Trump w Białym Domu wskazał na Nawrockiego: "Nie popieram byle kogo"

Trump w Białym Domu wskazał na Nawrockiego: "Nie popieram byle kogo"

Trump w Białym Domu wskazał na Nawrockiego: "Nie popieram byle kogo"

Karol Nawrocki z Donaldem Trumpem w czasie wizyty w USA/ Fot. instagram.com/prezydent_pl

Donald Trump przyjął Karola Nawrockiego w Białym Domu i nie szczędził mu komplementów, które odbiły się szerokim echem. W potoku słów, w których mieszały się wielka polityka i osobiste sympatie, padła kluczowa deklaracja. Prezydent USA dał jasno do zrozumienia, że polski prezydent nie jest dla niego przypadkową postacią. "Nie popieram byle kogo" – te słowa już krążą po Warszawie i Waszyngtonie.

Reklama

"Człowiek ogromnego sukcesu". Trump nie mógł się nachwalić Nawrockiego

Sceneria jak z filmu: Gabinet Owalny, blask fleszy i spektakularny akcent na niebie. Powitanie polskiego prezydenta uświetnił przelot myśliwców F-16 i F-35, które oddały hołd zmarłemu niedawno majorowi Maciejowi Krakowianowi. To w tej atmosferze, już w obecności dziennikarzy, Donald Trump postanowił publicznie namaścić swojego gościa. Amerykański prezydent bez wahania wskazał na Karola Nawrockiego i rzucił zdanie, które natychmiast stało się politycznym newsem dnia.

Nie popieram byle kogo, ale jego poparłem i byłem z tego bardzo dumny. Tak samo z tego, jak sobie poradził.

Ale na tym się nie skończyło. Trump kontynuował, nazywając Nawrockiego "człowiekiem ogromnego sukcesu", który "pokonał wszystkich bez problemu". Całość dopełnił anegdotyczny moment, gdy Trump, kalecząc nazwisko Polaka na "Nowrocky", zapytał z rozbrajającą szczerością: "Zrobiłem to dobrze?". Uśmiechnięty Nawrocki krótko potwierdził, że tak.

Reklama

Polski prezydent nie pozostał dłużny. Podziękował za ciepłe przyjęcie w Waszyngtonie zaledwie miesiąc po zaprzysiężeniu i za kluczowe wsparcie w kampanii.

To była walka ja przeciwko innym, więc pańskie wsparcie było bardzo ważne

– podkreślił Nawrocki, dodając, że relacje polsko-amerykańskie są silniejsze niż kiedykolwiek.

Reklama

zbliżenie na twarze karola nawrockiego i donalda trumpa KPRP/Mikołaj Bujak

Reklama

W tle wielka gra o wpływy. O co tak naprawdę chodziło w tym spotkaniu?

Jednak za fasadą wzajemnych uprzejmości kryła się twarda, geopolityczna gra. Słowa Trumpa o poparciu dla Nawrockiego to nie tylko kurtuazja, ale przede wszystkim potężny sygnał wysłany w stronę Moskwy i sojuszników z NATO. Jasno pokazał, że Polska pozostaje kluczowym partnerem USA w tej części Europy, a jej przywódca cieszy się jego osobistym zaufaniem.

Reklama

Najważniejsze deklaracje padły jednak w odpowiedzi na pytania dziennikarzy o obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Trump uciął wszelkie spekulacje.

Reklama

Tak, chyba tak. Może pan wie coś, czego nie wiem? Rozmieścimy ich więcej, jeśli [Polacy] będą chcieli. Tak, zostaną w Polsce, jesteśmy zgodni w tej kwestii.

Ta deklaracja idealnie zgrała się z zapowiedziami prezydenta Nawrockiego. Polski przywódca zapewnił, że Polska nie tylko jest liderem NATO, jeśli chodzi o wydatki na obronność, ale zamierza je zwiększyć do 5% PKB.

To jest pierwszy raz w historii Polski w XX i XXI w., kiedy Polacy są zadowoleni, że mamy u siebie zagranicznych żołnierzy

– mówił Nawrocki, nazywając obecność Amerykanów "sygnałem dla całego świata, również dla Rosji, że jesteśmy razem".

Donald Trump i Karol Naworkci idą KPRP/Mikołaj Bujak

Nagle Trump wypalił o Chicago. "Wstyd mi o tym mówić"

W typowym dla siebie stylu Donald Trump nagle zmienił temat, by spotkanie z polskim prezydentem wykorzystać do załatwiania wewnętrznych, amerykańskich porachunków. Ni stąd, ni zowąd zaczął narzekać na przestępczość w Chicago, jednym z miast rządzonych przez Demokratów. Stwierdził, że jest mu "wstyd o tym mówić przy prezydencie Polski", po czym bez żenady przytoczył weekendowe statystyki postrzeleń, pokazując, jak nieprzewidywalnym i chaotycznym potrafi być gospodarzem.

Tusk i Sikorski reagują w 15 minut. W Warszawie zawrzało

W Warszawie słowa płynące z Białego Domu wywołały natychmiastową reakcję. Premier Donald Tusk skomentował deklarację Trumpa dotyczącą wojsk, nazywając ją potwierdzeniem "ponadczasowego charakteru naszego sojuszu". Błyskawiczna reakcja rządu pokazuje jedno: mimo wewnętrznej wojny politycznej, w sprawach sojuszu z USA nikt nie chce zostać na spalonym.

XDonald Tusk @donaldtusk
Prezydent Trump zadeklarował przed chwilą, że Stany Zjednoczone nie zamierzały i nie planują w przyszłości wycofania z Polski amerykańskich wojsk. To ważne słowa, które potwierdzają ponadczasowy charakter naszego sojuszu.
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @donaldtusk w serwisie X

Wtórował mu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który podkreślił, że w sprawach bezpieczeństwa panuje w Polsce zgoda.

W sprawach bezpieczeństwa, odstraszania Putina i wspierania Ukrainy rząd, prezydent i opozycja mówią jednym głosem

– stwierdził. Nawet były prezydent Andrzej Duda pogratulował Nawrockiemu "znakomitej wizyty".

Jednak za kulisami nie jest tak różowo. Wystarczy wspomnieć krytyczny komentarz Grzegorza Schetyny, który przygotowania do wizyty bez udziału MSZ skwitował krótko: "To jest amatorszczyzna i patrzę na to z przerażeniem". To pokazuje, że za oficjalnymi uśmiechami i zgodnym chórem kryją się głębokie polityczne napięcia.

"Nareszcie prezydent z klasą" kontra "wstyd i żenada". W sieci zawrzało

Jak można było się spodziewać, słowa Trumpa i cała otoczka wizyty rozpaliły polski internet do czerwoności. Media społecznościowe pękają w szwach od komentarzy, a Polacy są podzieleni jak nigdy. Jedni pękają z dumy, inni nie kryją zażenowania.

Z jednej strony posypały się gratulacje i wyrazy uznania. "Brawo! Wreszcie mamy prezydenta, którego szanuje najważniejszy przywódca na świecie" – pisał jeden z internautów. "Tak się buduje silną Polskę. Konkretne deklaracje, a nie poklepywanie po plecach" – wtórował mu inny.

Z drugiej strony nie brakowało głosów krytycznych. "Pochwały od Trumpa to żaden zaszczyt. Wstyd, że paktujemy z kimś takim" – grzmiał jeden z komentujących. Inny dodał: "Żenujący spektakl. Trump załatwiał swoje interesy, a Nawrocki tylko statystował". Jedno jest pewne: ta wizyta i te słowa będą analizowane w Polsce jeszcze przez wiele tygodni.

Gabinet Owalny, błysk fleszy i… kaleczone nazwisko. ‘Nałroki’ przechodzi do historii. Wizyty obu polskich delegacji w USA obfitowały w ikoniczne zdjęcia.
Źródło: prezydent.pl
Reklama
Reklama