Stacja Michała Rachonia zorganizowała głośną zbiórkę na relację z zaprzysiężenia prezydenta, obiecując niezależny sygnał i "telewizję tworzoną przez ludzi". Kiedy jednak nadszedł wielki dzień, internauci oniemieli. Wiele wskazuje na to, że widzowie oglądali... darmową transmisję od TVP. W sieci zawrzało.
Zbiórka na 500 tysięcy i wielkie obietnice. "Telewizja tworzona przez zwykłych ludzi"
Wszystko zaczęło się od wielkiego apelu i jeszcze większych ambicji. TV Republika ogłosiła, że potrzebuje wsparcia swoich widzów, aby zrealizować niezależną transmisję z zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. Cel był ambitny: zbiórka na 500 tysięcy złotych miała zapewnić relację wolną od wpływów i narracji, którą stacja przypisywała Telewizji Polskiej. Wizję tę z emfazą roztaczał na antenie Michał Rachoń, malując obraz heroicznej walki o prawdę z upolitycznioną TVP, na której czele stoi "jakiś pułkownik Rympałek".
Jeżeli są ważne momenty w naszej historii, a bez wątpienia takim momentem jest inauguracja i zaprzysiężenie prezydenta, to my jesteśmy przekonani, że lepiej, żeby sygnał z tego wydarzenia realizowała telewizja tworzona przez zwykłych ludzi dla zwykłych ludzi i finansowana przez zwykłych ludzi, niż żeby siedział jakiś pułkownik Rympałek na uchu z likwidatorem TVP i ten pułkownik Rympałek mówił: Ej, tego nie pokazuj albo to pokazuj.
Widzowie, poruszeni wizją prawdziwie niezależnych mediów, otworzyli portfele. Obietnica była jasna: wpłacacie, a my dajemy wam obraz, jakiego nie zobaczycie nigdzie indziej.

Transmisja ruszyła, a widzowie przecierali oczy. "Pokazują dokładnie to samo"
Nadszedł 6 sierpnia 2025 roku, wielki dzień zaprzysiężenia. Widzowie TV Republika zasiedli przed telewizorami, oczekując zapowiadanej, unikalnej relacji. Jednak to, co zobaczyli na ekranie, wywołało wstrząs. Ujęcia, kadry, a nawet kąty kamer wyglądały do złudzenia podobnie do tego, co w tym samym czasie emitowała... publiczna TVP. W internecie natychmiast wybuchła burza.
Podejrzenia szybko zamieniły się w pewność, gdy internauci zaczęli porównywać oba przekazy. Wyglądało na to, że TV Republika, mimo zebrania setek tysięcy złotych, po prostu włączyła darmowy sygnał od swojego rzekomego wroga – TVP. W sieci zawrzało, a poczucie bycia oszukanym wylało się w tysiącach komentarzy: "Zrobili nas w konia?", pytali jedni. "Pokazują to samo. Na to zbierali pieniądze?", wtórowali inni.
"Kolejna zbiórka na co? Na waciki?". W sieci polała się fala krytyki
Cisza ze strony stacji tylko podsyciła furię w internecie, gdzie widzowie nie zostawili na TV Republika suchej nitki. Karuzela kpin i oskarżeń rozkręciła się na dobre:
To jest skandal. Zbierali kasę, żeby włączyć TVP INFO?
Ciekawe, na co będzie kolejna zbiórka? Na opłacenie abonamentu RTV?
Piękny biznes. Zebrać 500 tys. i wcisnąć guzik "play" na sygnale od TVP. Szacun.
To teraz czekamy na zbiórkę na "niezależny" Teleexpress.
Afera z transmisją stała się dla stacji Rachonia gorzką lekcją na temat zaufania. Okazało się, że najtrudniejszą rzeczą do sfinansowania jest wiarygodność, której nie da się kupić za żadne pieniądze.