Szymon Hołownia w Nowym Jorku ubiega się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców i komentuje: „Nie jestem zupą pomidorową”

Szymon Hołownia w Nowym Jorku ubiega się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców i komentuje: „Nie jestem zupą pomidorową”

Szymon Hołownia w Nowym Jorku ubiega się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców i komentuje: „Nie jestem zupą pomidorową”

instagram.com/szymon.holownia

Szymon Hołownia zameldował się w Nowym Jorku, by walczyć o prestiżowe stanowisko w ONZ, ale to nie jego dyplomatyczne spotkania rozgrzały polski internet. Wystarczyło jedno zdanie o... zupie pomidorowej, by marszałek Sejmu przywołał wspomnienie swoich najlepszych chwil z początku kadencji. Co tak naprawdę chciał przekazać tą kulinarną metaforą i komu utarł nosa prosto z Manhattanu?

Reklama

Hołownia leci za ocean walczyć o posadę. W tle wielka polityka

Szymon Hołownia wylądował w Nowym Jorku z misją, o której wielu polskich polityków może tylko pomarzyć. Marszałek Sejmu oficjalnie walczy o fotel Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR), jedno z najbardziej wpływowych stanowisk w globalnej dyplomacji. Ale to nie jest spacer po parku. Hołownia wchodzi do gry, w której bierze udział siedmioro kandydatów, a stawką jest pięcioletnia kadencja i zastąpienie na stanowisku Włocha Filippo Grandiego. To prawdziwy dyplomatyczny wyścig zbrojeń.

Na jego agendzie znalazło się kluczowe spotkanie z sekretarzem generalnym ONZ, którym jest António Guterres. Sam Hołownia studzi jednak emocje, podkreślając, że to dopiero początek długiej drogi i nie jest to jeszcze finalna rozmowa kwalifikacyjna.

Reklama

To nie jest jeszcze rozmowa o pracę. To tak naprawdę jest spotkanie zapoznawcze, przedstawienie się całej tej sieci narodów zjednoczonych.

Wizyta miała więc przebiegać pod znakiem dyplomatycznego protokołu i cichych rozmów w kuluarach. Ale wtedy padło jedno zdanie, które zmieniło wszystko.

Szymon Hołownia na tle flag polskiej i ue instagram.com/szymon.holownia

Reklama

"Nie jestem zupą pomidorową". Marszałek wbija szpilę krytykom

W rozmowie z dziennikarzami marszałek został zapytany o zarzuty, że jego starania o stanowisko w ONZ to tak naprawdę "ucieczka" z polskiej polityki. Odpowiedź Hołowni była tak nieoczekiwana, że natychmiast stała się hitem. Zamiast wdawać się w polityczne przepychanki, wypalił prosto z mostu, serwując dziennikarzom kulinarną metaforę, która przejdzie do historii.

Reklama

Przyzwyczaiłem się już do tego, że nie dogodzisz: Jestem w polityce – to mówią, kiedyż on wreszcie odejdzie. Mówię, że odchodzę – to mówią: o, odchodzi, ucieka. Ja nie jestem zupą pomidorową ani studolarówką, żeby się każdemu podobać. Zamierzam robić swoje.

To nie jest tylko dziwaczne porównanie. To świadoma i przemyślana strategia. Szymon Hołownia wbił szpilę wszystkim krytykom, pokazując, że ma do siebie dystans, jest odporny na ataki i nie zamierza się nikomu tłumaczyć. Wysłał jasny sygnał: nie musi być lubiany przez wszystkich, by realizować swoje cele. A te, jak widać, sięgają znacznie dalej niż Wiejska.

Reklama

Swoją narrację "kandydata spoza systemu" wzmocnił, przeciwstawiając swoje praktyczne doświadczenie biurokratycznym ścieżkom kariery rywali. W ten sposób buduje wizerunek człowieka z misją, a nie kolejnego urzędnika.

Reklama

Inni kandydaci mają długie urzędnicze CV. Ja natomiast wnoszę unikatową perspektywę – doświadczenie pracy w terenie, kontakt z ludźmi i wiedzę o tym, jak pomagać skutecznie.

Zjednoczył Nawrockiego i Tuska. Jedni mówią o "ewakuacji", on o grze w wyższej lidze

Najbardziej niezwykłym aspektem tej kandydatury jest fakt, że Szymon Hołownia dokonał politycznego cudu – zjednoczył zwaśnioną scenę polityczną. Jego starania o fotel w UNHCR mają pełne poparcie zarówno prezydenta Karola Nawrockiego, jak i rządu Donalda Tuska. Sam marszałek nie krył satysfakcji, że udało mu się to, co wydawało się niemożliwe.

To jest kandydatura bardzo podzielonej Polski, bo za nią stoi murem rzeczywiście i prezydent, i premier, i minister spraw zagranicznych, i rząd. I to bardzo dobry też sygnał, że tak jak mi się nie udało połączyć tych zwaśnionych stron przez bardzo długi czas, to na koniec mi się udało.

Podczas gdy oponenci zarzucają mu "ewakuację" w obliczu nadchodzącej zmiany na stanowisku marszałka Sejmu, Hołownia przedstawia zupełnie inną narrację. Twierdzi, że to nie ucieczka, a historyczna szansa dla Polski, by wreszcie zaistnieć na arenie międzynarodowej. Jak sam gorzko zauważył, Polacy "nie są nawet cieniem potęgi w Narodach Zjednoczonych", a jego misja ma to zmienić.

Ekspert bezlitosny: Hołownia to "turysta", a nie "pielgrzym"

Jednak nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Dr hab. Wojciech Rafałowski, socjolog polityki z Uniwersytetu Warszawskiego, studzi emocje i sięga po koncepcję słynnego socjologa Zygmunta Baumana, by opisać karierę marszałka. Według tej analizy w życiu publicznym spotykamy "pielgrzymów" – polityków, którzy konsekwentnie dążą do jednego celu, jak prezydentura – oraz "turystów", którzy wchodzą w jedno miejsce, cieszą się nim, a potem idą gdzie indziej.

Zdaniem eksperta Szymon Hołownia to klasyczny "turysta". Był już publicystą, celebrytą, dziennikarzem, kandydatem na prezydenta i wreszcie marszałkiem Sejmu. Jego nowa ścieżka kariery idealnie wpisuje się w ten schemat. Rafałowski podważa również merytoryczne przygotowanie kandydata do tak specjalistycznej roli, wskazując, że sama praca w fundacjach to za mało.

Ja bym oczekiwał, że osoby na tak wysokich stanowiskach specjalistycznych, bo to nie jest funkcja stricte polityczna, miały większą wiedzę. Tu trzeba wiedzieć, nie tylko, na czym polega problem uchodźczy w Polsce - co pewne Szymon Hołownia wie, ale także w Turcji, Rwandzie czy Ugandzie.

Karol Nawrocki Karol Nawrocki w trakcie przemówienia na forum ONZ / Fot. prezydent.pl

Internet zawrzał. Jedni chwalą za dystans, inni widzą arogancję

Reakcja na słowa marszałka była natychmiastowa i podzieliła internet na dwa obozy. Dla jego zwolenników to dowód na błyskotliwość, poczucie humoru i dystans do siebie – cechy, których na próżno szukać u większości polskich polityków. W ich oczach Hołownia po raz kolejny pokazał, że potrafi z klasą i dowcipem wyjść z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji.

Krytycy widzą to jednak zupełnie inaczej. Dla nich kulinarna metafora to przejaw arogancji i lekceważenia poważnych pytań o polityczną przyszłość oraz ucieczkę od odpowiedzialności za kraj. Wskazują, że zamiast merytorycznej odpowiedzi na zarzuty, Hołownia serwuje bon moty, które mają przykryć brak konkretów i polityczną dezercję.

Jedno jest pewne: Szymon Hołownia po raz kolejny udowodnił, że jest politycznym showmanem, który nawet z dyplomatycznej misji potrafi zrobić medialny spektakl. Pytanie tylko, czy za kulinarnymi metaforami kryje się realna strategia, czy jedynie chęć ucieczki, gdy na krajowym podwórku robi się zbyt gorąco.

Weryfikujemy, czym zajmowali się kandydaci na szefa kraju, nim podjęli pracę na Wiejskiej: Trzaskowski, Nawrocki, Hołownia, Biejat i Mentzen Tutaj Rafał Trzaskowski
Źródło: instagram.com/trzaskowskirafal/
Reklama
Reklama