Dwa lata po przejęciu władzy przez koalicję 15 października nadszedł czas na surowe podsumowania. Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, znany z ciętego języka, nie bawił się w dyplomację. Zapytany o ocenę rządów Donalda Tuska, rzucił jedno słowo, które odbiło się echem po sejmowych korytarzach i rozgrzało polityczną scenę do czerwoności.
Kaczyński zapytany o rządy Tuska. Odpowiedział jednym słowem
Scena jakich wiele na sejmowych korytarzach – tłum dziennikarzy, błysk fleszy i jedno, kluczowe pytanie. Gdy reporterzy poprosili Jarosława Kaczyńskiego o ocenę dwóch lat rządów koalicji pod wodzą Donalda Tuska, nikt nie spodziewał się tak krótkiej i dosadnej recenzji. Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie potrzebował długich wywodów, by wyrazić swoje zdanie.
Jego odpowiedź była jak cios.
Fatalnie. Myślę, że to słowo wyraża moją ocenę w sposób precyzyjny.
Tym jednym słowem lider opozycji podsumował całą politykę Polski od wyborów z 15 października 2023 roku. To zwięzłe, ale niezwykle mocne stwierdzenie stało się punktem wyjścia do miażdżącej krytyki, której prezes PiS nie szczędził obecnej władzy podczas specjalnej konferencji prasowej.

Rocznica wyborów na gorzko. Sondaże lecą w dół, a Kaczyński dolewa oliwy do ognia
Ocena prezesa PiS to woda na młyn dla opozycji, bo najnowsze sondaże polityczne są dla rządu Donalda Tuska bezlitosne. Słowa Kaczyńskiego padają w drugą rocznicę wyborów parlamentarnych, w czasie, gdy według Instytutu Badań Pollster koalicja ma o 2,5 miliona mniej zwolenników niż w dniu głosowania. Co więcej, tylko 65% jej elektoratu zagłosowałoby na nią ponownie.
Prezes PiS nie krył, że nawet te wyniki go nie satysfakcjonują. Zapytany o spadek poparcia dla oponentów, odparł krótko: "Ja bym był zadowolony, gdyby miała jeszcze dużo mniej". Jego zdaniem to wina wspomnianej propagandy i próby likwidacji demokracji w Polsce, której – jak ma nadzieję – uda się zapobiec.

"Powinny być takie, żeby na całe pokolenia odstraszyły". Mocne słowa o rozliczeniach
Jednym z najgorętszych tematów polskiej polityki pozostają rozliczenia PiS. Jarosław Kaczyński nie ma wątpliwości, że cała operacja to farsa. Nazwał ją "wielką akcją propagandową opartą na kłamstwie, kłamstwie i jeszcze raz kłamstwie piramidalnym". Oberwało się też reformie wymiaru sprawiedliwości, którą prezes określił jako "przedsięwzięcie o kryminalnym charakterze".
Na koniec padły słowa, które brzmią jak otwarta groźba. Kaczyński, mówiąc o przyszłej odpowiedzialności obecnej ekipy rządzącej, nie bawił się w dyplomację. Jego wizja kary dla politycznych przeciwników jest surowa i ma służyć jako przestroga na przyszłość.
Mam nadzieję, że niezawisłe sądy potraktują to w sposób odpowiedni. Nie do mnie należy wyrokowanie i określenie, jakie to powinny być kary. A jeżeli państwo by mnie zapytali o mój pogląd, to powinny być takie, żeby na całe pokolenia odstraszyły od podejmowania tego rodzaju działań.
Prezes PiS kończy tematami światopoglądowymi. Jasne stanowisko w sprawie małżeństw
Na sam koniec konferencji prezes PiS odniósł się do gorącego tematu, jakim są związki partnerskie. Jego stanowisko w tej sprawie jest jednoznaczne i konserwatywne. Podkreślił wyjątkowy status tradycyjnej rodziny, stawiając ją ponad innymi formami relacji.
Ja uważam, że są małżeństwa i one powinny być konstytucyjnie chronione. To jest bardzo ważna i bardzo dobra instytucja.
A co z innymi związkami? Tutaj Kaczyński nie widzi potrzeby specjalnych regulacji. Jak stwierdził, takie kwestie "zawsze przy pomocy prawa cywilnego można we wzajemnych stosunkach uregulować" i dodał, że nie widzi "żadnych podstaw do tego, żeby robić tutaj oddzielną regulację". To jasny sygnał, że na ewentualne poparcie PiS w tej sprawie koalicja nie ma co liczyć.