Badania: 58% żołnierzy po 50. roku życia ma nadwagę, a 46,2% polskich żołnierzy pali papierosy

Badania: 58% żołnierzy po 50. roku życia ma nadwagę, a 46,2% polskich żołnierzy pali papierosy

Badania: 58% żołnierzy po 50. roku życia ma nadwagę, a 46,2% polskich żołnierzy pali papierosy

instagram.com/kosiniakkamysz

Podczas gdy rząd wydaje miliardy na nowoczesny sprzęt, najnowsze raporty o stanie Wojska Polskiego malują przerażający obraz. Okazuje się, że nasi żołnierze są w fatalnej kondycji, a słowa ekspertów mrożą krew w żyłach.

Reklama

Gdy myślimy o żołnierzu, przed oczami staje nam obraz siły, sprawności i dyscypliny. Heros gotowy bronić ojczyzny w każdej chwili. Niestety, rzeczywistość brutalnie weryfikuje te wyobrażenia. Najnowsze dane pokazują, że polska armia, zamiast być w szczytowej formie, zmaga się z nadwagą, nałogami i fatalną organizacją treningów. To, co zaraz przeczytacie, może wami wstrząsnąć.

"Generałowie z brzuchami" to dopiero początek. Porażające dane o kondycji w armii

Zacznijmy od konkretów, bo te są bezlitosne. Badania Wojskowego Instytutu Medycznego nie pozostawiają złudzeń co do stanu zdrowia kadry dowódczej Rzeczypospolitej Polskiej. Okazuje się, że aż 58% żołnierzy po 50. roku życia ma nadwagę, 45% zmaga się z nadciśnieniem, a zatrważające 60% ma podwyższony cholesterol. Mówimy tu o doświadczonych wojskowych, którzy mają dawać przykład młodszym kolegom.

Reklama

Problem jest tak jawny, że politycy i eksperci nie przebierają w słowach. Sławomir Cenckiewicz, komentując wygląd niektórych dowódców, stwierdził krótko, ale dosadnie: "To chyba każdy widzi". Problem ten dostrzegają nawet Amerykanie, gdzie sekretarz obrony Pete Hegseth uznał za "całkowicie niedopuszczalne oglądanie otyłych generałów i admirałów".

Jakby tego było mało, polscy żołnierze przodują w jeszcze jednej, niechlubnej statystyce. Aż 46,2% z nich regularnie pali papierosy. To jeden z najgorszych wyników w całym NATO i ponad dwukrotnie więcej niż w armii amerykańskiej, gdzie po tytoń sięga niespełna 20% wojskowych. Stres i nieregularna służba robią swoje, ale te liczby są po prostu alarmujące.

Reklama

Donald Trump i Karol Nawrocki oglądają przelot samolotów upamiętniających śmierć Macieja Slaba Krakowiana prezydent.pl

Reklama

Czytaj także: Masowe wezwania do wojska. List może trafić do 235 tys. osób, także kobiet. Tych zawodów szuka armia

Reklama

Armia palaczy i oblany egzamin z WF-u. "Chłopaki nie mają krzepy"

Myślicie, że to koniec złych wiadomości? Nic z tych rzeczy. Kontrola przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) pokazała, że Wojsko Polskie po prostu oblało egzamin ze sprawności fizycznej. W 2022 roku w skontrolowanych jednostkach aż 17% żołnierzy w ogóle nie przystąpiło do obowiązkowego sprawdzianu, a kolejne 9% otrzymało ocenę niedostateczną.

Reklama

Raport NIK bezlitośnie punktuje przyczyny tej zapaści. W jednostkach w latach 2020-2022 nie realizowano obowiązkowego wymiaru zajęć z wychowania fizycznego, a o porannym rozruchu najwyraźniej zapomniano. Co gorsza, zdarzało się, że zajęcia prowadzili instruktorzy bez jakichkolwiek kwalifikacji. Żołnierz ma obowiązek dbać o kondycję, ale jak ma to robić bez odpowiedniego wsparcia i infrastruktury?

Problem jest głębszy i dotyczy nie tylko starszej kadry. Paweł Szlendak, instruktor survivalu, bez ogródek opisuje kondycję młodych rekrutów.

To jest już pokolenie, które siedzi na telefonach, przy komputerach i ma problemy z kondycją. Chłopaki nie mają za bardzo krzepy.

WF odwołany, ale na narty jeździli. Absurdy z raportu NIK

Najbardziej szokujące są jednak absurdy i hipokryzja, które ujawnił raport NIK. Okazuje się, że w latach 2020–2021 Minister Obrony Narodowej, zasłaniając się pandemią COVID-19, zwolnił wszystkich żołnierzy zawodowych z obowiązkowego egzaminu sprawności fizycznej. Obowiązkowy program szkolenia fizycznego dla 100% żołnierzy po prostu leżał odłogiem.

Jednak pandemia najwyraźniej nie przeszkadzała w organizowaniu imprez dla wybrańców. W tym samym czasie, gdy odwoływano obowiązkowe ćwiczenia, Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych zorganizowało 61 dodatkowych zawodów sportowych dla 2650 żołnierzy oraz 92 zgrupowania kondycyjne dla kolejnych 1163 uczestników. Krótko mówiąc: regularny WF dla wszystkich odwołany, ale igrzyska dla nielicznych trwały w najlepsze.

żołnierze - zbliżenie na buty canva.com

Wisienką na tym torcie absurdu są zgrupowania narciarskie. Dowództwo zorganizowało osiem takich szkoleń za blisko 60 tys. zł dla 111 żołnierzy. Haczyk? Jak ustaliła NIK, byli to żołnierze, którzy "nie zajmowali stanowisk etatowych o specjalnościach wojskowych wymagających indywidualnych umiejętności jazdy na nartach". Nie było żadnych kryteriów doboru, a zasada rotacji uczestników nie istniała. Wygląda na to, że dla niektórych pandemia była idealną okazją do darmowego wyjazdu w góry na koszt podatnika.

Kosiniak-Kamysz odpowiada: "Niech pan minister Cenckiewicz będzie spokojny". Generał Polko nie ma litości

W odpowiedzi na zarzuty, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz próbuje tonować nastroje.

Niech pan minister Cenckiewicz będzie spokojny. Mamy egzaminy z WF-u dla wszystkich, które obejmują również najważniejszych dowódców i generałów

- zapewnił, dodając, że za jego kadencji rozpoczęto budowę wojsk medycznych.

Jednak tych PR-owych zapewnień nie kupują doświadczeni dowódcy. Generał Roman Polko, były szef GROM-u, nie zostawia na obecnej kondycji armii suchej nitki. Jego ocena jest miażdżąca.

Z niektórych wojskowych zrobiły się ciepłe kluchy. Żołnierz ma być z krwi i kości. Wojsko rozlazło się w ostatnim czasie. Zabrakło pasji, entuzjazmu, etosu służby, a jest za dużo roszczeniowości typowej dla zakładu pracy chronionej.

Podczas gdy za naszą granicą trwa wojna, a dowództwo w czasie pandemii wolało wysyłać wybrańców na narty niż dbać o sprawność wszystkich, pytanie o to, kto realnie będzie w stanie bronić Polski, pozostaje niepokojąco otwarte. I naprawdę strach się bać.

Kosiniak-Kamysz pokazał się z żoną. Ekspert nie miał litości dla Nawrockiej. "Może się od niej uczyć"
Źródło: instagram.com/paulinakosiniak
Reklama
Reklama