Donald Trump po raz kolejny wstrząsnął światową dyplomacją. W czasie, gdy liderzy NATO ostrożnie ważą słowa w odpowiedzi na rosyjskie prowokacje, były prezydent USA rzucił propozycję, która mrozi krew w żyłach jednych, a dla innych jest dawno wyczekiwanym pokazem siły. Jego proste rozwiązanie problemu naruszania przestrzeni powietrznej Sojuszu może wywrócić stolik do gry i rozpalić konflikt na nowo.
Trump bez ogródek. Padły słowa o zestrzeleniu rosyjskich myśliwców
Podczas gdy rosyjskie prowokacje na wschodniej flance NATO stają się coraz bardziej zuchwałe, Donald Trump nie zamierza bawić się w dyplomację. Prezydent USA zadeklarował, że Stany Zjednoczone pomogłyby w obronie Polski i krajów bałtyckich. Jego pomysł na radzenie sobie z rosyjskimi samolotami naruszającymi przestrzeń powietrzną jest jednak brutalnie prosty: "zestrzelić". Tak powiedział podczas spotkania w siedzibie ONZ z Wołodymyrem Zełeńskim.
Słowa Trumpa padają w idealnym momencie – tuż po tym, jak Rosjanie znów przetestowali cierpliwość Zachodu. Ledwie kilka dni temu trzy uzbrojone rosyjskie samoloty MiG-31 bezczelnie wleciały nad Estonię i krążyły tam przez długie 12 minut, jakby sprawdzały, czy ktoś w ogóle zareaguje. To nie był przypadek, a kolejna z serii prowokacji Rosji, które testują cierpliwość Sojuszu.

NATO reaguje jak zawsze – nudą i procedurami. Trump proponuje proste rozwiązanie
Co na to NATO? Jak zwykle: nuda, procedury i ostrożne komunikaty. Poderwano myśliwce, grzecznie eskortowano rosyjskie maszyny i wydano oświadczenie. Sekretarz generalny Mark Rutte zapewnił, że wszystko odbyło się "bez eskalacji".
W przypadku ostatniego naruszenia przestrzeni powietrznej Estonii, siły NATO natychmiast przechwyciły i eskortowały samoloty bez eskalacji, ponieważ nie stwierdzono bezpośredniego zagrożenia (przyp. red. dla Sojuszu).
Słowa Trumpa to jawne zaprzeczenie tej ostrożnej doktryny. Zestrzelenie samolotu należącego do mocarstwa atomowego to prosta droga do otwartego konfliktu, który mógłby uruchomić Artykuł 5 NATO i wciągnąć cały Sojusz w wojnę.
"Zostaliście ostrzeżeni!". Europa Wschodnia ma dość i grozi Rosji
Choć propozycja Trumpa brzmi radykalnie, to w Europie, zwłaszcza na wschodniej flance, cierpliwość powoli się kończy. Radosław Sikorski nie bawił się w dyplomację i wystosował do Rosji jednoznaczne ostrzeżenie, które brzmi niemal jak ostatnie upomnienie.
jeśli kolejny pocisk lub samolot wleci w naszą przestrzeń powietrzną bez pozwolenia, celowo lub przez pomyłkę, i zostanie zestrzelony, a wrak spadnie na terytorium NATO, proszę, nie przychodźcie tu się skarżyć. Zostaliście ostrzeżeni
Prezydent Czech Petr Pavel stawia sprawę jasno i sugeruje, że Sojusz musi być gotowy na radykalne kroki, w tym "ewentualne zestrzelenie rosyjskich maszyn". Wtóruje mu szef estońskiej komisji spraw zagranicznych, Marko Mihkelson, który złowieszczo przypomniał zestrzelenie rosyjskiego Su-24 przez Turcję: "17 sekund kontra 12 minut. Następnym razem to zrobimy, jeśli wiecie, co mam na myśli".
Trump szykuje trzęsienie ziemi. Koniec NATO, jakie znamy?
Słowa Donalda Trumpa to coś więcej niż jednorazowy wybryk. To zapowiedź fundamentalnej zmiany w podejściu USA do obrony Polski i całej Europy. W jego wizji nie ma miejsca na wielotygodniowe konsultacje i noty dyplomatyczne, gdy wróg stoi u bram. Jest za to prosta kalkulacja siły – naruszasz nasze granice, spadasz.
Czy Europa jest gotowa na sojusznika, który zamiast not dyplomatycznych woli wciskać przycisk "odpal"? Jedno jest pewne – jeśli Trump wróci do Białego Domu, podręczniki do strategii wojskowej można będzie wyrzucić do kosza. Zasady gry w Europie mogą zmienić się na zawsze.