Żartobliwe słowa Karola Nawrockiego o "rozmowach z duchem Piłsudskiego" stały się dla Kremla idealnym pretekstem do ataku. Władimir Putin nie tylko wykorzystał je do rozpętania propagandowej burzy, ale też wygłosił tyradę, w której oskarżył Polskę o popełnienie "bardzo wielu błędów" i wprost zasugerował, że sama jest sobie winna tragedii II wojny światowej.
Zaczęło się od "rozmów z duchem". Słowa Nawrockiego, które sprowokowały Kreml
Iskrą, która rozpaliła pożar, okazał się ostatni wywiad prezydenta Polski. Karol Nawrocki na antenie Radia ZET przyznał, że niemal codziennie w Belwederze prowadzi symboliczne "rozmowy" z duchem marszałka Józefa Piłsudskiego. Zapytany o tematykę tych nietypowych konwersacji, wyjaśnił, że dotyczą one zarówno historii, jak i teraźniejszości.
Rozmawiamy o wojnie polsko-bolszewickiej z 1920 roku, ale też o obecnej sytuacji międzynarodowej po agresji Federacji Rosyjskiej.
W Polsce słowa te wywołały co najwyżej uśmiech politowania, ale na Kremlu potraktowano je ze śmiertelną powagą. A przynajmniej taką pozę przyjął sam Władimir Putin.

Putin odpala propagandowe działa
Cała scena, która rozegrała się podczas sesji Klubu Wałdajskiego w Soczi, wyglądała na starannie wyreżyserowaną. Władimir Putin, uzbrojony w poemat Aleksandra Puszkina, czekał tylko na odpowiedni moment. Ten zapewnił mu moderator, który miał przygotowane pytanie o słowa Karola Nawrockiego. Rosyjski przywódca najpierw zacytował fragment wiersza "Rocznica Borodina", który ma silnie antypolski wydźwięk, a następnie płynnie przeszedł do ataku na II Rzeczpospolitą.
Putin bez pardonu oskarżył Polskę o sprowokowanie wybuchu II wojny światowej. Według jego zafałszowanej wersji historii to Polska odrzuciła pokojowe propozycje Hitlera.
Wydaje mi się, że pod jego [Józefa Piłsudskiego - przyp. red.] przywództwem, kierując się jego pomysłami, Polska popełniła bardzo wiele błędów przed II wojną światową. Niemcy proponowały im, by pokojowo rozwiązać kwestię Gdańska i korytarza gdańskiego. Ówczesne polskie władze kategorycznie odmówiły i w efekcie Polska stała się pierwszą ofiarą nazistowskiej agresji.
Na koniec, z ironicznym uśmiechem, udzielił "dobrej rady" obecnym polskim władzom, sugerując, by "naradzając się" z Piłsudskim, wzięły pod uwagę rzekome błędy marszałka.