Karol Nawrocki, po kilku miesiącach urzędowania z historycznego Belwederu, podjął kluczową decyzję o przeprowadzce. Wraz z żoną Martą i dziećmi przenosi się prosto do serca polskiej władzy — Pałacu Prezydenckiego. Na rodzinę czeka świeżo wyremontowany, 200-metrowy apartament, a jego wystrój może wielu zaskoczyć.
Karol Nawrocki pakuje walizki. Koniec epoki w Belwederze
Koniec tymczasowego lokum w Belwederze. Prezydent Karol Nawrocki razem z rodziną pakują walizki, by przenieść się do samego serca Warszawy. To symboliczny koniec epoki, w której głowa państwa urzędowała z historycznych murów pamiętających marszałka Piłsudskiego. Teraz nadszedł czas na zmianę adresu, i to nie byle jaką.
Powód? Prozaiczny, ale kluczowy: Pałac Prezydencki przy Krakowskim Przedmieściu przechodził gruntowny lifting po dekadzie rządów Andrzeja Dudy. Teraz, gdy kurz po remoncie opadł, wszystko jest gotowe na przyjęcie nowych gospodarzy. Operacja logistyczna już ruszyła. Pierwotnie Nawroccy planowali przeprowadzkę jeszcze w październiku; najpóźniej zakończy się ona jednak w listopadzie, czyli w ciągu najbliższych 2–3 tygodni.
Do pałacu wprowadzi się nie tylko prezydent. Towarzyszyć mu będzie żona, pierwsza dama Marta Nawrocka, oraz ich dzieci. Tym samym historyczne mury po raz pierwszy od lat usłyszą dziecięcy śmiech. Najmłodszą lokatorką zostanie siedmioletnia córka prezydenta, Kasia, co z pewnością ociepli oficjalny wizerunek Pałacu.

Czeka na nich 200-metrowy apartament. Zero złotych klamek i przepychu
Na pierwszą rodzinę RP czeka świeżo wyremontowany, przestronny apartament prezydencki o powierzchni około 200 metrów kwadratowych. Apartament przeszedł metamorfozę, jakiej Pałac nie widział od lat. Wymieniono w nim wszystko, od instalacji elektrycznych ukrytych w wiekowych murach, po lśniące podłogi i nowoczesne oświetlenie. To nie był zwykły remont, a kompleksowa modernizacja.
Ale kto spodziewał się barokowego przepychu i złotych zdobień, ten srogo się zawiedzie. Jak dowiadujemy się od naszych informatorów, Karol Nawrocki postawił bowiem twardy i jasny warunek: żadnej ostentacji. Zamiast luksusu zażyczył sobie minimalizm, funkcjonalność i prostotę.
Wnętrza Pałacu Prezydenckiego wypełnią więc meble wykonane na specjalne zamówienie w polskich manufakturach, utrzymane w neutralnych odcieniach beżu i szarości. Na ścianach zawisną dzieła polskich artystów, a w salonie stanie pianino, które ma ocieplić oficjalny charakter miejsca. To wyraźny sygnał, że nowy lokator stawia na skromność.

Czytaj więcej: Belweder zamknięty, bo w środku... tajna impreza. Ujawniamy, co działo się u Nawrockiego
Nowy dom, nowe życie. Tak będzie wyglądać codzienność Nawrockich
Przeprowadzka na Krakowskie Przedmieście to coś więcej niż tylko zmiana adresu. To symboliczne wejście w samo centrum polskiej polityki i pełne przejęcie obowiązków głowy państwa. Jak mówi osoba z otoczenia prezydenta, to zupełnie nowy rozdział.
Jak zatem będzie wyglądać codzienność pierwszej rodziny w nowym miejscu? Z pewnością inaczej niż w zaciszu Belwederu. Do ich dyspozycji, oprócz prywatnych apartamentów, będzie kuchnia z jadalnią oraz osobisty gabinet prezydencki. Będą mogli także swobodnie korzystać z imponującej pałacowej biblioteki, licznych sal reprezentacyjnych czy eleganckiego ogrodu zimowego, który może stać się oazą spokoju po dniu pełnym politycznych wyzwań.
Oczywiście życie w Pałacu to także życie pod stałym nadzorem. Nad bezpieczeństwem i codziennym komfortem rodziny czuwać będzie cały sztab ludzi: od obsługi, przez kucharzy, po oficerów SOP i prywatnego lekarza dostępnego na każde wezwanie. Mimo to, jak słyszymy, Nawroccy chcą, by ich nowy dom, mimo całego protokołu, zachował pozory normalności i nie przytłaczał pałacową atmosferą.
Skromność i służba zamiast blichtru. Taki ma być dom pierwszej rodziny
Decyzja o minimalistycznym wystroju idealnie wpisuje się w wizerunek, który Karol Nawrocki buduje od początku swojej prezydentury. W swoich wystąpieniach często podkreśla takie wartości jak skromność, służba i bliskość z ludźmi. Wygląda na to, że te słowa mają znaleźć odzwierciedlenie nie tylko w polityce, ale i w codziennym życiu pierwszej rodziny.
W sercu polskiej władzy, gdzie historia przeplata się z teraźniejszością, złote klamki ustąpiły miejsca ciepłu domowego ogniska. Taki ma być nowy dom prezydenta – bez blichtru, za to z charakterem.