Samolot prezydencki za mały dla nich dwóch. Nawrocki z żoną w Nowym Jorku, szef MSZ musi radzić sobie sam

Samolot prezydencki za mały dla nich dwóch. Nawrocki z żoną w Nowym Jorku, szef MSZ musi radzić sobie sam

Samolot prezydencki za mały dla nich dwóch. Nawrocki z żoną w Nowym Jorku, szef MSZ musi radzić sobie sam

x.com/sikorskiradek; prezydent.pl

Wielka polityka i jeszcze większe zgrzyty. Podczas gdy prezydent Karol Nawrocki z małżonką lecą do Nowego Jorku na pokładzie rządowej maszyny, szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski musi organizować transport na własną rękę. Oficjalne tłumaczenia są kuriozalne i sprowadzają się do stwierdzenia, że nikt nie poprosił o miejsce. Nieoficjalnie to kolejna odsłona zimnej wojny między Pałacem a rządem, która tym razem rozegrała się na lotnisku.

Reklama

Nawrocki z żoną w Nowym Jorku. Dla Sikorskiego zabrakło miejsca w samolocie

Prezydent Karol Nawrocki wraz z Pierwszą Damą Martą Nawrocką wylecieli do Stanów Zjednoczonych, by wziąć udział w 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. To jedno z najważniejszych wydarzeń w dyplomatycznym kalendarzu, gdzie prezydent ma wygłosić przemówienie dotyczące m.in. agresywnej polityki Rosji. W skład oficjalnej delegacji polskiej wchodzi również szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski. Jest tylko jeden, drobny problem – do Nowego Jorku poleciał osobno.

Podczas gdy para prezydencka wygodnie podróżowała na pokładzie samolotu prezydenckiego, szef polskiej dyplomacji musiał szukać innego środka transportu. To sytuacja bezprecedensowa, która natychmiast wywołała burzę i pytania o stan relacji na szczytach władzy. Czy naprawdę w rządowej maszynie zabrakło jednego fotela? A może raczej dobrej woli?

Reklama

Oczywiście na miejscu będziemy stanowić jedną delegację, ale przylatujemy osobno. Zakładamy, że Sikorski wyleci najpóźniej w niedzielę wieczorem.

– skwitował krótko jeden ze współpracowników prezydenta.

Powitanie Karola Nawrockiego na lotnisku w Berlinie Wizyta Karola Nawrockiego w Berlinie / Fot. prezydent.pl

Reklama

Pałac Prezydencki tłumaczy się mętnie. "Nie wpłynęła żadna prośba"

Kancelaria Prezydenta szybko przedstawiła swoją wersję wydarzeń, która brzmi jak formalna wymówka. Szef Biura Polityki Międzynarodowej, minister Marcin Przydacz, oświadczył z kamienną twarzą, że Pałac nie miał z tym nic wspólnego, bo nikt o nic nie prosił:

Reklama

Do Pałacu Prezydenckiego nie wpłynęła żadna prośba o to, aby minister Sikorski jednym samolotem podróżował z prezydentem.

Przydacz nie omieszkał też wbić drobnej szpili szefowi MSZ, sugerując, że ten miał ważniejsze sprawy na głowie. "Zakładam więc, że dostanie się do Nowego Jorku już po zakończeniu swoich politycznych działań, bo zdaje się w ten weekend, ma również inne zadania polityczne wyznaczone pewnie przez swoją partię, przez Koalicję Obywatelską" – dodał, nawiązując do spotkania Sikorskiego w Bukowinie Tatrzańskiej.

Reklama

MSZ wbija szpilę i mówi o złamanej tradycji. "Brak elegancji"

Rząd nie zamierzał udawać, że pada deszcz. Odpowiedź była błyskawiczna i bolesna. Rzecznik MSZ, Paweł Wroński, publicznie wytknął prezydentowi brak klasy, przypominając o "eleganckiej tradycji" zapraszania szefa dyplomacji na pokład. To dyplomatyczny policzek i jasny sygnał: Pałac zerwał z dobrymi obyczajami, a cała sytuacja to celowy afront.

Reklama

Informuję, że do tej pory istniała elegancka tradycja zapraszania przez prezydenta RP szefa dyplomacji na pokład samolotu, lecącego na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

XRzecznik MSZ @RzecznikMSZ
Informuję, że do tej pory istniała elegancka tradycja zapraszania przez prezydenta RP szefa dyplomacji na pokład samolotu, lecącego na sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @RzecznikMSZ w serwisie X

Przepychanka na Twitterze. "Sylogizm, ale taki uśmiechnięty"

Słowa o "elegancji" wywołały prawdziwą burzę na portalu X (dawniej Twitter). Marcin Przydacz nie wytrzymał i zarzucił Wrońskiemu manipulację, kpiąc: "Nieprawda. Nie ma takiej tradycji. (...) Trudno byłoby chyba startować spod Zakopanego. Proszę nie manipulować, nie pracuje Pan już w Gazecie Wyborczej".

XMarcin Przydacz @marcin_przydacz
Nieprawda. Nie ma takiej tradycji. W zeszłym roku Szef MSZ nie leciał w samolocie z Prezydentem. Wcześniej również nie było tradycją, aby to Prezydent zabiegał o obecność Ministra w samolocie. A jeszcze wcześniej Prezydent RP na ZO ONZ latał samolotem rejsowym, bo Państwo Polskie…
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @marcin_przydacz w serwisie X

Wroński zripostował z przekąsem: "Oj bardzo szanownego ministra przepraszam. Leciałem na szczyt NATO w Waszyngtonie samolotem prezydenckim. Na zaproszenie PAD. Można było porozmawiać z kulturalnymi ludźmi od prezydenta Dudy, spokojnie, bez agresji, zaciętości. Ach, to były czasy". Ostatnie słowo należało jednak do Przydacza, który podsumował dyskusję miażdżącym, ironicznym wpisem:

Podsumujmy. Rzecznik MSZ uważa, że skoro on raz leciał samolotem prezydenckim do Waszyngtonu, to istnieje tradycja zabierania jego szefa do Nowego Jorku. Sylogizm, ale taki uśmiechnięty.

Radosław Sikorski w czasie ostatniej wizyty w USA Radosław Sikorski w czasie ostatniej wizyty w USA / Fot. x.com/sikorskiradek

To tylko wierzchołek góry lodowej. Wojna o ambasadorów w tle

Awantura o fotel w samolocie to jedynie kolejny objaw głębokiego konfliktu prezydent-rząd, którego epicentrum jest spór o ambasadorów. Od miesięcy polityka zagraniczna Polski jest częściowo sparaliżowana, bo prezydent i rząd nie potrafią dogadać się w sprawie nominacji. Aż 55 procent ze 104 placówek dyplomatycznych pozostaje nieobsadzonych lub jest zarządzanych przez kierowników, a nie pełnoprawnych ambasadorów.

Pałac Prezydencki stoi na stanowisku, że procedury nominacyjne rozpoczęte za czasów prezydenta Dudy muszą być powtórzone, a Sikorski próbuje wymuszać decyzje. Rząd z kolei oskarża Nawrockiego o paraliżowanie dyplomacji i eskalację żądań. Propozycja prezydenta, by podzielić się placówkami "pół na pół", została przez stronę rządową uznana za absurdalną.

Ta propozycja została uznana za niewykonalną. Widać, że Kancelaria Prezydenta walczy o drugą kadencję i wygraną PiS w wyborach, to są ich cele, więc wcale nie dążą do porozumienia.

– komentuje rozmówca z obozu rządowego. W tej toksycznej atmosferze brak miejsca w samolocie to nie logistyczny drobiazg. To publiczne upokorzenie i kolejny dowód na to, że osobiste animozje i partyjna wojna są dla najważniejszych polityków w państwie ważniejsze niż wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Zimna wojna trwa w najlepsze, tym razem na wysokości 10 tysięcy metrów.

Źródło: instagram.com/princeandprincessofwales
Reklama
Reklama