Jarosław Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej o rosyjskich dronach: "to wielka zdrada i ohyda"

Jarosław Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej o rosyjskich dronach: "to wielka zdrada i ohyda"

Jarosław Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej o rosyjskich dronach: "to wielka zdrada i ohyda"

Pawel Wodzynski/East News; Canva

Nocny atak rosyjskich dronów na Polskę wywołał szok i postawił wojsko w stan najwyższej gotowości. Ale zanim opadł kurz po zestrzelonych maszynach, Jarosław Kaczyński już stał na mównicy i rozpoczynał własną wojnę. Zamiast jedności w obliczu zagrożenia, prezes PiS odpalił polityczną bombę, grzmiąc o "wielkiej zdradzie", "ohydzie" i ponownie wyciągając kartę smoleńską.

Reklama

Alarm dla całej Polski. Myśliwce F-16 w powietrzu, zestrzelone drony

Syreny alarmowe i huk myśliwców przerwały spokojną noc milionów Polaków z 9 na 10 września 2025 roku. Nad krajem pojawiły się rosyjskie drony, a polskie F-16 i sojusznicze maszyny poderwano do walki. Dowództwo Operacyjne RSZ potwierdziło, że w związku z masowym atakiem Rosji na Ukrainę doszło do co najmniej 19 naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. Wojsko natychmiast uruchomiło procedury obronne, a część wrogich maszyn została zestrzelona.

Sytuacja była bezprecedensowa. Premier Donald Tusk poinformował, że to pierwszy taki incydent na taką skalę, w którym zestrzelono rosyjskie drony nad terytorium państwa NATO. Rząd i Sojusz Północnoatlantycki działały w trybie kryzysowym, prowadząc pilne konsultacje. Podczas gdy państwo mierzyło się z realnym zagrożeniem, na placu Piłsudskiego w Warszawie szykowano się do odpalenia zupełnie innego rodzaju pocisku – politycznego.

Reklama

Donald Tusk w garniturze przemawia, a w tle Jarosław Kaczyński Fot. Filip Naumienko/REPORTER
EAST NEWS

Kaczyński odpala na miesięcznicy. "To jest atak... to wielka zdrada i ohyda"

W cieniu największego kryzysu bezpieczeństwa od lat, na placu Piłsudskiego odbywała się kolejna miesięcznica smoleńska. Niespodziewanie Jarosław Kaczyński wchodził na mównicę, z tłumu protestujących dobiegały okrzyki "kłamca". To tylko podgrzało atmosferę, a prezes PiS postanowił połączyć rosyjskie drony z politycznymi przeciwnikami.

Reklama

Mamy do czynienia z atakiem na Polskę. To już nie jest przypadek w żadnym wypadku, to nie jest coś, co można by przypisać jakimś nieprzewidzianym działaniom, to jest po prostu atak.

Następnie Kaczyński wskazał na protestujących i stwierdził, że cieszą się oni z rosyjskiej agresji.

Reklama

Oni widzą w tych rakietach, w tych dronach rzuconych przeciw Polsce wsparcie dla siebie. Są po prostu po tamtej stronie.

– grzmiał prezes PiS, by na koniec połączyć wszystko w jedną, spójną dla siebie całość – zdradę, ohydę i Smoleńsk.

Reklama

Mam nadzieję, wierzę głęboko, że ten czas już się kończy. [...] Że skończy się ta wielka zdrada, skończy się ta ohyda, którą tutaj widzimy, że będziemy mogli tutaj spokojnie czcić pamięć poległych w Smoleńsku.

Słowa Jarosława Kaczyńskiego wywołały natychmiastową reakcję. Politycy koalicji rządzącej nie kryli oburzenia, oskarżając prezesa PiS o skrajną nieodpowiedzialność i dzielenie narodu w momencie największej próby.

Reklama

Źródło: x.com/WarNewsPL [Nowy Tydzień]
Reklama
Reklama