Stało się to, na co obrońcy praw zwierząt czekali od lat. Po burzliwych obradach i dekadach protestów Sejm wbił ostatni gwóźdź do trumny branży futrzarskiej w Polsce. To historyczna chwila dla milionów zwierząt, które nie będą już musiały ginąć w imię mody, ale dla potężnych hodowców to prawdziwy wyrok.
Sejm przegłosował zakaz. Koniec z hodowlą zwierząt na futra
Piątkowe obrady Sejmu 17 października 2025 roku przejdą do historii. Przytłaczającą większością 339 głosów posłowie przegłosowali nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która na dobre kończy z hodowlą na futra. Gdy marszałek ogłosił wyniki, na sali plenarnej rozległy się gromkie brawa. To rzadki moment, w którym politycy niemal wszystkich opcji – od Prawa i Sprawiedliwości, przez Koalicję Obywatelską, aż po Lewicę – mówili jednym głosem.
Nowe przepisy wprowadzają bezwzględny zakaz chowu i hodowli zwierząt futerkowych na futro, z jedynym wyjątkiem dla królików. Oznacza to, że za kilka lat z polskiego krajobrazu znikną fermy norek, lisów i jenotów. Co istotne, poparcie dla ustawy było ponadpartyjne, co pokazuje, że prawa zwierząt stają się w Polsce coraz ważniejszą wartością. Przeciwko nowelizacji byli jedynie posłowie Konfederacji, którzy do końca bronili interesów branży futrzarskiej w imię "wolności gospodarczej".
Co teraz z hodowcami? Tyle lat mają na zamknięcie biznesu
Nowe przepisy nie oznaczają, że fermy znikną z dnia na dzień. Hodowle, które działały przed wejściem w życie nowych przepisów, będą mogły funkcjonować w okresie przejściowym do 1 stycznia 2029 roku. To oznacza, że likwidacja ferm futrzanych została rozłożona na kilka lat, dając branży czas na adaptację.
Dla przedsiębiorców przygotowano system rekompensat działający na zasadzie "im szybciej zamkniesz, tym więcej zyskasz". Ci, którzy zwiną biznes do 1 stycznia 2025 roku, mogą liczyć na odszkodowanie w wysokości 25% średnich rocznych przychodów z lat 2021-2023. Z każdym kolejnym rokiem zwłoki kwota ta będzie topnieć, aż do zaledwie 5% dla zamykających fermy w ostatniej chwili. Pomyślano też o pracownikach, którym przysługiwać będą trzymiesięczne odprawy.
30 lat walki i wreszcie zwycięstwo. "Dokonaliśmy niemożliwego!"
Uchwalenie zakazu to zwieńczenie wieloletniej, momentami nierównej walki aktywistów i organizacji prozwierzęcych. Przez dekady protestowali, edukowali i pokazywali prawdę o tym, co dzieje się za bramami ferm. Autorką projektu, który wreszcie zakończył się sukcesem, jest posłanka Koalicji Obywatelskiej, Małgorzata Tracz.
Tuż po głosowaniu nie kryła emocji i ogromnej radości.
Dokonaliśmy niemożliwego!
Posłanka przyznała również, że "proces legislacyjny był trudny i wymagał wielu kompromisów", ale ostateczny efekt wynagrodził wszystkie trudy. To zwycięstwo dedykowane jest milionom zwierząt, które nie będą już musiały cierpieć w imię mody.
Polska była potęgą. Krwawy biznes wart miliony odchodzi do historii
Decyzja Sejmu kończy działalność przemysłu, który przez lata był jednym z najpotężniejszych w Europie. Polska była drugim co do wielkości producentem futer na świecie, a fermy futrzarskie generowały ogromne zyski. Za tymi liczbami kryło się jednak niewyobrażalne cierpienie milionów zwierząt, trzymanych w ciasnych klatkach wyłącznie po to, by ich skóra mogła stać się luksusowym dodatkiem.
Ostatecznie jednak argumenty etyczne i ogromne poparcie społeczne – sięgające 70 procent – okazały się silniejsze niż lobby futrzarskie. Decyzja Sejmu to jasny sygnał, że Polacy mają dość okrucieństwa w imię luksusu. Dobrostan zwierząt wreszcie wygrał z zimną kalkulacją zysków.
Europa odwraca się od futer. Polska dołącza do cywilizowanego świata
Wprowadzając zakaz hodowli zwierząt na futra, Polska dołącza do rosnącego grona państw europejskich, które uznały ten proceder za nieetyczny i niezgodny z wartościami XXI wieku. Podobne regulacje obowiązują już m.in. w Wielkiej Brytanii, Austrii, Holandii, Czechach czy Słowacji.
Ustawa trafi teraz do Senatu, a potem na biurko prezydenta, ale dzisiejsze głosowanie to symboliczny koniec mrocznej epoki w historii Polski. Po latach bycia jednym z liderów przemysłu cierpienia, wreszcie dołączamy do cywilizowanego świata. To wielki dzień nie tylko dla zwierząt, ale dla nas wszystkich.