Dla wielu Polaków pies czy kot to pełnoprawny członek rodziny, a myśl o rozłące po śmierci jest niewyobrażalnie bolesna. Dlatego wiadomość z Niemiec, gdzie właśnie weszły w życie rewolucyjne przepisy pozwalające na wspólny pochówek, rozbudza ogromne emocje i nadzieję. To, co tam stało się faktem, w Polsce pozostaje w sferze marzeń tysięcy właścicieli czworonogów.
Koniec z łamaniem prawa po kryjomu. Teraz możesz spocząć ze swoim zwierzakiem legalnie.
To rewolucja, na którą z zazdrością patrzą Polacy. W niemieckim mieście Brema spełniło się marzenie tysięcy tamtejszych właścicieli zwierząt. Od października 2025 roku obowiązują tam nowe przepisy pogrzebowe, które zezwalają na wspólny pochówek człowieka i zwierzęcia. Prawo pozwala na umieszczenie urny z prochami pupila w grobie jego właściciela. To przełom, który kończy z bolesnym dylematem, co zrobić z ukochanym czworonogiem po jego odejściu.
Jest jednak jeden, twardy warunek, który trzeba spełnić, aby pochówek psa z właścicielem był możliwy. Zwierzę musi zostać wcześniej poddane kremacji w certyfikowanym krematorium. Co ciekawe, sam właściciel nie musi być skremowany – tradycyjny pochówek w trumnie jest jak najbardziej dopuszczalny. Urna ze zwierzęciem w grobie traktowana jest jako symboliczny dodatek, tak zwany dar grobowy. Nowe prawo, które obejmuje Bremę i Bremerhaven, to kolejny krok po Hamburgu, gdzie podobne rozwiązania funkcjonują już od 2020 roku.
Wiki Commons
Jak zorganizować wspólny pochówek? To musisz wiedzieć, by spełnić ostatnią wolę.
Aby zapewnić sobie i swojemu pupilowi wspólny spoczynek, nie wystarczy tylko nadzieja. Niemieckie organizacje, takie jak Aeternitas, zalecają, aby takie życzenie zostało jasno wyrażone na piśmie. Najlepiej zawrzeć je w testamencie lub specjalnym nakazie pogrzebu. To kluczowy dokument, który da rodzinie pewność, jak postąpić i pozwoli uniknąć nieporozumień. Taka pisemna dyspozycja jest gwarancją, że Twoja ostatnia wola zostanie uszanowana.
Warto też pamiętać, że ostateczne zasady zależą od zarządców poszczególnych cmentarzy. Mogą oni wyznaczyć specjalne strefy, a nawet całe cmentarze dla ludzi i zwierząt, które będą wyraźnie oddzielone od reszty nekropolii. Dlatego tak ważne jest, by wcześniej omówić tę kwestię z bliskimi i upewnić się, że znają Twoje pragnienia oraz wiedzą, jakie kroki należy podjąć, gdy nadejdzie ten czas.
A co, jeśli umrę dzisiaj? Polskie prawo wciąż jest bezlitosne.
Niestety, podczas gdy w Niemczech dokonuje się rewolucja w prawie pogrzebowym, pochówek zwierząt w Polsce wciąż jest obwarowany surowymi i dla wielu bezdusznymi przepisami. Obecnie wspólny pochówek ludzi i zwierząt jest u nas całkowicie niedozwolony. Próba pochowania ukochanego psa czy kota w ludzkim grobie jest nielegalna.
Co więcej, polskie prawo zabrania grzebania zwierząt „na własną rękę” – w przydomowym ogródku, na działce czy w lesie. Choć dla wielu wydaje się to naturalnym gestem pożegnania, jest to traktowane jako wykroczenie, za które grozi wysoka kara finansowa, nawet do 5000 zł. Legalne opcje są tylko dwie: pochówek na specjalnym cmentarzu dla zwierząt lub utylizacja zwierząt domowych, co dla kochającego właściciela jest scenariuszem trudnym do wyobrażenia.
instagram.com/jacek_wojcik_official
"Nie umierają, a zdychają". W Polsce nawet język jest przeciw zwierzętom
Podczas gdy Niemcy robią krok naprzód, w Polsce wciąż zmagamy się z podstawowym szacunkiem do śmierci zwierząt, co widać nawet w języku. Na ten bolesny fakt zwracała uwagę Wisława Szymborska w słowach:
Dla naszego spokoju, śmiercią jakby płytszą, nie umierają, a zdychają zwierzęta.
Ten cytat przypomniał niedawno prof. Michał Rusinek, podkreślając kulturową barierę, z jaką się mierzymy.
Nasza kultura ma inny repertuar słów dla tego, co ludzkie, i tego, co zwierzęce. Zdychanie jest gorszym rodzajem umierania (...). Język pokazuje, że uważamy się za kogoś lepszego od nich, zgodnie z doktryną św. Tomasza z Akwinu.
Ten językowy i mentalny dystans sprawia, że droga do podobnych rozwiązań jak w Bremie jest w Polsce wciąż bardzo daleka.
Zwierzę to rodzina, nie rzecz. "To naturalny wyraz nierozerwalnej więzi"
Zmiany w niemieckim prawie to nie tylko nowa ustawa, ale przede wszystkim dowód na to, jak bardzo zmieniło się tam postrzeganie zwierząt. Przestały być one rzeczą, a stały się pełnoprawnymi członkami naszych rodzin, towarzyszami życia, powiernikami trosk. Decyzję władz Bremy popierają eksperci i teologowie, którzy widzą w niej naturalną kolej rzeczy.
Wspólny pochówek jest naturalnym wyrazem więzi między człowiekiem a jego zwierzęciem.
Jak zauważa Rainer Hagencord, dyrektor Instytutu Teologicznej Zoologii w Munster, nie jest to wcale nowy pomysł. Nawiązuje on do głęboko zakorzenionej tradycji, która doceniała nierozerwalną więź łączącą nas z naszymi pupilami.
Już za czasów Fryderyka Wielkiego uważano za oczywiste, że ukochane zwierzę trafia do grobu razem z właścicielem. Wierzono, że razem przechodzą do innego świata.
Rzeczniczka ds. środowiska w Bremie podkreśla, że zmiany te są odpowiedzią na głos społeczeństwa.
Usługi pogrzebowe znajdują się w ciągłym procesie zmian i reagują na oczekiwania społeczne. Dlatego stworzyliśmy podstawę prawną, by możliwy był wspólny pochówek człowieka i jego zwierzęcia.
Być może nadszedł czas, by i w Polsce zacząć głośno mówić o tym, że więź ze zwierzęciem nie kończy się wraz z jego śmiercią, a prawo powinno nadążać za naszymi sercami.