Donald Tusk na co dzień mierzy się z wielką polityką, ale tym razem pokazał swoje zupełnie inne oblicze. Premier podzielił się w sieci wzruszającym nagraniem, na którym ogłosił, że ma... kolejną wnuczkę. Ta wiadomość rozgrzała serca internautów, a słowa szefa rządu mówią wszystko.
Donald Tusk ogłasza: "Mam kolejną wnuczkę, jak Boga kocham"
Donald Tusk zaskoczył wszystkich, publikując w mediach społecznościowych niezwykle osobiste nagranie. Szef rządu, nie kryjąc ogromnego wzruszenia, podzielił się z Polakami radosną nowiną. Okazało się, że ma kolejną, symboliczną "wnuczkę".
Mam kolejną wnuczkę, jak Boga kocham.
Okazało się, że nową "wnuczką" premiera jest mała Ola, jedno z tysięcy dzieci z in vitro, które przyszły na świat dzięki rządowemu programowi dofinansowania. Premier, pokazując nagranie od rodziców, nie potrafił ukryć dumy.
Powiem tak: dla takich chwil naprawdę warto żyć i naprawdę warto było zostać premierem polskiego rządu. Zobaczcie, to jest Ola. I takich skarbów, takich maleństw, przyszło na świat ponad 6 tys. od czasu, jak wprowadziliśmy program in vitro.
"Dziadzio Donald przyjedzie?". Premier dostał zaproszenie nie do odrzucenia
Wzruszające nagranie, które udostępnił premier Tusk, to prezent od szczęśliwych rodziców Oli. Słychać na nim głos mamy dziewczynki, która w jej imieniu zwraca się bezpośrednio do premiera, nazywając go pieszczotliwie "dziadzio Donald".
Dziękuję Donaldowi, dziadzio Donald przyjedzie? (...) Zapraszamy
Reakcja szefa rządu była natychmiastowa. Donald Tusk nie tylko podziękował, ale z miejsca przyjął zaproszenie do domu małej Oleńki. Jak zapowiedział, zamierza osobiście poznać swoją nową "wnuczkę".
Bardzo dziękuję za zaproszenie, oczywiście przyjadę. Będę w piątek.
instagram.com/donaldtusk
"Dla wszystkich, którzy chcą być rodzicami". Na czym polega rządowy program?
Na leczenie niepłodności w ramach programu przeznaczono w tym roku aż 600 mln zł. To odpowiedź na ogromny problem społeczny – według danych Ministerstwa Zdrowia w Polsce z niepłodnością mierzy się od jednego do półtora miliona par. Program jest przeznaczony dla par, u których stwierdzono niepłodność lub które bezskutecznie leczyły ją przez 12 miesięcy. Obowiązują też kryteria wieku: 42 lata dla kobiet korzystających z własnych komórek, 45 lat w przypadku dawstwa, oraz 55 lat dla mężczyzn. Co niezwykle ważne, rządowe dofinansowanie in vitro zapewnia też pełne finansowanie procedury ochrony płodności dla osób leczonych onkologicznie, dając im nadzieję na rodzicielstwo po wygranej walce z rakiem.
To już tysiące takich "wnucząt". Program in vitro to oczko w głowie Tuska
Dla premiera rządowy program in vitro to jeden z największych sukcesów jego gabinetu, o czym mówi przy każdej możliwej okazji. To nie pierwszy raz, gdy tak emocjonalnie reaguje na narodziny in vitro. Gdy w styczniu na świat przyszło pierwsze dziecko z bezpłatnego programu, Tusk pisał o SMS-ie, na który długo czekał.
Jest maleństwo. Długo czekałem na takiego SMS-a. (...) Nie zostałem szósty raz dziadkiem, ale tak się trochę czuję. Jest się z czego cieszyć.
Program wsparcia in vitro, który ruszył 1 czerwca 2024 roku, jest dla szefa Platformy Obywatelskiej powodem do dumy. Premier mówi już o ponad 6 tysiącach takich skarbów jak Ola, co pokazuje, jak dynamicznie rośnie liczba narodzin. Jeszcze we wrześniu była ministra zdrowia Izabela Leszczyna informowała, że dzięki programowi na świat przyszło 4 929 dzieci, a liczba potwierdzonych ciąż sięgnęła 18 387.