"Smutno. Straszno. Wstydno". Racewicz, Lis i Wojciechowska rozliczyły Trumpa i Putina

"Smutno. Straszno. Wstydno". Racewicz, Lis i Wojciechowska rozliczyły Trumpa i Putina

"Smutno. Straszno. Wstydno". Racewicz, Lis i Wojciechowska rozliczyły Trumpa i Putina

instagram.com

Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem wstrząsnęło światem, ale to reakcje znanych Polek rozgrzały polski internet do czerwoności. Joanna Racewicz, Hanna Lis i Martyna Wojciechowska nie przebierały w słowach, nazywając rzeczy po imieniu. Ich komentarze są bezlitosne.

Reklama

Czerwony dywan dla zbrodniarza? Trump oklaskuje Putina, świat wstrzymuje oddech

Świat wstrzymał oddech, gdy Donald Trump z uśmiechem na twarzy bił brawo Władimirowi Putinowi, wysiadającemu na czerwony dywan w bazie wojskowej na Alasce. Gest, który miał symbolizować otwarcie na dialog, dla wielu był policzkiem wymierzonym ofiarom wojny w Ukrainie. Do tego doszła wspólna, serdeczna przejażdżka opancerzoną limuzyną "Bestia". Ten obraz wywołał falę oburzenia, a polskie gwiazdy nie zamierzały milczeć.

Mem z Putinem w Bestii Trumpa instagram.com/repostuj.pl

Reklama

Joanna Racewicz nie gryzie się w język: "Smutno. Straszno. Wstydno. Odrażająco"

Jedną z pierwszych, która zabrała głos, była znana z ciętego języka dziennikarka, Joanna Racewicz. Jej wpis na Instagramie to prawdziwy manifest bezsilności i gniewu, który nie pozostawia złudzeń co do oceny tego, co zobaczyła. Słowa Racewicz uderzają z porażającą siłą.

Trudno się na to patrzy. Na brawa bite przez Trumpa na widok Putina. Na przyjmowanie zbrodniarza jak bohatera. Na jego szyderczy uśmiech w słynnej bestii. Zdjęcia pod napisem: "W poszukiwaniu pokoju". Na triumfalny rechot dyktatora, bo wie, że wygrał. Parias i zbrodniarz z honorami wraca do gry. KGbista rozgrywa upiorną partię szachów. Mistrzowski gambit mordercy. Kreml świętuje. Smutno. Straszno. Wstydno. Odrażająco.

Racewicz nie bawiła się w dyplomację. Jej słowa to czysty, skondensowany gniew, który uderza tym mocniej, że – jak sama podkreśliła – padł w dniu, w którym rosyjskie bomby znów spadały na ukraińskie miasta. To był głos osoby, która nie godzi się na teatr pozorów.

Reklama
InstagramJoanna Racewicz @joannaracewicz
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Instagram (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @joannaracewicz w serwisie Instagram

Hanna Lis ostrzega wprost: "Obrzydliwe. Europa i Polska powinny się bać"

W podobnym tonie wypowiedziała się Hanna Lis, której komentarze na platformie X były równie bezkompromisowe. Dziennikarka nie skupiała się jedynie na emocjach, ale wprost wskazała na polityczne konsekwencje tego spotkania. Jej słowa brzmią jak złowrogie ostrzeżenie dla całego kontynentu.

Reklama

Czerwony dywan rozwinięty przed Putinem i przyjazne poklepywanie po ramieniu. Zdumiewające powitanie sowieckiego rzeźnika przez Donalda Trumpa. A mówiąc dosadniej: obrzydliwe. Europa powinna się bać. Polska powinna się bać.

Lis bezlitośnie obnażyła podwójne standardy Trumpa, przypominając w kolejnym wpisie jego lekceważące podejście do prezydenta Ukrainy. Zestawiła to z tragicznymi doniesieniami z frontu:

Reklama

Niedobrze mi. Pamiętacie, jak Trump przyjął Zełeńskiego? Kilkadziesiąt osób zginęło dziś z rąk ruskiego rzeźnika na Ukrainie.

Ten kontrast między honorami dla agresora a chłodem wobec ofiary stał się centralnym punktem jej krytyki.

Reklama

Martyna Wojciechowska bezlitośnie: "Zbrodniarz wojenny na czerwonym dywanie"

Głos w sprawie zabrała również Martyna Wojciechowska. Podróżniczka i działaczka społeczna, która niejednokrotnie widziała ludzką krzywdę, spojrzała na to wydarzenie z perspektywy moralnej i ludzkiej. Jej komentarz był krótki, ale niezwykle obrazowy i trafiający w samo sedno problemu.

Zbrodniarz wojenny na czerwonym dywanie. [...] Ten czerwony dywan był przesiąknięty krwią ukraińskich ofiar wojny.

Martyna Wojciechowska, znana ze swojej wrażliwości społecznej, sprowadziła dyskusję z poziomu wielkiej polityki na poziom ludzkiej tragedii. Jej słowa to moralny sprzeciw wobec legitymizowania zbrodniarza. Podkreśliła, że za dyplomatycznymi uśmiechami kryje się realne cierpienie, o którym świat zdaje się zapominać w imię politycznych interesów.

Politycy podzieleni. Od "hańby" po obronę Trumpa

Spotkanie na Alasce wywołało prawdziwą burzę także w polskiej polityce, która podzieliła się równie mocno co opinia publiczna. Z jednej strony posypały się gromy. Roman Giertych nie owijał w bawełnę, pisząc: "To straszne, co zrobił Trump". Wtórował mu Tomasz Trela z Lewicy, który stwierdził, że "Trump woli być biznesmenem, a nie liderem wolnego i demokratycznego świata".

Zupełnie inaczej spotkanie oceniła Konfederacja. Sławomir Mentzen bronił gestu Trumpa, pisząc o "wielkim oburzeniu, że Trump normalnie traktuje Putina, chcąc doprowadzić do pokoju na Ukrainie". W ten sposób polityczny spór stał się tłem dla głosów gwiazd, które nie chciały wdawać się w dyplomatyczne niuanse, a jedynie ocenić moralny wymiar wydarzenia.

Głos sumienia w cynicznym świecie. Gwiazdy powiedziały to, czego bali się politycy

Podczas gdy politycy kłócili się o dyplomatyczne niuanse, a zwolennicy Trumpa mówili o "dążeniu do pokoju", to właśnie głosy Joanny Racewicz, Hanny Lis i Martyny Wojciechowskiej wybrzmiały najgłośniej. Przebiły się przez polityczny szum, nazywając rzeczy po imieniu: zbrodnię zbrodnią, a hańbę hańbą.

Ich bezkompromisowe komentarze stały się manifestem tych, którzy nie godzą się na relatywizowanie zła w imię geopolitycznych rozgrywek. Pokazały, że w czasach, gdy prawda bywa niewygodna, czasem to właśnie gwiazdy muszą stać się głosem rozsądku. I ten głos usłyszała cała Polska.

Lubić Putina czy nie lubić Putina? Oto jest pytanie polskiej prawicy. Trudno teraz publicznie deklarować sympatię dla Trumpa - jaką woltę szykuje nam prawica?
Źródło: instagram.com/michalmarszal
Reklama
Reklama