To był jeden z najgłośniejszych skandali obyczajowych III RP. Kobieta przedstawiająca się jako Anastazja Potocka twierdziła, że miała romans z Aleksandrem Kwaśniewskim. Były prezydent przez ponad 20 lat konsekwentnie milczał, aż w końcu pękł.
Po ponad 20 latach Aleksander Kwaśniewski wreszcie odpowiada na zarzuty o romans
Przez dekady Aleksander Kwaśniewski unikał tego tematu jak ognia. Afery polityczne przychodziły i odchodziły, ale wspomnienie o rzekomym romansie z lat 90. pozostawało tematem tabu. Aż do teraz.
Były prezydent Polski, goszcząc w Radiu ZET, został wprost zapytany o rewelacje dotyczące Marzeny Domaros, która wstrząsnęła polską polityką jako Anastazja Potocka.
Aleksander Kwaśniewski początkowo zbył pytanie z nieskrywaną irytacją, rzucając do prowadzącego:
Pan chce prowadzić seminarium historyczne, to historia sprzed dwudziestu kilka lat.
Prowadzący jednak nie odpuszczał, a były prezydent, być może ku zaskoczeniu samego siebie, postanowił uchylić rąbka tajemnicy.

Zaskakujące wyznanie Kwaśniewskiego o romansie
Były prezydent zaczął od mocnego uderzenia, kategorycznie oceniając cały skandal obyczajowy z lat 90. Jego zdaniem cała afera z Anastazją Potocką była ukartowanym atakiem na polityków.
To była prowokacja, nie wiem, kto za nią stał i kto ją prowadził, ale wymierzona była w wielu polityków.
Aleksander Kwaśniewski poszedł jednak o krok dalej, tłumacząc, jaka atmosfera panowała wówczas w Sejmie. Tło, które nakreślił, wiele wyjaśnia.
To był Sejm dwudziestu kilku partii, nie tyle oddech wolności, co wręcz zachłyśnięcie się wolnością.
– wspominał Kwaśniewski, malując obraz politycznego chaosu i swobody obyczajowej. Już po chwili padły słowa, na które wszyscy czekali.
Ja oczywiście tę osobę znałem, ale do żadnych takich bardziej bliskich kontaktów nie doszło. Pamiętam tamtą atmosferę i coś tam się mogło wydarzyć.
– wyznał zagadkowo Aleksander Kwaśniewski.

Skandal, który wstrząsnął Polską. Kim była Anastazja Potocka?
Dla tych, którzy nie pamiętają lat 90., warto przypomnieć, o jak wielkiej aferze mowa. Marzena Domaros, posługująca się pseudonimem Anastazja Potocka, w 1992 roku weszła na sejmowe salony z wielkim hukiem. Podając się za korespondentkę francuskiego "Le Figaro", zdobyła akredytację prasową i szybko wkradła się w łaski politycznej elity.
Jej książka "Pamiętnik Anastazji P." stała się polityczną bombą, sprzedawała się jak świeże bułeczki i sprawiła, że cała Polska mówiła tylko o jednym. To tam padły słynne słowa, które prześladowały Kwaśniewskiego przez lata – oceniła go jako "bardzo słabego kochanka", co było policzkiem wymierzonym w aspirującego lidera lewicy. Afera pogrążyła także ówczesnego wicemarszałka Sejmu, Andrzeja Kerna, którego Domaros oskarżyła o g**łt.

"Książka częściowo była prawdą". Kwaśniewski rzuca bombę i ucina temat
Jakby tego było mało, Kwaśniewski przyznał, że książka Domaros nie była czystą fantazją. Jego słowa mogły zaskoczyć nawet tych, którzy śledzili aferę od samego początku.
Książka z pewnością była częściowo prawdą, ale nieco podrasowaną
Gdy prowadzący rozmowę, próbując podsumować ten zaskakujący wątek, stwierdził, że "reszta jest milczeniem", wydawało się, że Aleksander Kwaśniewski po raz pierwszy od lat poczuł ulgę. Choć swoimi słowami otworzył więcej pytań, niż dał odpowiedzi.