Marta Nawrocka jako Pierwsza Dama formalnie nie zarobi ani złotówki. Mimo to z publicznych pieniędzy na jej przyszłą emeryturę trafi prawdziwa fortuna, liczona w setkach tysięcy złotych. Agata Duda, mogła o takim zabezpieczeniu tylko pomarzyć.
Tyle pieniędzy trafi na konto Marty Nawrockiej
Zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich 2025 oznacza rewolucję nie tylko dla niego, ale i dla jego żony. Przez ostatnie 18 lat Marta Nawrocka pracowała w dziale kontroli Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni, będąc częścią Krajowej Administracji Skarbowej. Teraz jednak jej życie wywraca się do góry nogami: Marta Nawrocka rezygnuje z fuchy. Polacy mieli nadzieję, że da sobie z tym spokój.
Mimo że Marta Nawrocka jako Pierwsza Dama nie otrzyma pensji, państwo zadba o jej przyszłość. Zgodnie z prawem, Skarb Państwa będzie opłacał za nią pełne składki ZUS na ubezpieczenie społeczne, naliczane od przeciętnego wynagrodzenia w kraju.
Już w tym roku na jej konto emerytalne w ZUS może wpłynąć 8,6 tys. zł. W przyszłym roku ta kwota wzrośnie do nawet 22,2 tys. zł. Sumując te wartości, dochodzimy do liczby, która robi ogromne wrażenie. Łącznie, przez pięć lat prezydentury męża, na przyszłą emeryturę Marty Nawrockiej państwo przeleje kwotę przekraczającą ponad 100 tysięcy złotych.

Agata Duda mogła o tym pomarzyć. Tak zmieniło się prawo
Sytuacja finansowa, w jakiej znalazła się Marta Nawrocka, jest nieporównywalnie lepsza od tej, w której przez większość czasu znajdowała się jej poprzedniczka. Agata Kornhauser-Duda, rezygnując z pracy nauczycielki, przez lata pozostawała bez opłacanych składek, co skutkowało tzw. "luką emerytalną". Dopiero nowelizacja ustawy z 2021 roku wprowadziła ten przywilej dla żon prezydentów.
Oznacza to, że Marta Nawrocka jest pierwszą Pierwszą Damą, która od samego początku kadencji męża jest w pełni zabezpieczona przez państwo. Taka sumka zabezpieczy jej przyszłość na długo po opuszczeniu Pałacu Prezydenckiego.