Rząd rozważa podwyżkę opłaty małpkowej z 25 do 100 zł za litr czystego alkoholu

Rząd rozważa podwyżkę opłaty małpkowej z 25 do 100 zł za litr czystego alkoholu

Rząd rozważa podwyżkę opłaty małpkowej z 25 do 100 zł za litr czystego alkoholu

Marek BAZAK/East News

Produkt, który każdego dnia trafia do rąk milionów Polaków, wkrótce może stać się znacznie droższy. Rząd w poszukiwaniu pieniędzy do budżetu rozważa ruch, który wywoła prawdziwą furię i uderzy w portfele zwykłych ludzi. Szykuje się finansowe trzęsienie ziemi, a skala podwyżki jest porażająca.

Reklama

Rząd bierze się za "małpki". Szykuje się finansowe trzęsienie ziemi

Stały się niemal częścią polskiego krajobrazu. Małe buteleczki potocznie zwane „małpkami”, można znaleźć w każdym sklepie. Już niedługo ich cena może jednak poszybować w górę. Na stół ministra finansów Andrzeja Domańskiego trafił pomysł, który ma podreperować nadszarpnięty budżet. Jak donosi portal money.pl, rząd na poważnie rozważa drastyczne podniesienie tzw. opłaty małpkowej, czyli specjalnego podatku od alkoholu sprzedawanego w opakowaniach do 300 ml.

Liczby mówią same za siebie i nie pozostawiają złudzeń. Obecnie opłata małpkowa wynosi 25 zł za litr czystego alkoholu, co w praktyce oznacza, że do butelki wódki o pojemności 100 ml i mocy 40 proc. doliczany jest około 1 zł. Rządowy plan zakłada jednak, że nowa stawka wyniesie aż 100 zł.

Reklama

To czterokrotna podwyżka! Oznacza to, że popularna „setka” zdrożeje z dnia na dzień o kolejne 3 złote. To prawdziwy cios w portfele konsumentów. Jeśli minister Domański da zielone światło, Polaków czeka prawdziwa drożyzna.

Minister Andrzej Domański facebook.com/AndrzejDomanskiPolityk

Reklama

40 milionów sztuk miesięcznie. Skala zjawiska wbija w fotel

Dlaczego ta zmiana jest tak dotkliwa? Bo dotyczy zjawiska o niewyobrażalnej skali. Z danych rynkowych wynika, że w Polsce sprzedaje się nawet 40 milionów sztuk "małpek" miesięcznie. Statystycznie rzecz biorąc, każdy dorosły Polak opróżnia co najmniej jedną taką buteleczkę miesięcznie. To zjawisko, które widać gołym okiem na ulicach, w parkach i... koszach na śmieci.

Reklama

Małe butelki alkoholu stały się cichym towarzyszem dnia dla setek tysięcy osób – kupowane w pośpiechu rano, w przerwie na lunch czy w drodze do domu. Stały się one nieodłącznym elementem codzienności, symbolem łatwo dostępnego alkoholu, który można szybko skonsumować. To właśnie ta powszechność i gigantyczna sprzedaż małpek sprawiły, że rządzący dostrzegli w nich idealne źródło dodatkowych pieniędzy.

Reklama

Kolejka klientów do kasy w Biedronce Marek BAZAK/East News

Reklama

W rządzie już iskrzy. Jedni mówią o "zamachu na wolność", inni liczą miliardy

Pomysł, choć kuszący dla budżetu, wywołał już pierwsze spięcia w koalicji rządzącej. Wstępne poparcie dla podwyżki wyrażają politycy Lewicy i PSL, argumentując to potrzebą walki z plagą alkoholizmu.

Zdecydowanie bardziej sceptyczni są przedstawiciele partii Polska 2050. Ostrzegają oni przed zbyt dużą ingerencją w rynek i nazywają takie działania wprost "ograniczeniem wolności wyboru". Co więcej, nad całym projektem wisi widmo weta, gdyż prezydent Karol Nawrocki jasno zadeklarował, że nie podpisze żadnej ustawy podnoszącej daniny publiczne.

W Republice rozgadali się o jeździe na podwójnym gazie. "Zdarza się każdemu. W Polsce taka jest tradycja".
Źródło: x.com/W_Witkowski_
Reklama
Reklama