Donald Tusk rzucił rękawicę i obiecał Polakom "złotą dekadę". Premier zapowiada świetlaną przyszłość, ale opozycja i internauci błyskawicznie sprowadzili go na ziemię, wytykając niespełnione obietnice wyborcze z "100 konkretów".
Donald Tusk zapewnił: "Czeka nas złota dekada"
Na weekendowej konwencji w Warszawie Koalicja Obywatelska przypieczętowała fuzję trzech partii:
- Platformy Obywatelskiej
- Nowoczesnej
- Inicjatywy Polskiej
W atmosferze jedności na scenę wkroczył Donald Tusk, by zarysować wizję przyszłości, która miała porwać tłumy, a przy okazji dać pstryczka w nos politycznym rywalom.
Lider nowo zjednoczonej formacji zapowiedział, że przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku powstanie zupełnie nowy program polityczny. Nie ma to być jednak zwykła lista postulatów, a ambitny plan na najbliższe lata.
Przed wyborami w 2027 roku będziemy mieli program na kolejną kadencję i z całą pewnością będzie to program, ja jestem o tym przekonany, który sami nazwiecie programem na złotą dekadę Polski, bo naprawdę czeka nas złota dekada.
Aby dodać wagi swoim słowom, premier potwierdził, że weźmie udział w nadchodzących wewnętrznych wyborach na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej.
Zrobił to w swoim stylu, kpiąc z politycznych spekulacji:
Będę kandydował i będę się ubiegał. I podobno mam nawet jakieś szanse.

Opozycja odpala: "Gdzie jest 60 tys. kwoty wolnej?". Tusk kpi ze "stypy politycznej" PiS
Wizja "złotej dekady" błyskawicznie stała się obiektem drwin ze strony opozycji. Polityczni przeciwnicy Tuska natychmiast odpalili kontrofensywę, przypominając o wciąż niezrealizowanych obietnicach z kampanii w 2023 roku.
Hasło "100 konkretów" i pytanie o kwotę wolną od podatku w wysokości 60 tysięcy złotych zdominowały dyskusję, a nową obietnicę przedstawiono jako próbę odwrócenia uwagi od bieżących problemów.
Donald Tusk nie pozostał dłużny. Uderzył w Prawo i Sprawiedliwość, nazywając ich weekendową konwencję...
... przygotowaną za dość duże pieniądze uroczystą stypą polityczną.
Premier stwierdził, że na prawicy trwa spektakl, w którym Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki rywalizują, który "bardziej podliże się" Sławomirowi Mentzenowi z Konfederacji.