Karola Nawrockiego kojarzymy głównie z oficjalnych wystąpień i politycznych debat. Tymczasem najnowsze zdjęcia pokazują go w zupełnie innej odsłonie – w sercu klubu bokserskiego, gdzie polityczny garnitur ustąpił miejsca sportowej pasji. Widok prezydenta w takim otoczeniu może naprawdę zaskoczyć.
Prezydent na ringu. Widok, który zaskoczył wszystkich
Scena jak z filmu: w gdańskim klubie bokserskim Brzostek Top Team, na środku ringu, staje nie kto inny jak Karol Nawrocki. Gdy wszyscy spodziewali się go w Pałacu Prezydenckim, on wybrał miejsce przesiąknięte zapachem potu i determinacji. Świeżo upieczony prezydent, zamiast oficjalnych przemów, zwracał się bezpośrednio do młodych zawodników. To widok, który z pewnością zapada w pamięć i pokazuje zupełnie inne oblicze głowy państwa.
I nie, to nie była jednorazowa akcja pod publiczkę. Okazuje się, że Karol Nawrocki jest tu niemal stałym bywalcem. Dokładnie rok temu, jeszcze jako prezes IPN, brał udział w tym samym wydarzeniu i obiecał, że wróci. Dotrzymał słowa, wracając już jako prezydent. To najlepiej dowodzi, że jego pasja do boksu jest autentyczna.

To nie była przypadkowa wizyta. Chodziło o coś więcej
Oficjalnym powodem obecności prezydenta była inauguracja II Memoriału im. Jana Biangi. Dla Karola Nawrockiego to wydarzenie ma szczególne znaczenie. Odbywało się w jego rodzinnym Gdańsku, w miejscu, które jest mu bliskie nie tylko ze względu na sportową pasję. To właśnie tutaj, w sportowej społeczności, widać, jak blisko prezydent jest związany ze swoimi korzeniami.
Ale to nie wszystko. Wizyta miała też drugie, bardziej osobiste dno. Mało kto wie, że jednym z trenerów w klubie jest stryj prezydenta. To właśnie on wprowadzał młodego Karola Nawrockiego w świat boksu, ucząc go pierwszych ciosów. Ta rodzinna więź sprawia, że jego obecność na ringu nabiera zupełnie innego znaczenia – to nie tylko wizyta polityka, ale także powrót do miejsca, które go ukształtowało.
Mało kto o tym wie, ale to jego wielka pasja
Choć na co dzień widzimy go w garniturze, Karol Nawrocki od lat amatorsko trenuje boks. Dla niego to nie tylko sport, ale, jak sam podkreśla, prawdziwa "szkoła życia", która uczy dyscypliny i charakteru. Podczas swojego przemówienia pokazał, że doskonale rozumie ten świat: "wszyscy wiemy, ile siły, determinacji, ciężkiego treningu, potu i krwi to kosztuje" – mówił do zawodników.
Swoje wystąpienie zakończył mocnymi, patriotycznymi słowami, które porwały zebranych. To właśnie one najlepiej oddają, jak Karol Nawrocki łączy miłość do sportu z miłością do ojczyzny.
Niech żyje polski boks, niech żyje sport, a przede wszystkim: niech żyje nasza wspaniała, wolna, niepodległa i suwerenna Rzeczpospolita.
W tle wielka historia i hołd dla bohatera
Całe wydarzenie było hołdem dla niezwykłej postaci – Jana Biangi. To czołowy polski bokser okresu międzywojennego, zawodnik gdańskiej Gedanii, który na ringu wygrał aż 176 walk. Jego prawdziwa siła charakteru objawiła się jednak podczas II wojny światowej. Za odmowę podpisania niemieckiej v0lkslisty i wyrzeczenia się polskości trafił do 0b0zów koncentracyjnych Stutthof i Mauthausen-Gusen.

O jego niezłomnej postawie mówił w poruszających słowach Karol Nawrocki, któremu na trybunach towarzyszyła córka bohatera, Barbara Bianga. Prezydent podkreślał, że historia Biangi to gotowy scenariusz na film o patriotyzmie.
Jan Bianga nie był gotowy podpisać v0lkslisty, bo w jego sercu była Polska, w jego żyłach płynęła polska krew i był gotowy pójść cierpieć za to, że był przywiązany do Polski. Był w stanie ciężko pracować w kamieniołomach, być więzionym przez Niemców w ob0zach konc8ntracyjnych tylko dlatego, że był jednym z nas, był Polakiem takim, jak my.
Boks to jedno, pamięć o bohaterach to drugie
Wizyta w klubie bokserskim była jednak tylko jednym z przystanków prezydenta w Gdańsku. Po sportowych emocjach przyszedł czas na hołd dla historii. Karol Nawrocki, były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, odwiedził tę placówkę, a następnie złożył wieniec pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego. To pokazuje, że niezależnie od roli – pasjonata sportu czy głowy państwa – pamięć o polskich bohaterach pozostaje dla niego absolutnym priorytetem.