nauczanie religii za sprzeczne z istotą chrześcijaństwa.

XRoman Giertych @GiertychRoman
Ci którzy próbują na siłę uczyć dzieci religii prowadzą do absolutnej laicyzacji. Już Paweł Włodkowic w 1415 roku na Soborze w Konstancji uznawał przymusowe nauczanie religii za sprzeczne z istotą chrześcijaństwa. Sobór wówczas potępił takie działania. Przeciwne zdanie mieli…
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @GiertychRoman w serwisie X

Zupełnie inaczej sprawę widzi Przemysław Czarnek z PiS. Były minister edukacji grzmiał z mównicy, broniąc ustawy jako narzędzia walki z "chrystianofobią" i sytuacją, w której młodzież "nie będzie wybierała żadnego przedmiotu". Ciekawą propozycję przedstawił Michał Pyrzyk z PSL, które ostatecznie poparło projekt. Jego zdaniem jedna godzina powinna być obowiązkowa, a druga opłacana przez samorządy na wniosek rodziców. To kompromisowe stanowisko pokazuje pierwsze pęknięcia w nieoczywistym sojuszu, który przepchnął projekt przez pierwsze czytanie.

Co to oznacza dla rodziców? Praktyczny przewodnik po zmianach

Koniec z wolną amerykanką. Jeśli nowe prawo wejdzie w życie, jako rodzic musisz wiedzieć o kilku kluczowych zmianach, które dotkną bezpośrednio twoje dziecko. Przede wszystkim skończy się możliwość całkowitego wypisania dziecka z zajęć religii lub etyki. Każdy uczeń będzie musiał uczęszczać na jeden z tych dwóch przedmiotów.

Do 10 lipca każdego roku trzeba będzie złożyć w szkole oświadczenie, czy dziecko będzie chodzić na religię, czy na etykę. Co ważne, uczeń będzie mógł uczęszczać na oba przedmioty jednocześnie. Kolejna kluczowa zmiana dotyczy świadectwa, bo ocena z religii wróci do średniej, co może mieć wpływ na promocję do następnej klasy. Uczniowie zyskają też prawo do zwolnienia z lekcji na czas trzydniowych rekolekcji wielkopostnych.

To jeszcze nie koniec. Co dalej z ustawą? Senat i prezydent na drodze

Choć projekt przeszedł pierwsze czytanie, jego droga do stania się prawem jest jeszcze długa i wyboista. Teraz ustawą zajmą się sejmowe komisje, gdzie mogą zostać wprowadzone poprawki. Następnie projekt wróci pod głosowanie w Sejmie.

Jeśli Sejm przyjmie ustawę, trafi ona do Senatu, który może ją odrzucić lub nanieść własne poprawki. Ostatnim etapem jest biurko prezydenta Andrzeja Dudy. Ostateczny kształt ustawy pozostaje niewiadomą, ale jedno jest pewne: walka o to, czyja wizja wychowania zwycięży w polskiej szkole – rodziców czy hierarchów – dopiero się rozpoczęła.

Źródło: Facebook: Karol Nawrocki
Reklama
Reklama