Koniec hegemonii dwóch partii jest bliżej niż kiedykolwiek. Konfederacja, do niedawna traktowana jako polityczny margines, dziś trzyma w ręku klucze do przyszłego rządu. Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak rozdają karty, a najnowszy sondaż bezlitośnie obnaża, z kim Polacy chcą, by zasiedli do stołu. Wyniki są jednoznaczne i dla wielu mogą być prawdziwym szokiem.
Koniec duopolu PiS-KO? Polacy chcą dać szansę Konfederacji
Koniec z domysłami i politycznymi wróżbami. Agencja SW Research na zlecenie Onetu zadała Polakom proste, ale kluczowe dla przyszłości kraju pytanie: czy popierają scenariusz, w którym Konfederacja po wyborach w 2027 r. uczestniczy w tworzeniu rządu? Łącznie aż 47,1 proc. pytanych opowiada się za udziałem partii Mentzena i Bosaka w rządzeniu, podczas gdy przeciwnego zdania jest 37 proc. respondentów. To oznacza, że niemal co drugi Polak jest gotów zobaczyć Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka w rządowych fotelach. To wynik, który jeszcze kilka lat temu byłby nie do pomyślenia.
Odpowiedzi malują obraz Polski głęboko podzielonej, ale z wyraźną tendencją. Dotychczasowy układ polityczny trzeszczy w posadach, a rosnące poparcie Konfederacji to nie chwilowy kaprys wyborców, a trwały trend. Dodatkowo, aż 15,9 proc. Polaków wciąż się waha, co czyni ich kluczową grupą, o której względy będą walczyć wszystkie partie polityczne.

Jasny sygnał dla Kaczyńskiego i Tuska. Polacy wybrali, z kim ma rządzić Konfederacja
Najciekawsze zaczyna się jednak, gdy wchodzimy w szczegóły. Sondaż nie tylko sprawdził ogólne nastroje, ale także zbadał preferowane scenariusze koalicyjne. To prawdziwa bitwa o to, kto – Prawo i Sprawiedliwość czy Koalicja Obywatelska – ma większe szanse na przeciągnięcie Konfederacji na swoją stronę w oczach wyborców.
Dla Jarosława Kaczyńskiego to może być światełko w tunelu. Zdecydowanie najwięcej, bo aż 24,3 proc. ankietowanych, opowiada się za stworzeniem wspólnego rządu przez Konfederację oraz PiS. To ponad dwukrotnie więcej niż w przypadku potencjalnego sojuszu z partią Donalda Tuska. Wyborcy wysyłają jasny sygnał, że to właśnie na prawicy widzą naturalnego partnera dla Konfederacji.
Tymczasem wizja "Koalicji antypisowskiej" z udziałem Konfederacji wydaje się Polakom znacznie mniej przekonująca. Sojusz z Koalicją Obywatelską popiera zaledwie 12 proc. ankietowanych, co dla Donalda Tuska powinno być poważnym ostrzeżeniem. Co ciekawe, kolejne 10,8 proc. Polaków widzi konfederatów u władzy, ale w jeszcze innej, niesprecyzowanej konfiguracji.

Polska pęka w szwach. Kto chce Konfederacji u władzy, a kto się jej boi?
Ten sondaż to także fascynujący portret podzielonego społeczeństwa. To, czy ktoś chce widzieć Konfederację u władzy, zależy w dużej mierze od tego, gdzie mieszka, ile zarabia i jakie ma wykształcenie. Opinie Polaków o Konfederacji są skrajnie różne.
Okazuje się, że sojusz z partią Jarosława Kaczyńskiego ma zaskakująco szerokie poparcie – od osób z wykształceniem podstawowym (33,3 proc.) po najlepiej zarabiających, z dochodami powyżej 7 tys. zł netto (30,7 proc.). Z kolei sojusz KO - Konfederacja najchętniej widziałoby 15,1 proc. osób z dochodami między 5 a 7 tys. zł.
A kto najbardziej boi się rządów z udziałem partii narodowo-wolnościowej? Największy bastion oporu przeciwko Konfederacji u władzy stanowią mieszkańcy dużych miast. W miastach od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców aż 56,9 proc. badanych mówi głośne "nie" dla jakichkolwiek rządów z udziałem partii Mentzena.
Sondaże nie kłamią. Konfederacja rośnie w siłę, reszta drży
Wyniki sondażu SW Research nie są przypadkiem. Potwierdza je inne badanie, przeprowadzone przez IBRiS dla "Rzeczpospolitej", gdzie Konfederacja notuje aż 15 proc. poparcia, co stanowi wzrost o 1,6 pkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. W tym samym czasie KO i PiS toczą wyrównaną walkę (odpowiednio 30,4 proc. i 27,6 proc.), a mniejsi koalicjanci rządu, jak Polska 2050 (1,3 proc.) i PSL (4,1 proc.), balansują na granicy progu wyborczego.
Liderzy Konfederacji doskonale zdają sobie sprawę ze swojej rosnącej siły i pozycji języczka u wagi. Czas na bycie przystawką minął. Teraz chcą dania głównego. Dobitnie wyraził to niedawno poseł Przemysław Wipler.
Nie wejdziemy do koalicji z nikim, kto nam nie da premiera, czyli osoby decydującej
Do wyborów parlamentarnych w 2027 roku zostały jeszcze dwa lata, ale gra o przyszłą koalicję rządową już się rozpoczęła. Polityczna scena w Polsce pęka w szwach, a najbliższe dwa lata zapowiadają się jako walka nie tylko o głosy, ale o duszę polskiej prawicy.