Karol Nawrocki o zakazie sprzedaży alkoholu w nocy: „Czuję się wolnościowcem”, ale nie wyklucza poparcia

Karol Nawrocki o zakazie sprzedaży alkoholu w nocy: „Czuję się wolnościowcem”, ale nie wyklucza poparcia

Karol Nawrocki o zakazie sprzedaży alkoholu w nocy: „Czuję się wolnościowcem”, ale nie wyklucza poparcia

x.com/SzkKontaktowe; prezydent.pl

Prezydent Karol Nawrocki lubi przedstawiać się jako obrońca swobód obywatelskich. Kiedy jednak na horyzoncie pojawia się pomysł nowych zakazów, jego "wolnościowe" serce zaczyna bić jakby wolniej. Okazuje się, że wolność jest ważna, ale są sprawy ważniejsze – na przykład decydowanie, co Polacy mogą kupować w nocy.

Reklama

Nawrocki chce zakazów, ale tylko dla innych. "Czuję się wolnościowcem"

Sprawa jest prosta: do Sejmu trafiły projekty Lewicy i Polska 2050, które mają wprowadzić w całym kraju zakaz sprzedaży alkoholu w nocy. Na pomysł, który od lat dzieli Polaków, zareagował prezydent Karol Nawrocki. Z jednej strony zadeklarował, że jest przeciwnikiem ograniczania wolności, a z drugiej – zostawił sobie szeroko otwartą furtkę do poparcia nowych regulacji.

Jestem generalnie przeciwko mnożeniu kolejnych zakazów czy nakazów. Czuję się wolnościowcem

Ta piękna deklaracja traci jednak na mocy, gdy posłucha się jej dalszej części. Okazuje się, że ten wolnościowiec nie zamierza wcale kruszyć kopii o swobody obywateli. Wręcz przeciwnie, cierpliwie poczeka, aż maszyna sejmowa zrobi swoje, a on łaskawie "pochyli się" nad gotowym projektem. Problem w tym, że "wolnościowe" poglądy prezydenta mają zaskakująco wąskie granice i znikają, gdy tylko w grę wchodzą jego własne słabości lub ideologiczne uprzedzenia.

Reklama

A rozwiązań, o których panie mówią, jeszcze nie widziałem, dlatego trudno mi je oceniać. Jeżeli przejdą przez Sejm, to się nad nimi pochylę.

Karol Nawrocki na meczu Polska-Finlandia x.com/LaczyNasPilka

Wolność wybiórcza? Snusy pod wargą, a związki partnerskie na cenzurowanym

Polityk tak chętny do ograniczania wolności innym, sam nie jest od nich wolny. Karol Nawrocki znany jest ze swojego zamiłowania do snusów, czyli saszetek nikotynowych, które regularnie lądują pod jego wargą. Nikt nie zamierza zaglądać mu do ust, ale rodzi się pytanie: czy łatwiej jest zakazać czegoś milionom Polaków, niż zapanować nad własnym nałogiem? To klasyczny przykład podwójnych standardów, w których polityk chce występować w roli arbitra moralności, samemu mając widoczne słabości.

Reklama
XSzkło Kontaktowe TVN24 @SzkKontaktowe
Tymczasem w ONZ… Wygląda znajomo?
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @SzkKontaktowe w serwisie X

Jego hipokryzja staje się jeszcze bardziej jaskrawa, gdy spojrzymy na inne "wolnościowe" postulaty. Gdy tylko pojawia się temat związków partnerskich, jego rzekomy liberalizm natychmiast wyparowuje. Z jednej strony prezydent jest gotów rozważać ograniczenie wolności gospodarczej i osobistej milionów Polaków, ale z drugiej – kategorycznie odmawia wolności i praw osobom, które chcą po prostu formalnie uregulować swoje życie. Okazuje się, że jego "wolność" działa tylko w jedną, ideologicznie słuszną stronę.

Reklama

Nawrocki chowa się za plecami Trzaskowskiego i sondaży

Fala zakazów przetaczająca się przez Polskę to dla "wolnościowca" Nawrockiego idealna zasłona dymna. W latach 2018-2024 już około 180 gmin wprowadziło nocne ograniczenia. Teraz dołącza do nich stolica. Podczas gdy Rafał Trzaskowski bierze na siebie polityczny ciężar wprowadzania zakazu w Warszawie – najpierw na Pradze-Północ i w Śródmieściu – prezydent Nawrocki może z bezpiecznej odległości udawać zatroskanego mędrca, który "pochyli się nad ustawą", gdy inni wykonają za niego całą brudną robotę.

Reklama

I tak "wolność" w ustach Karola Nawrockiego okazuje się towarem deficytowym – gdy chodzi o prawa mniejszości czy własne słabości, jej definicja staje się zaskakująco elastyczna. To wolność na polityczne zamówienie, skrojona na miarę partyjnych potrzeb.

Reklama

Źródło: KPRP/Mikołaj Bujak
Reklama
Reklama