Wszyscy myśleli, że Belweder stanie się na lata domem, w którym rozgości się rodzina Nawrockich. Tymczasem prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że wraz z żoną Martą Nawrocką i dziećmi zamieszka w Pałacu Prezydenckim, ucinając tygodnie spekulacji. Problem w tym, że jego własny rzecznik twierdzi, że... żadna decyzja jeszcze nie zapadła. Kto mówi prawdę i co naprawdę dzieje się wokół przeprowadzki pary prezydenckiej?
Koniec z domysłami. Nawroccy mają nowy adres
Po tygodniach niepewności padły wreszcie słowa, które brzmią jak twarda deklaracja. Karol Nawrocki wskazał nową rezydencję pary prezydenckiej wprost i bez owijania w bawełnę. Choć dziś rodzina Nawrockich mieszka w Belwederze, prezydent ujawnił kierunek wielkiej zmiany.
Już niebawem zamieszkamy w Pałacu Prezydenckim
będziemy mieszkać w Pałacu Prezydenckim
Jak tłumaczono wcześniej, wprowadzenie do Belwederu było podyktowane tym, co Andrzej Duda nazwał krótko: "kwestie techniczne".

Dwie narracje jednego dnia: prezydent mówi "tak", rzecznik "jeszcze nie"
I tu zaczyna się serial z twistem. Bo gdy prezydent mówi o przeprowadzce jak o fakcie, jego rzecznik studzi emocje i rozkłada ręce. W TOK FM padło kilka zdań, które tylko podgrzały atmosferę wokół pytania: Gdzie mieszkają Nawroccy dziś, a gdzie zamieszkają jutro?
Nie ma jeszcze decyzji co do miejsca zamieszkania pana prezydenta i rodziny
- mówił w "Poranku TOK FM" rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Co więcej, dziennikarz Maciej Kluczka wyczuł między wierszami jeszcze jeden wątek – rodzinny nacisk na pozostanie w Belwederze:
Wyczuwam po słowach pana rzecznika, że rodzina będzie naciskać na prezydenta, żeby zostać w Belwederze
I choć dziś to właśnie Belweder jest bazą rodziny Nawrockich, w eter poleciała i taka diagnoza:
Belweder na pewno jest miejscem, w którym w tej chwili mieszkają państwo Nawroccy. To jest pierwszy przypadek w historii po roku 1989, że w Pałacu Prezydenckim pojawiają się dzieci, które razem z rodzicami mieszkają, a więc siedmioletnia Kasia i piętnastoletni Antoni
- stwierdził gość TOK FM.

Dodajmy, że rodzina Nawrockich wprowadziła się do Belwederu kilka tygodni temu, jeszcze gdy w Pałacu Prezydenckim rezydował Andrzej Duda. A prowadzący przypomnieli, że Komorowscy również wybierali Belweder.
Dlaczego Belweder był tylko przystankiem? Prezydent tłumaczy
W tej układance jest też ludzka, bardzo prosta odpowiedź. Karol Nawrocki podkreśla, że dla niego liczy się bliskość z rodziną, nie sam adres. Estetyka, metraż i stropy? Drugorzędne wobec codzienności z najbliższymi – z siedmioletnią Kasią i piętnastoletnim Antonim.
Cieszę się, że jestem z moją rodziną, niezależnie od tego, czy jest to moje mieszkanie w Gdańsku, czy jest to Belweder, czy jest to Pałac Prezydencki
Najważniejsze jest to, z kim się mieszka.
Nie wszyscy są zachwyceni. Komorowski ostro o "brzydkim" Pałacu
W tle rozbrzmiewa krytyczny głos byłej głowy państwa. Bronisław Komorowski nie zostawił na pałacowych wnętrzach suchej nitki, od lat forsując argument, że mieszkanie przy Krakowskim Przedmieściu to, delikatnie mówiąc, średnia przyjemność. I tak, to też gra rolę w sporze o nowy dom prezydenta.
W Pałacu Prezydenckim jest strasznie brzydko
Bardzo brzydko jest to urządzone
kompletne bezguście
Były prezydent zwracał uwagę na odwróconą logikę pomieszczeń i niskie stropy – mieszkanie tam, gdzie dawniej mieściła się służba. Pytanie, które samo ciśnie się na usta: czy nowa para prezydencka odnajdzie się w miejscu, które ktoś tak ostro skrytykował?

Historyczna przeprowadzka z dziećmi w tle
Niezależnie od estetycznych sporów, jeden obrazek już przeszedł do historii tej prezydentury: pozdrowienia Karola Nawrockiego "z okna Belwederu" i zapowiedź, że wyjdzie do ludzi "za pół godziny". To symboliczny finisz etapu przejściowego i początek życia w nowej rezydencji – tej, o której prezydent mówi, że będzie domem. A wraz z nim – codzienność dzieci w centrum państwowego adresu.
Czy Marta Nawrocka, prezydent i ich pociechy wypełnią mury Pałacu Prezydenckiego życiem tak, że nawet najtwardszy krytyk uniesie brwi z zaskoczenia? Na razie jedno jest pewne: Belweder był tylko przystankiem, a cała historia – z nagłymi zwrotami akcji i komunikacyjnym chaosem – dopiero się rozkręca. W polityce jak w domu: najciekawsze rzeczy dzieją się między kuchnią a salonem.