Podczas gdy para prezydencka w skupieniu czytała poezję Jana Kochanowskiego, w internecie rozgorzała prawdziwa burza na zupełnie inny temat. Stylizacja Pierwszej Damy, Marty Nawrockiej, nieoczekiwanie skradła całe show i podzieliła Polaków, wywołując lawinę komentarzy na temat tego, czy był to modowy strzał w dziesiątkę, czy raczej niefortunna wpadka.
Miało być o poezji, a wszyscy mówią o jej stroju. Tak wyglądała Marta Nawrocka
W samo południe, 6 września 2025 roku, w warszawskim Ogrodzie Saskim zainaugurowano finał 14. edycji akcji Narodowe Czytanie. W tym roku Polacy pochylili się nad nieśmiertelną poezją mistrza z Czarnolasu, Jana Kochanowskiego. Uroczystość otworzyła para prezydencka — Karol Nawrocki i Marta Nawrocka, którym towarzyszył syn Antoni. Uwagę przykuł jednak fakt, że na wydarzeniu zabrakło ich 7-letniej córki Kasi. Jednak to nie renesansowe fraszki stały się głównym tematem dnia.
W centrum uwagi znalazła się stylizacja pierwszej damy. Marta Nawrocka postawiła na odważny i nietuzinkowy zestaw. Miała na sobie elegancki, bordowy komplet, na który składała się dopasowana kamizelka i spodnie z szerokimi nogawkami. Całość dopełniała przykuwająca wzrok kremowa koszula w stylu vintage, z bufiastymi rękawami i ogromną, wiązaną pod szyją kokardą. Ten outfit Marty Nawrockiej outfit z pewnością przejdzie do historii jako niezwykle nietuzinkowy.

Zapowiadało się niewinnie. Różowy garnitur i Chopin uśpiły czujność wszystkich
Nic nie zapowiadało takiej modowej wolty. Zaledwie kilka dni wcześniej, 2 września, Marta Nawrocka opublikowała na Instagramie nagranie promocyjne, w którym zachęcała do udziału w akcji. Wystąpiła w nim solo, bez męża, co już samo w sobie było zauważalne. W romantycznej scenerii ogrodu, stojąc na niewielkim mostku w otoczeniu kwiatów, recytowała fragment "Pieśni IX (Nie porzucaj nadzieje...)" przy subtelnym akompaniamencie nokturnu Chopina.
Do tej sielskiej atmosfery idealnie pasowała jej stylizacja. Pierwsza dama zaprezentowała się w jasnoróżowym garniturze, który tworzył delikatny, eteryczny i wręcz anielski wizerunek. Była uosobieniem klasy, subtelności i spokoju, co natychmiast podbiło serca internautów.
Pod nagraniem posypała się lawina pozytywnych komentarzy. Fani byli zachwyceni jej łagodnym wizerunkiem, a ich reakcje nie pozostawiały złudzeń, jakiego obrazu Pierwszej Damy oczekiwali.
Jest Pani Prezydentowa aniołem
Taka Prezydentowa to Duma i Skarb
Taki spokojny i miły głos :) powinna Pani wydać audiobooki dla dzieci :)
Nikt nie spodziewał się, że zaledwie cztery dni później anioł w różu zamieni się w kobietę manifestującą siłę za pomocą odważnego, bordowego stroju.
"Koszmar z lat 90." kontra "Klasa sama w sobie". W sieci zawrzało
Strój Pierwszej Damy w okamgnieniu rozpalił media społecznościowe do czerwoności. Jak to zwykle bywa, internauci podzielili się na dwa skrajne obozy, a dyskusja o modzie przyćmiła rozmowy o literaturze polskiej. Komentujący nie przebierali w słowach, a opinie były skrajnie różne.
Część obserwatorów nie zostawiła na stylizacji suchej nitki. "Kto jej to zrobił? Wygląda jak w pożyczonym ubraniu ciotki z Ameryki na weselu w latach 90." — grzmiał jeden z komentujących. Inny dodał: "Ta kokarda pod szyją to jakiś dramat. Próbuje być ikoną mody, a wyszła karykatura".
Jednak niemal natychmiast pojawiła się druga strona barykady, która z entuzjazmem broniła modowego wyboru Marty Nawrockiej.
Koniec z nudą! Pierwsza Dama pokazuje, że ma charakter i nie boi się bawić modą. Intelektualistka z pazurem!
— pisali zachwyceni fani. "Wszyscy narzekali na nudne garsonki, a jak założyła coś z charakterem, to lament. Wygląda świetnie, z klasą i odwagą" — wtórował ktoś inny.
Ewa Minge nie gryzie się w język. "To jest sygnał wysłany do kobiet w Polsce"
O komentarz poprosiliśmy znaną projektantkę i ekspertkę od wizerunku, Ewę Minge, która od lat analizuje stroje osób publicznych. Jej zdaniem wybór Pierwszej Damy był daleki od przypadkowego i niósł ze sobą ukryte przesłanie.
To nie był przypadek, to była zaplanowana operacja wizerunkowa. Kilka dni wcześniej mieliśmy anioła w różu przy muzyce Chopina, a w Ogrodzie Saskim dostaliśmy manifest siły. Bordowy garnitur i ta odważna bluzka to sygnał wysłany do kobiet w Polsce: "skończyłam być tylko ozdobą". Tą stylizacją Pierwsza Dama ewidentnie promuje nowy trend i pokazuje, że nie będzie nudną postacią w Pałacu Prezydenckim. To deklaracja niezależności.
A co w tym czasie czytał prezydent?
Podczas gdy internet żył modową dyskusją, Karol Nawrocki z powagą oddawał się lekturze. Prezydent podkreślał, że poezja Kochanowskiego zawiera "mądrą refleksję o Polsce". Sięgnął po fragment utworu "O śmierci Jana Tarnowskiego", w którym padają mocne słowa o obowiązku wobec ojczyzny.
Trzeba pracą wycierpieć, niewczas podejmować, Prze ojczyznę na koniec krwie swej nie żałować. Tak do nieba przychodzą; k temu, synu miły, Obróć wszytko staranie i twe wszytki siły.
Sama Marta Nawrocka, chwilę po tym, jak jej strój wywołał poruszenie, odczytała fragment "Pieśni X", który w tym kontekście nabrał szczególnego znaczenia. Wiersz poruszał temat relacji małżeńskich i roli żony we wspólnym budowaniu dobrobytu.
Lecz jeśli żona męża nie ozdobi, Mąż próżno robi. Kto z gospodarstwa, a kto zaś z wysługi Zbierze pieniądze i z kupiectwa drugi, Jeśli się żona nie przyłoży k temu, Zginąć wszytkiemu.
Prezydent, słuchając żony, skomentował krótko, zwracając się do publiczności: "Sama prawda, drodzy państwo". W świetle internetowej burzy te słowa zabrzmiały wyjątkowo wymownie. Wygląda na to, że podczas tegorocznego Narodowego Czytania 2025 odczytano znacznie więcej, niż zapisano w poezji.