Jedna z najgłośniejszych afer korupcyjnych ostatnich lat właśnie zaliczyła nieprawdopodobny zwrot akcji. Sąd umorzył część zarzutów wobec Sławomira Nowaka, co wywołało furię Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości nie hamował się w słowach, oskarżając o wszystko "mafię Tuska" i zapowiadając polityczną wojnę.
Niewiarygodna decyzja sądu. Nowak bez zarzutów w "polskim wątku"
To informacja, która wstrząsnęła polską sceną polityczną i brzmi jak scenariusz politycznego thrillera. Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów podjął decyzję o umorzeniu tak zwanego "polskiego wątku" w głośnym procesie Sławomira Nowaka. Chodzi o zarzuty dotyczące rzekomego przyjmowania przez byłego ministra transportu łapówek w zamian za załatwianie intratnych stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Co najbardziej szokujące, sąd zamknął sprawę, zanim proces na dobre zdążył się rozpocząć.
Sędziowie nie mieli wątpliwości, powołując się na przepisy o "oczywistym braku faktycznych podstaw oskarżenia". Jednak prawdziwa bomba kryje się w kulisach tej decyzji. Wniosek obrony o umorzenie... poparł sam prokurator prowadzący sprawę. Ten jednak, jak donoszą media, zmienił się po przejęciu władzy przez koalicję Donalda Tuska, co tylko dolewa oliwy do politycznego ognia.
Pełnomocniczka byłego ministra, Joanna Broniszewska, nie kryła satysfakcji:
Sąd wyraźnie podkreślił, że nie ma żadnych dowodów świadczących o popełnieniu jakiegokolwiek przestępstwa przez mojego klienta. W takiej sytuacji proces nawet nie rusza.
Sam Sławomir Nowak mówił o "gorzkiej satysfakcji" i dodał: "to przywraca wiarę w wymiar sprawiedliwości. Mam gorzką satysfakcję, że to na moim przypadku wymiar sprawiedliwości wstaje z kolan".
Ziobro nie wytrzymał. "Mafia Tuska przejęła wymiar sprawiedliwości"
Na reakcję Zbigniewa Ziobry nie trzeba było długo czekać. Były minister sprawiedliwości, który jako Prokurator Generalny osobiście nadzorował śledztwo i uczynił ze sprawy Nowaka jeden ze sztandarowych przykładów walki z korupcją, wpadł w furię. Na platformie X nie przebierał w słowach, uderzając w rząd Donalda Tuska.
W swoim wpisie były minister grzmiał o politycznym przejęciu sądów i prokuratury.
Najbliższy przyjaciel Tuska Sławomir N. dostał 22 prokuratorskie zarzuty korupcyjne, a nawet kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. (...) Bez procesu, bez wysłuchania świadków, bez rozpoznania dowodów sąd sprawę wielkich łapówek umarza, a zmieniony na »zaufanego« prokurator, o zgrozo to popiera. Po to właśnie mafia Tuska nielegalnie przejęła wymiar sprawiedliwości.
Zbigniew Ziobro w swoim wpisie nie pozostawił suchej nitki na wymiarze sprawiedliwości, sugerując, że umorzenie to polityczna zemsta i "ordynarne skręcanie afer". Przypomniał, że sprawa wcale nie była wyssana z palca, wskazując na 22 prokuratorskie zarzuty, wielomiesięczny areszt i milionową kaucję. Dla niego decyzja sądu to nie dowód niewinności, a ordynarny, polityczny zamach na sprawiedliwość.
Kim jest Sławomir Nowak? "Złote dziecko PO" i afera zegarkowa
Sprawa budzi ogromne emocje, bo Sławomir Nowak to nie jest anonimowa postać. Przez lata uchodził za "złote dziecko Platformy Obywatelskiej", był ministrem transportu w rządzie Donalda Tuska i szefem jego gabinetu politycznego. Uważano go za jednego z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników ówczesnego premiera.
Jego błyskotliwą karierę w Polsce przerwała słynna "afera zegarkowa". Nowak stracił stanowisko i odszedł z polityki po tym, jak oskarżono go o niewpisanie do oświadczenia majątkowego luksusowego zegarka wartego kilkanaście tysięcy złotych. Choć sprawa wydawała się drobna w porównaniu z obecnymi zarzutami, to właśnie ona otworzyła mu drogę do kariery na Ukrainie, gdzie stanął na czele państwowej agencji drogowej Ukrawtodor.

To jeszcze nie koniec. Główny proces wciąż w toku
Mimo sensacyjnego zwrotu akcji, to jeszcze nie koniec prawnych kłopotów Sławomira Nowaka. Umorzenie dotyczy jedynie "wątku polskiego". W Sądzie Okręgowym w Warszawie wciąż toczy się główny proces, w którym były minister jest oskarżony o znacznie poważniejsze przestępstwa – kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i przyjmowanie milionowych łapówek w zamian za kontrakty na budowę dróg na Ukrainie.
Jedno jest pewne: sądowe korytarze stały się polem bitwy, a ostateczny werdykt w tej politycznej wojnie jeszcze długo nie zapadnie. Z jednej strony mamy narrację o "wstawaniu z kolan" wymiaru sprawiedliwości, który uwolnił się od politycznych nacisków. Z drugiej – potężne oskarżenia o "mafię Tuska", która ręcznie steruje wyrokami.