Donald Tusk to dziś postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Zanim jednak wszedł na polityczne salony i stanął na czele rządu, jego życie wyglądało zupełnie inaczej. Wszyscy słyszeli o malowaniu kominów, ale to, czym naprawdę zaskoczył, robił pod ziemią, w gdańskim przejściu podziemnym. Ta historia pokazuje go w zupełnie nowym świetle.
Praca na wysokościach. Tak Tusk zarabiał lepiej niż premier
Zanim Donald Tusk zamienił uprząż alpinistyczną na garnitur premiera, przez osiem lat zarabiał na życie w spółdzielni "Świetlik". Nie była to praca biurowa — Tusk był robotnikiem wysokościowym, który czyścił i malował fabryczne kominy. To zajęcie nie tylko wymagało stalowych nerwów, ale, jak się okazuje, było zaskakująco dochodowe.
Sam premier po latach przyznał, że finansowo... było to bardziej opłacalne niż rządzenie krajem. Wbił tym szpilę swoim krytykom i pokazał, że wie, co to znaczy ciężka praca.
Mam wyższe wykształcenie, ale 1/3 mojego dorosłego życia przepracowałem jako robotnik, jako sprzedawca pieczywa. Nie mam poczucia, że robiłem coś gorszego. Jak pracowałem na linach, to zarabiałem lepiej niż jako premier, jak malowałem kominy.
- mówił Donald Tusk w Zawierciu.

Tajemnica przejścia podziemnego. Ujawniamy, co sprzedawał Tusk
Ale praca na wysokościach to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa sensacja kryje się pod ziemią. W mrocznych i tłocznych korytarzach gdańskiego dworca kolejowego, w ponurych czasach stanu wojennego, młody Donald Tusk imał się zajęcia, o którym wie naprawdę niewielu. Czym więc dorabiał przyszły premier?
Odpowiedź może zaskoczyć. W czasach, gdy w sklepach był głównie ocet, Tusk znalazł sposób na zarobek. Sam po latach, odpierając zarzuty o bycie "oderwanym od ludu", ujawnił całą prawdę. Chodziło o... pieczywo.
Od kilku tygodni słyszę, że pojawia się komunikat, że Tusk nigdy nie pracował. [...] Najdłużej byłem robotnikiem fizycznym, przez 8 lat w ten sposób utrzymywałem rodzinę. Prowadziłem też wydawnictwo książkowe z sukcesem, mój pierwszy zawód wyuczony to nauczyciel historii, pracowałem jako dziennikarz w kilku czasopismach, byłem sprzedawcą pieczywa na początku stanu wojennego. Sprzedawałem w tunelu dworcowym w gdańsku jagodzianki.
- zdradził Donald Tusk podczas rozmowy z mieszkańcami w Lidzbarku Warmińskim.