Wizyta Karola Nawrockiego u Donalda Trumpa: spór o skład delegacji i porównanie z wizytą Radosława Sikorskiego

Wizyta Karola Nawrockiego u Donalda Trumpa: spór o skład delegacji i porównanie z wizytą Radosława Sikorskiego

Wizyta Karola Nawrockiego u Donalda Trumpa: spór o skład delegacji i porównanie z wizytą Radosława Sikorskiego

xcom/sikorskiradek; prezydent.pl

Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego u Donalda Trumpa rozpala polityczne emocje do czerwoności. Czy to tylko PR-owy uśmiech do kamer, czy realna gra o polskie interesy? W tle majaczy niedawne spotkanie Sikorskiego z Rubio, które przyniosło Polsce konkretne korzyści. Sprawdzamy, czy Polska ma szansę coś ugrać, czy wręcz przeciwnie – może wszystko stracić.

Reklama

Wizyta wielkich nadziei czy zwykła pokazówka? Kulisy spotkania Nawrockiego z Trumpem

Czerwony dywan na płycie lotniska, polska flaga dumnie powiewająca nad legendarnym Blair House – oprawa pierwszej zagranicznej wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w USA wygląda hmmm... imponująco? Tak powinno być, jednak wyszło trochę inaczej. Jak wcześniej wypowiadał się były ambasador Janusz Reiter w kontekście standardowych sekcji protokołu dyplomatycznego:

To decorum, nie ma powodu, żeby na to wybrzydzać. To jest wyraz szacunku okazywany przedstawicielowi Polski.

Dodatkowo rzeczywiście oficjalnie agenda pęka w szwach od ważnych tematów: bezpieczeństwo, współpraca i sytuacja w Ukrainie.

Reklama

Jednak za fasadą dyplomatycznego protokołu kryje się polityczna awantura. W prezydenckim samolocie zabrakło przedstawiciela MSZ, za to znalazło się miejsce dla europosła PiS Adama Bielana. Na płycie lotniska prezydenta Nawrockiego nie przywitał też wysoki rangą dyplomata ambasady polskiej. Strona rządowa nie kryje irytacji, a wiceminister Bosacki przypomina, że konstytucja zobowiązuje prezydenta do współpracy. Pałac odpowiada ustami Adama Andruszkiewicza, że "szef MSZ nie może dyktować prezydentowi", co ma robić. To nie jest dyplomacja, to jest otwarty spór na oczach najważniejszego sojusznika.

X Radosłąw Sikorski o nieobecności Bogdana Klicha przy powitanie Karola Nawrockiego x.com/sikorskiradek

Reklama

Sikorski z Rubio załatwiał konkrety. Czego Polska może nauczyć się z tej lekcji?

Podczas gdy Nawrocki stawia na blichtr i osobiste relacje, warto przypomnieć, jak niedawno działał szef MSZ. To była dyplomacja w starym, dobrym stylu: zero fajerwerków, maksimum treści. Radosław Sikorski w Miami spotkał się z sekretarzem stanu USA Marco Rubio. Pretekstem było wręczenie Nagrody Solidarności kubańskiej opozycjonistce Bercie Soler Fernandez, ale prawdziwa gra toczyła się za kulisami. Na stół nie trafiły puste deklaracje, a konkretne propozycje.

Reklama

Sikorski wręczył Rubio, którego rodzice są Kubańczykami, plakat "W samo południe" z podpisem Lecha Wałęsy – symbol walki o wolność. Ten gest nie był pusty. Marco Rubio nie szczędził Polsce pochwał, nazywając nasz rząd "niesamowitym partnerem w kwestii wolności i swobody". To pokazuje, jak buduje się relacje oparte na wspólnych wartościach, a nie tylko na politycznych sympatiach.

Reklama

Radosław Sikorski i Marco Rubio z plakatem wolnych wyborów gov.pl

Reklama

Sikorski nie prosił, on przedstawiał fakty. Mówił o Polsce jako o jednej z 20 największych gospodarek świata i kraju, który jest "przykładem do naśladowania dla innych". Podczas gdy Nawrocki musi dopiero udowodnić, że jego spotkanie to coś więcej niż tylko towarzyskie pogawędki, Sikorski już wrócił z tarczą, otwierając Polsce drzwi do elitarnego klubu G20. To lekcja, która pokazuje, że w dyplomacji liczą się argumenty, a nie tylko uściski dłoni.

Nieprzewidywalny Trump i puste obietnice. Największe ryzyka dla Polski

Postawienie wszystkiego na jedną kartę – osobistą relację z Donaldem Trumpem – to strategia niezwykle ryzykowna. Francuski politolog Jacques Rupnik nie ma złudzeń co do natury amerykańskiego przywódcy. Jego zdaniem Trump ceni tych, którzy mu schlebiają i widzi w Nawrockim jednego ze swoich europejskich naśladowców. Jednak co z tego wyniknie dla Polski?

Dostanie zdjęcie z Trumpem w Białym Domu, a to z pewnością zostanie docenione przez jego wyborców. Ale czy ugra cokolwiek? Byłbym o wiele bardziej powściągliwy w tej kwestii.

Ryzyko jest ogromne. Jak bezlitośnie punktuje Jacques Rupnik:

Za co wychwalać Trumpa, który rozwija czerwony dywan dla Putina, nie otrzymując w zamian niczego? Dostał od Putina zero.

Ekspert dodaje, że polityka Trumpa doprowadziła do tego, że "Indie, największa demokracja świata rzuca się w ramiona Chin", a na Europę nałożono 15-procentowe cła. Czy w takim układzie Polska może liczyć na coś więcej niż tylko przyjacielskie poklepanie po plecach?

Polska gra va banque. Co zostanie po uściskach dłoni?

Wizyta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie obnażyła głęboki problem polskiej polityki zagranicznej, który Rupnik nazywa wprost: "czy Polska ma jedną politykę zagraniczną, czy raczej dwie?". W czasie gdy rząd próbuje budować pozycję Polski w Unii Europejskiej, prezydent szuka sojuszu w ruchu MAGA, idąc na otwarty konflikt z MSZ. Premier Donald Tusk, choć deklaruje, że "w tych sprawach musimy być jak jedna pięść", przyznaje, że jego oferta współpracy została zignorowana.

Ostatecznym testem skuteczności tej wizyty nie będą więc zdjęcia z Gabinetu Owalnego ani ciepłe słowa o przyjaźni. Miarę sukcesu jasno określił Radosław Sikorski.

Sukcesem jego specjalnych stosunków z ruchem MAGA i osobiście z prezydentem Donaldem Trumpem będzie to, czy Stany Zjednoczone zwiększą swoją obecność w Polsce. A brakiem sukcesu byłoby, gdyby ją zmniejszyły.

Polska flaga nad Blair House wygląda pięknie, a uścisk dłoni z prezydentem USA to potężny symbol. Pytanie tylko, czy gdy opadnie kurz, a prezydencki samolot wróci do Warszawy, przywiezie ze sobą coś więcej niż tylko pamiątkową fotografię. Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje pozycję Polski na arenie międzynarodowej na lata.

Tak przywitali Nawrockiego w USA. Świat patrzył z zażenowaniem.
Źródło: prezydent.pl
Reklama
Reklama