Karol Nawrocki, znany z raczej poważnego wizerunku prezesa IPN, podczas oficjalnych Dożynek Prezydenckich pokazał zupełnie inne oblicze. Wystarczył jeden żart rzucony ze sceny, by cała sala wybuchnęła śmiechem. Wszystko za sprawą konkursu na najpiękniejszy wieniec i nazwy wsi, która go wygrała.
Nawrocki w Kłopocie? Ten żart rozbawił publiczność do łez
Dożynki Prezydenckie w Warszawie to wydarzenie pełne patosu i oficjalnych przemówień. Eleganckie stroje, powaga na twarzach i podniosła atmosfera – wszystko przebiegało zgodnie z protokołem. Na scenie pojawiła się para prezydencka, Karol i Marta Nawroccy, a nikt z zebranych nie spodziewał się, że za chwilę sztywna formuła uroczystości zostanie przełamana w tak nieoczekiwany sposób.
Punktem kulminacyjnym imprezy był długo wyczekiwany konkurs na wieniec dożynkowy. Gdy prezydent Karol Nawrocki wszedł na scenę, by ogłosić zwycięzcę, publiczność zamarła w oczekiwaniu. W swoim przemówieniu prezydent podkreślał wagę polskiej wsi i tradycji, budując napięcie przed ogłoszeniem werdyktu. Nic nie zapowiadało salwy śmiechu, która za moment miała wstrząsnąć publicznością.
Gdy w końcu nadszedł czas na ogłoszenie wyników, okazało się, że pierwsze miejsce zdobyła delegacja z województwa lubuskiego. Zwycięzcą okazała się wieś Kłopot. Ta niewinnie brzmiąca nazwa stała się dla prezydenta idealną okazją do rzucenia żartu. Zapowiadając swoją wizytę w nagrodzonej miejscowości, Nawrocki wypalił prosto do mikrofonu:
Widzimy się w Kłopocie z państwem. Z przyjemnością przyjadę i tak mówi także regulamin tego konkursu.
Po chwili, widząc rozbawienie na twarzach publiczności, dodał z uśmiechem puentę, która ostatecznie rozładowała atmosferę:
To nie będzie żaden kłopot, tylko to będzie wielka przyjemność.
Po fali śmiechu, która przetoczyła się przez salę, prezydent zakończył swoje wystąpienie, wracając do podniosłego tonu. Złożył hołd polskim rolnikom, mówiąc:
Gratuluję naszym artystom. Niech żyje polska wieś, niech żyje Polska!

Prezes IPN w roli komika. Internet nie zostawił na nim suchej nitki
Karol Nawrocki, który na co dzień kojarzony jest z poważnymi tematami historycznymi i pełnieniem funkcji prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, na chwilę zamienił się w króla "sucharów". Jego prosty żart prezydenta, oparty na grze słów, okazał się strzałem w dziesiątkę. Ten drobny, ludzki gest pokazał go z zupełnie innej, bardziej swobodnej strony, co wyraźnie spodobało się zebranym.
Internet zareagował błyskawicznie. Komentujący byli rozbawieni, a wielu z nich podkreślało, że właśnie takiego dystansu i naturalności brakuje na co dzień w polskiej polityce. "W końcu jakiś polityk z ludzką twarzą", "Dobry suchar nie jest zły" – pisali internauci, doceniając próbę rozluźnienia sztywnej atmosfery. To najlepszy dowód na to, że nawet delikatne politycy plotki o zabarwieniu humorystycznym są potrzebne.
Cała sytuacja pokazuje, że czasem najprostszy żart potrafi zdziałać więcej niż tysiąc oficjalnych przemówień. Prezydent Nawrocki może i wpadł w "Kłopot", ale wyszedł z niego obronną ręką, zyskując sympatię publiczności.