Mężczyzna w ornacie podszedł do ołtarza podczas mszy z Karolem Nawrockim w Doylestown. Wyprowadziły go służby

Mężczyzna w ornacie podszedł do ołtarza podczas mszy z Karolem Nawrockim w Doylestown. Wyprowadziły go służby

Mężczyzna w ornacie podszedł do ołtarza podczas mszy z Karolem Nawrockim w Doylestown. Wyprowadziły go służby

instagram.com/prezydent_pl

Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w USA miała być spokojnym spotkaniem z Polonią, ale zamieniła się w scenę jak z filmu sensacyjnego. W samym sercu "amerykańskiej Częstochowy", tuż przy ołtarzu, do głowy państwa zbliżył się mężczyzna w stroju duchownego. Chwilę później był już w rękach służb. Kim był i jak udało mu się oszukać ochronę prezydenta?

Reklama

Nagły alarm podczas mszy. Przebieraniec tuż obok prezydenta Nawrockiego

Niedzielna msza święta w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown miała być uroczystym początkiem wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych. W ławkach, obok licznie zgromadzonej Polonii, zasiedli także politycy, m.in. Antoni Macierewicz i Anna Maria Anders. Nagle, podniosłą atmosferę przerwał nieoczekiwany incydent. W pobliżu ołtarza pojawił się mężczyzna ubrany w ornat, którego podejrzane zachowanie wzbudziło czujność jednego z prawdziwych duchownych.

Reakcja była natychmiastowa. Prawdziwy ksiądz podszedł do przebierańca i stanowczym ruchem wyprowadził go z prezbiterium. Na ten sygnał poderwały się służby bezpieczeństwa. Mężczyzna został dyskretnie, ale błyskawicznie przejęty przez agentów i odprowadzony na zewnątrz świątyni. Wszystko działo się zaledwie kilka metrów od pary prezydenckiej, Karola Nawrockiego i jego małżonki Marty Nawrockiej, którzy kontynuowali udział w nabożeństwie. Po chwili msza była kontynuowana, jakby nic się nie stało, choć w powietrzu czuć było lekkie napięcie.

Reklama

Marta i Karol Nawrocki w czasie mszy w Doylestown USA instagram.com/prezydent_pl

Kim jest fałszywy ksiądz? Pod ornatem dżinsy i sportowe buty

Szybko okazało się, że samozwańczy kapłan z powołaniem ma niewiele wspólnego. Pod ornatem, zamiast oznak świętości, krył się strój typowy dla bywalca galerii handlowej – dżinsy i sportowe buty. Jak donosi Fakt.pl, był to człowiek doskonale znany lokalnej Polonii ze swoich ekscentrycznych zachowań, który już wcześniej zakłócał nabożeństwa, choć nigdy w tak spektakularny sposób.

Reklama

Redaktor naczelny Faktu, Michał Wodziński, uspokajał, że zagrożenia nie było.

Reklama

Najpierw z okolic ołtarza wyprowadził go (mężczyznę przebranego za księdza – red.) jeden z księży biorących udział we mszy świętej. W następnej kolejności przejęły go służby bezpieczeństwa. Warto też pewnie podkreślić, że każda osoba wchodząca do tego sanktuarium, zwanego przecież „amerykańską Częstochową”, była przez służby dokładnie sprawdzana. (...) Każdy przechodził też przez wykrywacz metalu, zatem nie było możliwości, by ta osoba wniosła na teren świątyni jakieś niedozwolone przedmioty lub substancje.

Mimo tych zapewnień, incydent rodzi niewygodne pytania o jakość ochrony prezydenta. Skoro każdy przechodził przez wykrywacz metalu, to jak to możliwe, że nikt nie zweryfikował tożsamości człowieka w ornacie, który kręcił się tuż obok głowy państwa? To kompromitująca wpadka, która pokazuje, że wystarczy szata liturgiczna, by uśpić czujność służb.

Reklama

Marta i Karol Nawrocki w czasie spotkania z polonią amerykańską USA instagram.com/prezydent_pl

Reklama

Oficjalnie spokój, nieoficjalnie kompromitacja. "Ta osoba zachowywała się dziwnie"

Oficjalnie zarówno otoczenie prezydenta, jak i świadkowie starają się bagatelizować sprawę, by nie psuć wizerunku wizyty. Jeden z członków polskiej delegacji przyznał anonimowo w rozmowie z Faktem, że sytuacja była co najmniej dziwna.

Nie powiem, że ta sytuacja nie została przez delegację niezauważona. Ta osoba zachowywała się dziwnie, ale nikt z nas nie czuł się w żaden sposób zagrożony. Pewnie nie wszyscy zdawali sobie nawet sprawę, co się wydarzyło.

Mężczyznę finalnie puszczono wolno, a całe zdarzenie próbuje się przedstawić jako osobliwy, lecz niegroźny wybryk. Jednak ta historia to coś więcej niż anegdota. To opowieść o tym, jak jeden człowiek w pożyczonym ornacie i adidasach obnażył luki w systemie ochrony najważniejszej osoby w państwie. Tym razem skończyło się na śmiechu, ale pozostaje pytanie, co by było, gdyby jego intencje były mniej "święte".

Marta Nawrocka zaskoczyła nową fryzurą w Amerykańskiej Częstochowie. Do twarzy jej?
Źródło: prezydent.pl
Reklama
Reklama