Carlson kazał Polakom umierać. Sikorski zgasił go jednym słowem. "Lokajstwo"
Amerykański propagandysta Kremla i ulubieniec polskiej prawicy, Tucker Carlson, bez ogródek stwierdził, że Polacy powinni sami walczyć z Rosją, a USA nie da "ani jednego dolara więcej". Reakcja Radosława Sikorskiego była natychmiastowa i brutalnie celna. Szef MSZ nie tylko odpowiedział Carlsonowi, ale jednym słowem dopiekł byłemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Tak zupełnie przy okazji.
"Dlaczego Polska sama nie pójdzie na wojnę?". Szokujące słowa Carlsona
Polityczny pożar wybuchł po wystąpieniu Tuckera Carlsona podczas konferencji Turning Point USA, gdzie amerykański prezenter postanowił pouczać Polaków w kwestii bezpieczeństwa. Odpowiadając na pytanie uczestnika z Polski, dał popis arogancji i prorosyjskiej propagandy. Carlson, znany ze swojego poparcia dla Donalda Trumpa, stwierdził, że to nie Rosja, a NATO jest agresorem, po czym zwrócił się bezpośrednio do Polaków z prowokacyjnym pytaniem.
Jego tyrada była szokująca. W typowym dla siebie stylu zasugerował, że Polska, skoro tak bardzo przejmuje się Ukrainą, powinna po prostu sama ruszyć na front.
Dlaczego Polska sama nie pójdzie na wojnę z Rosją? Jeśli tak się tym przejmujecie, to czemu sami nie obronicie Ukrainy? To sprawa regionalna. Dlaczego ja mam być w to wciągany? Dlaczego moje dzieci mają żyć w cieniu zagrożenia wojną nuklearną rozpętaną po to, by bronić suwerenności Ukrainy albo ratować Polskę? Lubię Polskę, lubię Ukrainę, ale jestem Amerykaninem. Ani jednego dolara więcej! Nie. Walczcie sami, jeśli to takie ważne.
To nie tylko kpina z polskiego zaangażowania w pomoc Ukrainie, ale jawne wezwanie do porzucenia sojuszników i propozycja, by Polacy sami ginęli w wojnie, na którą Ameryka nie chce już łożyć.
Wiki Commons
Sikorski gasi Carlsona i uderza w Dudę. "Lokajstwo nie zawsze jest nagrodzone"
Na tak bezpardonowy atak odpowiedź z Polski przyszła błyskawicznie. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie bawił się w dyplomację. Jego wpis w mediach społecznościowych był jak celny cios, wymierzony nie tylko w Carlsona, ale i w krajowych przeciwników politycznych. Szef polskiej dyplomacji przypomniał, komu kontrowersyjny prezenter zawdzięcza swoją popularność w pewnych kręgach w Polsce.
Riposta była krótka, ale miażdżąca.
Przypominam, że to ulubiony amerykański komentator naszych nacjonalistów, ten sam, któremu ekskluzywnego wywiadu podczas podróży do USA udzielił prezydent Andrzej Duda. Lokajstwo nie zawsze jest nagrodzone.

Słowo "lokajstwo" trafiło w czuły punkt, bo to właśnie prezydent Andrzej Duda, podczas swojej wizyty w USA, legitymizował Carlsona, udzielając mu ekskluzywnego wywiadu. Sikorski trafił więc w czuły punkt sugerując, że umizgi do kontrowersyjnego prezentera nie tylko nie przyniosły Polsce żadnych korzyści, ale skończyły się upokorzeniem.
Ulubieniec prawicy i propagandysta Kremla. Kim jest Tucker Carlson?
Aby w pełni zrozumieć wagę tej wymiany ciosów, warto przypomnieć, kim jest Tucker Carlson. W Stanach Zjednoczonych jest prawdziwą ikoną radykalnej prawicy, fabryką teorii spiskowych i głównym medialnym ramieniem polityki Donalda Trumpa. Na świecie zasłynął jednak jako człowiek, którego pokochał Kreml.
Jego "dziennikarskim" wyczynem było przeprowadzenie uległego wywiadu z Władimirem Putinem, w którym rosyjski dyktator mógł bez przeszkód szerzyć swoją propagandę. Cała wizyta Carlsona w Moskwie, podczas której zachwycał się tanim chlebem i metrem, była propagandowym majstersztykiem, pokazującym go jako pożytecznego idiotę Zachodu. Jego atak na Polskę jest więc tylko kolejnym elementem tej samej, prorosyjskiej układanki.
A internet swoje wie. "Pożyteczny idiota"
Wypowiedź Carlsona i riposta Sikorskiego rozgrzały polski internet do czerwoności. Komentujący nie zostawili na amerykańskim prezenterze suchej nitki, nazywając go "agentem wpływu", "tubą Kremla" i "pożytecznym idiotą". Zwracano uwagę, że jego słowa idealnie wpisują się w rosyjską narrację mającą na celu skłócenie sojuszników w NATO.
Carlson jest żywym dowodem na to, że można być Amerykaninem i działać w interesie Rosji
– pisał jeden z internautów. To pokazuje, że Polacy, niezależnie od politycznych sympatii, doskonale rozumieją, kto jest prawdziwym agresorem.